Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies klikając przycisk Ustawienia. Aby dowiedzieć się więcej zachęcamy do zapoznania się z Polityką Cookies oraz Polityką Prywatności.
Ustawienia

Szanujemy Twoją prywatność. Możesz zmienić ustawienia cookies lub zaakceptować je wszystkie. W dowolnym momencie możesz dokonać zmiany swoich ustawień.

Niezbędne pliki cookies służą do prawidłowego funkcjonowania strony internetowej i umożliwiają Ci komfortowe korzystanie z oferowanych przez nas usług.

Pliki cookies odpowiadają na podejmowane przez Ciebie działania w celu m.in. dostosowania Twoich ustawień preferencji prywatności, logowania czy wypełniania formularzy. Dzięki plikom cookies strona, z której korzystasz, może działać bez zakłóceń.

 

Zapoznaj się z POLITYKĄ PRYWATNOŚCI I PLIKÓW COOKIES.

Więcej

Tego typu pliki cookies umożliwiają stronie internetowej zapamiętanie wprowadzonych przez Ciebie ustawień oraz personalizację określonych funkcjonalności czy prezentowanych treści.

Dzięki tym plikom cookies możemy zapewnić Ci większy komfort korzystania z funkcjonalności naszej strony poprzez dopasowanie jej do Twoich indywidualnych preferencji. Wyrażenie zgody na funkcjonalne i personalizacyjne pliki cookies gwarantuje dostępność większej ilości funkcji na stronie.

Więcej

Analityczne pliki cookies pomagają nam rozwijać się i dostosowywać do Twoich potrzeb.

Cookies analityczne pozwalają na uzyskanie informacji w zakresie wykorzystywania witryny internetowej, miejsca oraz częstotliwości, z jaką odwiedzane są nasze serwisy www. Dane pozwalają nam na ocenę naszych serwisów internetowych pod względem ich popularności wśród użytkowników. Zgromadzone informacje są przetwarzane w formie zanonimizowanej. Wyrażenie zgody na analityczne pliki cookies gwarantuje dostępność wszystkich funkcjonalności.

Więcej

Dzięki reklamowym plikom cookies prezentujemy Ci najciekawsze informacje i aktualności na stronach naszych partnerów.

Promocyjne pliki cookies służą do prezentowania Ci naszych komunikatów na podstawie analizy Twoich upodobań oraz Twoich zwyczajów dotyczących przeglądanej witryny internetowej. Treści promocyjne mogą pojawić się na stronach podmiotów trzecich lub firm będących naszymi partnerami oraz innych dostawców usług. Firmy te działają w charakterze pośredników prezentujących nasze treści w postaci wiadomości, ofert, komunikatów mediów społecznościowych.

Więcej
Piątek, 19 kwietnia 2024
Imieniny: Adolf, Leon, Tymon
pochmurno
5°C

Jak Olek z Sochaczewa poleciał na gapę samolotem

Dzień 8 października 1934 roku był nie lada zaskoczeniem dla załogi samolotu i personelu lotniska w Katowicach. W luku bagażowym odnaleziono mianowicie 14 letniego amatora podniebnych wojaży z Sochaczewa – chłopca o nazwisku Aleksander Szuksztul.

Prasa rozpisywała się o tym wydarzeniu, przekręcając prawie wszędzie to niespotykane to nazwisko na „Szulsztul”. Historia młodego Sochaczewianina posłużyła nawet za kanwę krótkiego opowiadania opublikowanego w 286 numerze Gazety Polskiej w dniu 8 grudnia 1934 roku, w którym za sterami samolotu posadzono znanego przed wojną lotnika - Stanisława Płonczyńskiego. Płończyński – zatrudniony od początku w „Polskich Liniach Lotniczych LOT”, od początku ich powstania, obsługiwał loty komunikacyjne, ale był także popularnym pilotem sportowym i odnosił spore sukcesy - m.in w Międzynarodowych Zawodach Samolotów Turystycznych „Challenge” w Berlinie w 1930 roku zajął wysokie 14 miejsce, będąc najwyżej notowanym spośród 12 polskich załóg, które wzięły w nich udział.

