Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies klikając przycisk Ustawienia. Aby dowiedzieć się więcej zachęcamy do zapoznania się z Polityką Cookies oraz Polityką Prywatności.
Ustawienia

Szanujemy Twoją prywatność. Możesz zmienić ustawienia cookies lub zaakceptować je wszystkie. W dowolnym momencie możesz dokonać zmiany swoich ustawień.

Niezbędne pliki cookies służą do prawidłowego funkcjonowania strony internetowej i umożliwiają Ci komfortowe korzystanie z oferowanych przez nas usług.

Pliki cookies odpowiadają na podejmowane przez Ciebie działania w celu m.in. dostosowania Twoich ustawień preferencji prywatności, logowania czy wypełniania formularzy. Dzięki plikom cookies strona, z której korzystasz, może działać bez zakłóceń.

 

Zapoznaj się z POLITYKĄ PRYWATNOŚCI I PLIKÓW COOKIES.

Więcej

Tego typu pliki cookies umożliwiają stronie internetowej zapamiętanie wprowadzonych przez Ciebie ustawień oraz personalizację określonych funkcjonalności czy prezentowanych treści.

Dzięki tym plikom cookies możemy zapewnić Ci większy komfort korzystania z funkcjonalności naszej strony poprzez dopasowanie jej do Twoich indywidualnych preferencji. Wyrażenie zgody na funkcjonalne i personalizacyjne pliki cookies gwarantuje dostępność większej ilości funkcji na stronie.

Więcej

Analityczne pliki cookies pomagają nam rozwijać się i dostosowywać do Twoich potrzeb.

Cookies analityczne pozwalają na uzyskanie informacji w zakresie wykorzystywania witryny internetowej, miejsca oraz częstotliwości, z jaką odwiedzane są nasze serwisy www. Dane pozwalają nam na ocenę naszych serwisów internetowych pod względem ich popularności wśród użytkowników. Zgromadzone informacje są przetwarzane w formie zanonimizowanej. Wyrażenie zgody na analityczne pliki cookies gwarantuje dostępność wszystkich funkcjonalności.

Więcej

Dzięki reklamowym plikom cookies prezentujemy Ci najciekawsze informacje i aktualności na stronach naszych partnerów.

Promocyjne pliki cookies służą do prezentowania Ci naszych komunikatów na podstawie analizy Twoich upodobań oraz Twoich zwyczajów dotyczących przeglądanej witryny internetowej. Treści promocyjne mogą pojawić się na stronach podmiotów trzecich lub firm będących naszymi partnerami oraz innych dostawców usług. Firmy te działają w charakterze pośredników prezentujących nasze treści w postaci wiadomości, ofert, komunikatów mediów społecznościowych.

Więcej
Poniedziałek, 24 czerwca 2024
Imieniny: Danuta, Emilia, Jan
pochmurno
18°C

Co łączy Podole ze świątynią Grobu Pańskiego

Ocena 0/5

Zachęcamy Czytelników do lektury arcyciekawego artykułu, jaki otrzymaliśmy od ukraińskich przyjaciół z Urzędu Miasta w Gródku Podolskim, a dotyczącego badawczego projektu "Mogiły Przodków". Tekst pochodzi z "Nowego Kuriera Galicyjskiego" i odsłania historię m.in. polskich nekropolii na terenie gminy Gródek Podolski, z którym od lat utrzymujemy partnerskie stosunki. Autorem tekstu jest Dmytro Poluchowycz.

 

Sensacyjne odkrycie podolskich krajoznawców
Na łamach "Nowego Kuriera Galicyjskiego" opisywałem projekt badawczy "Mogiły Przodków", zapoczątkowany przez Wydział Kultury Rady Miasta Gródka Podolskiego wspólnie z Organizacją Społeczną "Ukraina Incognita". Przypomnę - w projekcie mają zostać przebadane i zinwentaryzowane nekropolie na terenie gminy Gródek Podolski (polskie, ukraińskie i żydowskie). Ma to na celu zachowanie spuścizny kulturowej i popularyzację wielonarodowej kultury Podola. Wynikiem projektu ma być publikacja i seria wystaw fotogramów. Pierwszą taką wystawę planuję poświęcić polskim nekropoliom. Po ekspozycji w Gródku zostanie przekazana do Sochaczewa - miasta partnerskiego Gródka Podolskiego.

