Szuflada 2024 - publikujemy tekst nagrodzony Grand Prix
Zgodnie z zapowiedzią prezentujemy prace nagrodzone w Powiatowym Konkursie Literackim „Szuflada” organizowanym przez Teresiński Ośrodek Kultury. Warto zaznaczyć, że wiele tekstów nadesłali sochaczewianie. Trzy z nich zostały nagrodzone. Zaczynamy jednak od nagrody Grand Prix, która przypadła 12-letniej mieszkance gminy Teresin, Antosi Gogół. Reportaż dotyczy tak ważnego dla nas wszystkich tematu, jakim jest budowa Centralnego Portu Lotniczego.
Bilet do przyszłości
Na terenie gminy Teresin mieszkam od 2016 roku. Moja rodzina przeprowadziła się tu gdy rozpoczynałam naukę w klasie pierwszej. Zaledwie rok później cała lokalna społeczność, jak również wiele sąsiadujących gmin położonych na terenie czterech powiatów, zaczęła żyć tematem budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego.
Pierwszy raz usłyszałam o tym, własnoręcznie przygotowując drożdżowe pierożki z jabłkami na konkursowe święto szarlotki. Informacja była zarazem zaskakująca jak i przerażająca. Jak dowiedziałam się od sąsiadów, temat budowy takiego centralnego lotniska dla Polski pojawiał się już w 1971 roku i był sygnalizowany w programach i planach wielu kolejnych rządów w naszym kraju. Ostatecznie w 2017 roku przyjęto koncepcję rezerwacji terenu o powierzchni nie mniejszej niż trzy tysiące hektarów, natomiast obszar ograniczonego użytkowania o powierzchni nie mniejszej niż sześć tysięcy hektarów. Inwestorzy wielokrotnie podkreślali, że nowy port lotniczy przyczyni się do dynamicznego rozwoju LOT-u i jednocześnie pozwoli na rozbudowanie siatki połączeń dalekodystansowych.
Mieszkańcy terenów objętych rezerwacją stanęli przed faktem podjęcia trudnych życiowych decyzji. W pierwszej kolejności spółka kupowała nieruchomości w programie dobrowolnych nabyć. Ponad 1300 właścicieli skorzystało z takiej możliwości. Uzyskano w ten sposób około 3600 hektarów terenu pod budowę lotniska. Od ponad sześciu lat jest to bardzo ważny temat budzący wiele skrajnych emocji i kontrowersji.
Pani Aleksandra z Teresina do informacji o planowanej budowie lotniska przyzwyczaja się cały czas. Nie może pogodzić się z myślą, że w tak bliskiej okolicy powstanie tak ogromna inwestycja. Jak sama przyznaje, pomysł uważa za absurdalny i niepotrzebny. Ciągle ma nadzieję, że budowa zostanie odwołana. Jednocześnie ubolewa nad tym, że wiele rodzin musiało opuścić swoje miejsca zajmowane od wielu pokoleń. Wspomina także o zaburzonej równowadze w ekosystemie. Pan Tadeusz ze Skrzelewa jest właścicielem dużego nowoczesnego gospodarstwa rolnego. W niezwykły sposób opowiedział o tym, jak trzykrotnie udoskonalał swój dom marzeń, dostosowując go do żyjących tam obecnie trzech pokoleń. On sam mieszka tam od ponad 70 lat. Nie wyobraża sobie opuszczenia tego miejsca, które jest dla niego niemal święte. W rozmowie wskazuje na wiele sytuacji, z którymi się nie może pogodzić. Uważa, że ludzie wysiedlani z tamtych terenów nie byli i nie są odpowiednio zaopiekowani przez władze, zarówno pod względem prawnym jak i psychologicznym. Mówi o wielu jego zdaniem nieetycznych zachowaniach, które służą promowaniu projektu. Mój rozmówca czuje się zdradzony przez system. Absolutnie nie zamierza opuszczać dorobku swojego życia.
