Kocham moją ulicę - Posterunkowy
Bohaterski posterunkowy z Sochaczewa

Posterunkowy Piotr Walczak, lata 20. XX wieku
Niedawno opublikowaliśmy wspomnienia Tadeusza Walczaka z czasów, kiedy był kierowcą w nieistniejącej już sochaczewskiej mleczarni. Pan Tadeusz, oprócz opowieści o swoim barwnym życiu zawodowym, podzielił się też z nami historią swojego dziadka, przedwojennego policjanta Piotra Walczaka, który zginął w czasie służby. Wracamy dziś do tej opowieści, niemal w rocznicę odsłonięcia symbolicznego miejsca pamięci Ofiar Obowiązku - Funkcjonariuszy Polskich Formacji Bezpieczeństwa Poległych na Służbie w latach 1915-1939.
Historia brzmi jak scenariusz filmowy, niestety ze smutnym zakończeniem. W nocy z 11 na 12 kwietnia 1929 roku w Sochaczewie doszło do włamania do urzędu pocztowego. Dwaj mężczyźni wyłamali kratę, rozbili podręczną kasetkę, a następnie usiłowali rozpruć główną kasę, co im się nie udało, ponieważ zostali spłoszeni. Zaalarmowana policja rozesłała patrole. Około 3.15 posterunkowy Piotr Walczak zauważył dwóch podejrzanych mężczyzn niedaleko dworca PKP. Gdy zażądał od nich dokumentów, mężczyźni wyciągnęli rewolwery i zaczęli strzelać do policjanta. Jak wynika z informacji „Kuriera Porannego”, strzałów było 6-8, z czego sześć celnych - kule trafiły posterunkowego w lewy bok, brzuch i nogę. Mimo tego Piotr Walczak zdołał oddać dwa strzały w kierunku bandytów, zanim padł na ziemię. Przestępcy uciekli, a ciężko rannego posterunkowego przetransportowano do szpitala, w którym zmarł nie odzyskawszy przytomności. Policja rozpoczęła szeroko zakrojoną obławę na uciekinierów. Jeden z nich został szybko ujęty pod Piasecznicą i odstawiony do aresztu. 13 kwietnia pociągiem przewożono go do Łodzi. W okolicach Bednar do jadącego pociągu wskoczył drugi z przestępców, najwyraźniej, według relacji prasowych, z zamiarem odbicia swojego kamrata z rąk policji. To się nie udało, dzięki współpracy policjantów i kolejarzy mężczyznę zatrzymano w Domaniewicach.

Tradycje policyjne kontynuował syn posterunkowego Piotra Walczaka Hipolit. Na zdjęciu z 1939 roku po prawej
Pogrzeb Piotra Walczaka odbył się 16 kwietnia. Wzięło w nim udział wielu mieszkańców miasta, posterunkowego pożegnano z honorami, w asyście orkiestry i wysokich rangą urzędników i policjantów. Całą sprawę relacjonowała warszawska prasa, a żyło nią całe miasto, ponieważ zmarły posterunkowy był postacią znaną i szanowaną. Piotr Walczak pozostawił żonę Jadwigę i czwórkę dzieci: Hipolita, Hannę, Mikołaja i Danutę. Hipolit kontynuował rodzinne tradycje i również został policjantem.

Zdjęcie z albumu „Rodzina Policyjna w fotografii 1929-1939”. Pierwszy Zarząd Naczelny „Rodziny Policyjnej” - od lewej siedzą pp. Fuchsowa, Dąbrowska, Kaufmanowa, J. Maleszewska, Sobotowa, Misiewiczowa, Walczakowa; stoją - Suska, Szopina, Nowodworska, Bochenkowa, Jamiołkowska
Jak opowiadał nam Tadeusz Walczak, z dużym wzruszeniem przyjął zaproszenie Komendanta Głównego Policji na uroczystość, która odbyła się 28 września ubiegłego roku. Było to odsłonięcie symbolicznego miejsca pamięci Ofiar Obowiązku - Funkcjonariuszy Polskich Formacji Bezpieczeństwa Poległych na Służbie w latach 1915-1939. Właśnie wnukowi poległego na służbie sochaczewskiego posterunkowego przypadł w udziale zaszczyt odsłonięcia tego szczególnego miejsca, znajdującego się w obiekcie Komendy Głównej przy ul. Orkana 14 w Warszawie. Ostatnim elementem uroczystości było złożenie wieńców przez Tadeusza Walczaka, delegacje Instytutu Pamięci Narodowej, Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych oraz Stowarzyszeń „Rodzina Policyjna 1939 r.”

Tadeusz Walczak przy tablicy upamiętniającej policjantów, którzy zginęli na służbie. Fot. Komenda Główna Policji
Z tą ostatnią organizacją łączy się jeszcze jedna historia i fotografia. Jak opowiadał nam pan Tadeusz, długo poszukiwał zdjęć swojej babci Jadwigi, żony Piotra, jednak żadnych nie udało mu się odnaleźć. Tymczasem po latach, w albumie poświęconym działalności Rodziny Policyjnej w latach 1929-1939 Tadeusz Walczak odnalazł zdjęcie, które może być jedyną fotografią jego babci.
Cykl „Kocham moją ulicę” to wspólny projekt „Ziemi Sochaczewskiej”, „Expressu Sochaczewskiego” oraz Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą. Aby wziąć w nim udział,
wystarczy podzielić się z mieszkańcami wspomnieniami o Sochaczewie i zdjęciami miasta. I nie chodzi tylko o fotografie sprzed 1945 roku, choć te są mile widziane, ale o zdjęcia obrazujące, jak Sochaczew zmieniał się na przestrzeni lat. Zdjęcia przyniesione do naszych redakcji zostaną zeskanowane i oddane właścicielom. Fotografie z dopiskiem „Kocham moją ulicę” można również przesyłać drogą elektroniczną na adres: redakcja@exmedia.pl lub ziemia.sochaczewska@sochaczew.pl. Wraz z opisem lub Państwa wspomnieniem zostaną opublikowane na łamach obu gazet.


- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!