Tym razem w soczewce projektu "Mogiły Przodków" znalazła się wieś, dawniej miasteczko, Kuźmin w gminie Gródek i wioska Kumanów w gminie Satanów. Ta ostatnia miejscowość z czasem podzieliła się na Kumanów i Andrijiwkę.

Znaleziska dokonane w Kuźminie okazały się nadzwyczaj interesujące, a XIX-wieczne freski, odkryte w miejscowej synagodze - po prostu sensacyjne! Na szczęście wcześniej zostały pokryte sowieckim tynkiem i dlatego przetrwały. Ale największą sensację wywołały odkrycia w Kumanowie-Andrijiwce.

Pierwszego dokonano na prawosławnym (ukraińskim) cmentarzu. Mamy tu wiele starych nagrobków w kształcie krzyży, czasami dość nietypowych dla tych okolic. Najstarsze pochówki datowane są końcem XVIII w. Najbardziej interesujące i niespodziewane są dwa, leżące obok siebie nagrobki na pochówkach dwójki dzieci - 5- i 6 -letnich. Mają jedną datę - 1877 r. Prawdopodobnie dzieci zmarły w jednym czasie wskutek wypadku lub choroby infekcyjnej. Te nagrobki odnalazł aktywny uczestnik projektu Walentyn Niszczyj.

Kamienne krzyże na dziecięcych pochówkach są interesujące ze względu na charakterystyczne dla rzymskich katolików (Polaków) zdobnictwo, różniące się od prawosławnego (ukraińskiego). Rewers krzyży ozdobiono katolickim krzyżem i literami "IHS". Prawdopodobnie są dziełem tego samego kamieniarza i wiele takich można spotkać na katolickim cmentarzu Gródka. Jak uważa współautor projektu, kierownik Wydziału Kultury Oleg Fedorow, przyczyna używania takich krzyży jest w tym przypadku oczywista:
- W tych czasach gotowce na nagrobki rozwozili po wioskach tzw. "krzyżowozy" - mówi Oleg. - Brali do realizacji gotową produkcję kamieniarza i sprzedawali ją za pieniądze bądź za ziarno. Mieli w rezerwie wyroby na wszystkie wypadki - nawet żydowskie macewy. Możliwe, że gdy "krzyżowóz" dotarł do Kumanowa,  prawosławne czy neutralne nagrobki skończyły się i rodzicom nie pozostało nic innego, jak kupić te katolickie. Prawdopodobnie wygląda też inna wersja: możliwe, że dzieci pochodziły z mieszanego małżeństwa. W tym przypadku symbolika katolicka była kompromisem.

Natomiast Walentyn Niszczyj ma swoją wersję. Krajoznawca uważa, że mógł się tu ujawnić aspekt finansowy:

- Jak widzimy, dzieci zmarły czy zginęły jednocześnie. Nie wiemy na ile zamożni byli rodzice. Kupno jednocześnie dwóch dużych krzyży mogło okazać się zbyt drogie. Wybrali dwa mniejsze, a te miały katolickie symbole... Wychodząc z założenia, że "Bóg jest jeden dla wszystkich", kupili te tańsze.

W chwili dokonania tego odkrycia mieliśmy wrażenie, że będzie to główne znalezisko ekspedycji nad brzegami Skwiły. Ale jak się okazało, prawdziwe niespodzianki miały dopiero nastąpić!

Należy zaznaczyć, że Kumaniw i Andrijiwka są bardzo oddalonymi wioskami i noga badacza-krajoznawcy jeszcze tu chyba nie stąpała. Przynajmniej w Internecie nie ma o tym żadnej wzmianki. Dostać się tu przypadkowo jest raczej niemożliwe, a nieprzypadkowo - trzeba się dobrze postarać i najpierw bardzo tego zapragnąć. (...) Co się tyczy zabytków - tych też jest tu pod dostatkiem. Główna przeszkoda - to drogi.

Dojechać tu jest trudno.