Pani Grażyna dowiedziała się na przełomie maja i czerwca o tym, że jej czteropokoleniowa rodzina będzie musiała zupełnie zmienić swoje życie. Wiadomość przyjęła z niedowierzaniem i ogromnym lękiem, szczególnie o przyszłość swoich dzieci. Jak powiedziała, przez ponad sześć lat żyła z ogromnym dylematem, przesuwając planowany wcześniej remont domu. W 2023 roku zaczęła rozważać sprzedaż domu, jednak niepewność o to czy środki finansowe będą na tyle wystarczające, żeby godnie żyć w innym miejscu, była ciągle obecna. Jak sama powiedziała, należy pamiętać, że rynek nieruchomości bardzo mocno zareagował w związku z planowaną inwestycją. Decyzję podjęła tuż przed upływem terminu przyjmowania zgłoszeń do Programu Dobrowolnych Nabyć. Po kilku miesiącach stwierdza, że była to dobra decyzja, ponieważ jej dzieci, które są dla niej najważniejsze, zaczynają odzyskiwać równowagę psychiczną. Ona sama wyraźnie odczuwa skutki długotrwałego stresu w postaci dolegliwości zdrowotnych. W przyszłość patrzy jednak z nadzieją.
W moim sołectwie osiedliła się rodzina z Buszyc. Jak powiedziała mi pani Barbara, wiadomość o planowanej budowie lotniska przyjęła z ogromnym niezadowoleniem. Mieszkała w swoim domu ponad 80 lat. W sytuacji, której nigdy się nie spodziewała, decyzję o sprzedaży pozostawiła synowi. Powoli przyzwyczaja się do nowego miejsca, starając się być pogodzoną z przeszłością.
Pan Grzegorz, niemal w ostatniej chwili, w lipcu ubiegłego roku, sfotografował kapliczki i przydrożne krzyże w trosce o zachowanie tak ważnej ludowej historii. Każdy dom, i każdy człowiek z tamtych terenów to wielka, wciąż otwarta księga. Opowieść o przeszłości, marzeniach, planach i kompletnie nieoczekiwanych decyzjach.
Odwiedzając kolejne opustoszale wsie zobaczyłam zrównane z ziemią siedliska, z których wyburzone domy przemielono na gruz i złożono na ogromnych hałdach. Mnóstwo wyrwanych drzew, zniszczonych pięknych przydomowych ogródków. Pewnie tworzonych z wielką troską i pasją. Wiele domostw zamkniętych na kłódkę czeka na swoje ostatnie tchnienie. Wyglądają jak scenografia do filmów grozy. Widok tak bardzo smutny, przygnębiający i ogromnie poruszający. Poruszający wyobraźnię:
Jak się czuli właściciele wychodząc po raz ostatni z miejsca, w którym żyli z dziada pradziada? Od zawsze.
Jak czuli się zostawiając swoje radości może też smutki tego miejsca? Miejsca, gdzie ich dzieci przychodziły na świat? Może żegnali tu odchodzących do innego świata bliskich?
Jak dziś czują się w nowych miejscach? Czy są szczęśliwi, czy tylko próbują się godzić?
Prawdopodobnie za lat ileś, będą startować i lądować nieopodal nas nowoczesne maszyny. Pasażerowie będą pośpiesznie wypijać aromatyczną kawę przed dalszą podróżą. Niektórzy będą szeptać sobie do ucha czułe słowa na pożegnanie. Inni w wielkim skupieniu pobiegną do swoich biznesów. Wszystko w blasku ciepłych świateł. W otoczeniu nowoczesnej infrastruktury.
A tam gdzieś pod płytą lotniska cichutko będzie ukryta stara Matka Boska, którą kiedyś zgubił zmęczony, przemoknięty operator wielkiej koparki. Pewnie pozostaną tam czyjeś łzy, radości, smutki i niespełnione marzenia albo niedokończone życie.
Ktoś powie: Kierując się emocjami i sentymentami nie dokonalibyśmy żadnego postępu.
Pewnie tak. Tylko czasami ta cena, którą trzeba zapłacić za luksus, jest tak ciężka do udźwignięcia. A obiektywna ocena tak bardzo trudna.
Antonina Gogół


- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!