Według Gazety Polskiej, mały Olek, dostawszy się na teren warszawskiego lotniska miał wpierw prosić pilota o to, by go zabrał na pokład, a wobec kategorycznej odmowy, korzystając z nieuwagi personelu wślizgnął się do samolotu i ukrył między bagażami. Na pokładzie miało być poza tym jedynie dwóch pasażerów. Tak w Gazecie Polskiej opisana została podniebna podróż chłopca, z perspektywy Płonczyńskiego:

„Połowa drogi minęła bez incydentów. Koło Przedborza jednak wysubtelnionem powonieniem odczuł, że coś nie jest w porządku. Wyraźny zapach spalenizny.

Czyżby coś w silniku? Nie, ależ to najwyraźniej zapach papierosa. Obejrzał się przez szybkę do kabiny. No tak, to jeden z pasażerów, niepomny przepisów, pali papierosa. Na migi polecił mu zgasić natychmiast. Lecz cóż to a licha ? Miało być dwu pasażerów, a jest trzech! Tuż przy przedniej ścianie kabiny na krawędzi fotela siedział ubogo ubrany malec i przywarłszy twarzą do szyby, szeroko rozwartemi oczyma chłonął przesuwający się na dole krajobraz. […] I co takiemu zrobić ? Zresztą niech tam sobie leci. Miejsce i tak wolne, sprawuje się grzecznie, a frajdę będzie miał na długie czasy. Pilot był zdecydowany darować malcowi jego przewinienie i tylko dla porządku postanowił zbesztać go po wylądowaniu.

Innego jednak zdania było kierownictwo portu w Katowicach. Jak to! Pasażer w samolocie bez biletu ? Przecież to skandal niebywały. Policjant przystąpił do indagowania niebywałego przestępcy.

- Skąd jesteś?

- Z Sochaczewa.

- Uczysz się?

- Nie, proszę pana. W domu bieda, nie ma co jeść, ojciec nie chce do szkoły posyłać.

- A masz tu krewnych w Katowicach?

- Nie, proszę pana, ja nikogo tu nie mam.

- Więc pocoś mi wpakował się do samolotu, - wdał się w indagację pilot.

- Bo chciałem koniecznie z panem polecieć.

- Gadaj zdrów. " Właśnie ze mną? A to dlaczego?

- No, bo pan jest przecież Płończyński.

- A skąd ty to wiesz?

- Z fotografji. A bo to ja pana w "Kurjerze" nie widziałem? Dawno już postanowiłem, że koniecznie muszę z panem polecieć.

- Czekaj, powrócisz do domu, to ci ojciec spuści lanie za takie wycieczki.

- A niech tam spuści. Jak ja już z panem polatałem, to mi teraz wszystko jedno. Tego mi już nikt nie odbierze.”

Taki przebieg wydarzeń jest zapewne podkoloryzowaną wersją dziennikarską. Faktycznie wyczerpanego nieco młodzieńca po odnalezieniu w bagażowni przekazano na komisariat policji. Do Sochaczewa pod eskortą wrócił już pociągiem.

Rodzina Szuksztulów mieszkała niegdyś na ulicy Okrzei. O Olku pisze m.in. Kazimierz Racławski w książce „Uśmiech przez Łzy”. Opisuje go jako nieco zabiedzonego chłopaka, chodzącego w harcerskim mundurku. Ludzie uważali go za troszkę niezrównoważonego psychicznie, co było skutkiem tragicznej śmierci ojca maszynisty. Trochę mu z tego powodu dokuczano, przypisywano komunizm i przynależność do tzw. „czerwonego harcerstwa”, choć sam Olek miał mawiać:

„Ja osobiście nie jestem komunistą, jest nim mój brzuch, do którego najczęściej nie mam co włożyć”

Racławski przypisał chłopcu tragiczną śmierć z rąk Niemców podczas okupacji, co nie było prawdą, choć faktem jest, że na ten czas Szuksztul przepadł jak kamfora. Cały i zdrów pojawił się jednak po wojnie w Sochaczewie, gdzie mieszkał do końca życia.

DO GÓRY
Przeglądasz tę stronę w trybie offline.
Przeglądasz tę stronę w trybie online.