Ozdobą wioski jest kościół pw. Przemienienia Pańskiego, stojący na szczycie wysokiego wzgórza. Informacji o nim jest bardzo mało, a co więcej, wiadomości są sprzeczne. Jedno jest pewne - współczesny kształt kościoła pochodzi z roku 1750. i został zbudowany w miejscu świątyń wcześniejszych. Fundatorami kościoła była znana w tych okolicach rodzina Stadnickich herbu "Śreniawa". Przez dłuższy czas kościół był centrum olbrzymiej parafii, liczącej około 15 okolicznych wiosek. Po zajęciu tych terenów przez sowietów dla parafii nadeszły trudne czasy. W oczach władzy moskiewskiej i miejscowych kolaborantów kościół okazał się podwójnie wrogi. Po pierwsze, bolszewicy wszystkie świątynie uważali za wrogie. Po drugie - była to świątynia polska (katolicka). W okresie międzywojennym głównym wrogiem sowietów była właśnie "pańska" Polska, a nie Niemcy, Anglia czy USA. Na dodatek były to tereny przygraniczne i wszyscy miejscowi Polacy (nawet robotnicy i chłopi) uważani byli za szpiegów Piłsudskiego. Nie mówiąc już o kapłanach. Jak wspominają najstarsi mieszkańcy, ostatniego księdza kumanowskiej parafii (prawdopodobnie o. Liniewicza) miejscowy Ukrainiec przeprawił za Zbrucz. Gdy władza dowiedziała się o tym - ratownika kapłana rozstrzelano.

Po zamknięciu kościoła urządzono w nim magazyn zboża, a po II wojnie światowej - nawozów sztucznych. Dopiero po uzyskaniu przez Ukrainę niezależności świątynię zwrócono wiernym i z czasem wzniesiono ją z ruin wysiłkiem słynnego księdza Władysława Wanagsa. Niestety, nie udało się odnowić bogatych sztukaterii i fresków - to drogo kosztowałoby i nie ma już tych artystów-mistrzów.

Biorąc pod uwagę wiek kościoła i nekropolii, badacze mieli nadzieję na odnalezienie nagrobków nawet z XVIII w. - przecież grzebano tu szlachtę z okolicznych 15 wiosek. Te nagrobki musiałyby być szczególne. Jednak nadzieje, związane z olbrzymim otoczonym murem cmentarzem, nie sprawdziły się. Większość jego terenu okazała się pusta i wyglądała jak zwykły las. Nawet kamiennych ułamków nie było. Odnaleziono jedynie kilka splądrowanych podziemnych grobowców.

Jest ku temu proste i niestety smutne wyjaśnienie. Od razu po zamknięciu kościoła komuniści wywieźli z cmentarza wszystkie elementy metalowe. Industrializacja wymagała wielkich zasobów żelaza, którego na nekropolii było wiele. Według przekazów, tylko na grobie rodziny Żukowskich (kiedyś właścicieli połowy wioski) stał żeliwny krzyż o wysokości 8 m! Oprócz tego na cmentarzu było wiele nagrobków, udekorowanych elementami z brązu.

Mieliśmy szczęście, że udało nam się odszukać około 15 starych nagrobków. Dość interesujących. Pośród nich, np. na splądrowanym grobie jednego z właścicieli wioski Gustawa Pliśniewicza.

Należy zaznaczyć, że kumanowska świątynia ma jedną unikalną cechę - otoczona jest olbrzymim terenem tzw. "ziemi kościelnej", czyli terenu, należącego do parafii. Dawniej stały tu różne zabudowania: dom wikarego, szpital, plebania i inne. Aby uzmysłowić sobie wielkość tego terenu, dość powiedzieć, że piętrowa plebania, wzniesiona jeszcze w 1781 r. leżała w odległości ok. 200 m od kościoła. Jeszcze w latach 80. mieściła się w niej miejscowa szkoła, a dziś - tylko malownicze ruiny pośród zarośli. Szkoda, że tak dawny zabytek niszczeje.

A teraz przejdziemy do głównego odkrycia naszej ekspedycji podczas realizacji projektu "Mogiły Przodków". Ba! Gdyby nie wojna, byłaby to sensacja na skalę ogólnokrajową.

Koło drogi wiodącej do kościoła ujrzeliśmy wejście do starego lochu. Biorąc pod uwagę szereg cech - przede wszystkim charakter murowania - zrozumieliśmy, że nie był to zwykły wiejski loch. Jednak, bez specjalnego sprzętu, nie mogliśmy go spenetrować. Wejście było zawalone śmieciami, było pełno rozbitego szkła. Ponadto śmieci kilkakrotnie podpalano i wszystko pokryte było grubą warstwą sadzy. Potrzebne było gruntowne czyszczenie i kombinezony. Kiedyś na pagórku lochu - a może grobowca - prawdopodobnie stała jakaś sakralna figura, ale została zniszczona przez sowietów. Jej ślady nie zachowały się, ale złożony z bloków kamiennych postument przetrwał, choć jest on też przewrócony.

Jakież było nasze zdziwienie, gdy oczyściliśmy pokrywający kamień mech i ukazały się nam krzyże-graffiti. Te dekoracje w literaturze fachowej noszą nazwę "krzyży pielgrzymów". Takie znaki pozostawiali pielgrzymi po odwiedzeniu szczególnych miejsc świętych. Wyryty krzyżyk miał nie tylko świadczyć o nawiedzeniu świątyni, ale też wzmocnić odmawiane tu w różnych intencjach modlitwy. Takie najstarsze krzyże pielgrzymów pokrywają mury świątyni Grobu Pańskiego w Jerozolimie. Jest ich tam dziesiątki, jeżeli nie setki tysięcy. Interesujące jest to, że wewnątrz świątyni krzyże były rzeźbione przez kamieniarzy, a na zewnątrz pielgrzymi ryli je sami. W takiej liczbie jak w Andrijiwce - a naliczono ich około trzydziestu - krzyży pielgrzymów na Ukrainie dotąd nie spotykano!

- Takie krzyże na terenach Centralnej i Wschodniej Europy datuje się w szerokim zakresie - od X w. (Murfatlar w Rumunii) do XVIII w. (klasztor skalny w Subiczu w obw. chmielnickim) - komentuje znalezisko znany podolski historyk i archeolog Pawło Neczytajło. - Biorąc pod uwagę rok 1704, wyrzeźbiony na postumencie, mamy do czynienia z XVIII w. Nie wykluczam, że niektóre z nich powstały później - na początku XIX w. Dzięki ubiegłorocznej ekspedycji w ramach projektu "Ukraina Incognita" (...) możemy sądzić, że taka praktyka trwała do II połowy XIX w.

(...) Dlaczego taką czcią otoczona była właśnie ta figura (...) na razie pozostaje tajemnicą, którą trzeba będzie dopiero rozwikłać. Niestety, tablica z napisem nic nie jest w stanie wytłumaczyć, bo miękki wapień skruszał i napis jest nieczytelny. Udało się odcyfrować jedynie poszczególne słowa: "Novels... A Jacobes...dictions...Lingram(?)". Możliwie, że na innej stronie postumentu też jest jakiś napis, ale trzeba go odwrócić. Może coś wyjaśni.

(...) Na razie mamy kolejną zagadkę historii, którą należy rozwiązać. Może ktoś z polskich historyków wie coś na ten temat, a może zachował się jakiś zapis w archiwach...
Dmytro Poluchowycz

Tekst ukazał się w nr 7 (443), 16 - 29 kwietnia 2024
Dmyto Poluchowycz. W młodości chciał być biologiem i nawet rozpoczął studia na wydziale biologii. Studia przypadały na okres rozpadu ZSRR. Został aktywistą Ukraińskiego Związku Studentów. Brał udział w Rewolucji na Granicie w styczniu 1991 roku. Był jednym z organizatorów grupy studentów, która broniła litewskiego Sejmu. W tym okresie rozpoczął pracę jako dziennikarz. Pierwsze publikacje drukował w antysowieckim drugim obiegu z okresu 1989-90. Pracował w telewizji, w prasie ukraińskiej i zagranicznej. 

Kurier Galicyjski

 

powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Dodaj komentarz

Spodobała Ci się informacja? Zostaw nam swoją opinię
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!
Twoja ocena
Ocena (0/5)

Pozostałe
aktualności

DO GÓRY
Przeglądasz tę stronę w trybie offline.
Przeglądasz tę stronę w trybie online.