Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies klikając przycisk Ustawienia. Aby dowiedzieć się więcej zachęcamy do zapoznania się z Polityką Cookies oraz Polityką Prywatności.
Ustawienia

Szanujemy Twoją prywatność. Możesz zmienić ustawienia cookies lub zaakceptować je wszystkie. W dowolnym momencie możesz dokonać zmiany swoich ustawień.

Niezbędne pliki cookies służą do prawidłowego funkcjonowania strony internetowej i umożliwiają Ci komfortowe korzystanie z oferowanych przez nas usług.

Pliki cookies odpowiadają na podejmowane przez Ciebie działania w celu m.in. dostosowania Twoich ustawień preferencji prywatności, logowania czy wypełniania formularzy. Dzięki plikom cookies strona, z której korzystasz, może działać bez zakłóceń.

 

Zapoznaj się z POLITYKĄ PRYWATNOŚCI I PLIKÓW COOKIES.

Więcej

Tego typu pliki cookies umożliwiają stronie internetowej zapamiętanie wprowadzonych przez Ciebie ustawień oraz personalizację określonych funkcjonalności czy prezentowanych treści.

Dzięki tym plikom cookies możemy zapewnić Ci większy komfort korzystania z funkcjonalności naszej strony poprzez dopasowanie jej do Twoich indywidualnych preferencji. Wyrażenie zgody na funkcjonalne i personalizacyjne pliki cookies gwarantuje dostępność większej ilości funkcji na stronie.

Więcej

Analityczne pliki cookies pomagają nam rozwijać się i dostosowywać do Twoich potrzeb.

Cookies analityczne pozwalają na uzyskanie informacji w zakresie wykorzystywania witryny internetowej, miejsca oraz częstotliwości, z jaką odwiedzane są nasze serwisy www. Dane pozwalają nam na ocenę naszych serwisów internetowych pod względem ich popularności wśród użytkowników. Zgromadzone informacje są przetwarzane w formie zanonimizowanej. Wyrażenie zgody na analityczne pliki cookies gwarantuje dostępność wszystkich funkcjonalności.

Więcej

Dzięki reklamowym plikom cookies prezentujemy Ci najciekawsze informacje i aktualności na stronach naszych partnerów.

Promocyjne pliki cookies służą do prezentowania Ci naszych komunikatów na podstawie analizy Twoich upodobań oraz Twoich zwyczajów dotyczących przeglądanej witryny internetowej. Treści promocyjne mogą pojawić się na stronach podmiotów trzecich lub firm będących naszymi partnerami oraz innych dostawców usług. Firmy te działają w charakterze pośredników prezentujących nasze treści w postaci wiadomości, ofert, komunikatów mediów społecznościowych.

Więcej

Agnieszka Pakoca o aktorstwie, festiwalu Kamera Akcja i reklamach

Ocena 0/5

Ma 24 lata i sporo doświadczeń artystycznych za sobą. Właśnie ukończyła łódzką filmówkę i realizuje kolejne wydarzenia kulturalne, ale aktorstwo nadal nie pozwala o sobie zapomnieć. Z sochaczewianką, Agnieszką Pakocą, rozmawia Jolanta Śmielak-Sosnowska.

Zdjęcie do Agnieszka Pakoca o aktorstwie, festiwalu Kamera Akcja i reklamach

 

Odkąd pamiętam, pani nazwisko pojawiało się w Sochaczewie przy okazji różnych przedsięwzięć. Jako uczennica była pani stypendystką burmistrza za świetne wyniki w nauce a także aktywną uczestniczką amatorskich działań kulturalnych. Później było liceum w Warszawie i udział w castingach do spektakli, reklam. Od dziecka coś panią gnało.

Wszystko zaczęło się chyba od moich dziadków, w szczególności dziadka Jurka (m. in. muzyka), a potem starszego brata Maćka, który miał muzyczne i teatralne zainteresowania. Kiedy zaczął chodzić do szkoły muzycznej i po powrocie do domu ćwiczył na pianinie, próbowałam po nim powtarzać dźwięki. Uczepiłam się jego nogawki i nie miał wyjścia (śmiech), musiał mnie zabierać na zajęcia z kółka teatralno-wokalnego u pani Jolanty Kawczyńskiej, choć sądzę, że nie był do końca zadowolony. Po raz pierwszy wyszłam na scenę chyba w wieku 4 czy 5 lat, razem z bratem. To były występy z okazji Dni Sochaczewa w muszli koncertowej na podzamczu. Były one dla mnie takim przeżyciem, że pamiętam je do dziś. Wydaje mi się, że szybko się uczyłam, więc dostawałam jakieś rólki, śpiewałam lub tańczyłam. Bardzo mi się to podobało.

 

Także w pani przypadku ważną rolę odegrała szkoła muzyczna.

Podobnie jak brat, edukację w szkole muzycznej rozpoczęłam w wieku 6 lat, wraz z nauką szkolną. Później przez całe lata miałam dwie szkoły. Nawet kiedy uczyłam się w liceum w Warszawie, przyjeżdżałam do Sochaczewa na zajęcia w szkole muzycznej.

Ale to i tak było za mało?

Tak jak wspomniałam, już od wczesnych lat brałam udział w zajęciach teatralno-muzycznych, głównie szkolnych oraz w domu kultury w Chodakowie. Pamiętam udział w festiwalu SPAT, konkursach recytatorskich, programach artystycznych w mieście, ale byłam także zabierana na konkursy ogólnopolskie. Sami nauczyciele zaczęli zwracać uwagę na moje zainteresowania i sugerowali rodzicom dalszy indywidualny rozwój. Nie znając artystycznego świata, ciężko jest go zrozumieć. Moi rodzice i dziadkowie „stawali na rzęsach”, aby pogodzić nasze grafiki szkolne z zainteresowaniami. Uważam też, że miałam szczęście do wychowawczyń i nauczycieli, którzy prowadzili mnie w tym kierunku od zerówki, a nawet wcześniej. Starali się rozumieć, uczyć i robić miejsce dla moich „dziwnych” pomysłów.

 

Wtedy zaczęła się współpraca z agencjami aktorskimi, udział w castingach, reklamach telewizyjnych? Proszę o tym opowiedzieć.

Tak, to się zaczęło jeszcze w szkole podstawowej. Wyjazd na pierwszy, drugi casting a potem na następne. Nie zrażało mnie długie czekanie i żmudna praca, wymagająca dużego zaangażowania i cierpliwości, bo to było coś, co po prostu chciałam robić. Wydaje mi się, że to bardziej moi rodzice nudzili się tym wszystkim. I choć starali się tłumaczyć, że nie ten casting to inny, miałam wrażenie, że czasem mają dość (śmiech). Zdarzało się, że casting trwał pięć godzin i mówię tu tylko o oczekiwaniu na swoją kolej. Później, jeśli mnie zauważono, były kolejne etapy. Pamiętam casting do reklamy Ikei, gdzie finalna rola siedzenia przy stole i patrzenia w telefon podlegała takiej weryfikacji i selekcji jak, obserwując z perspektywy czasu i doświadczenia, na egzaminach do szkoły teatralnej.

 

Były także małe role w serialach „Barwy szczęścia”, „Na dobre i na złe” oraz całkiem poważne, np. w musicalu „Skrzypek na dachu” w reżyserii Antoniusza Dietziusa , który w 2016 r. miał swoją premierę w Teatrze Współczesnym w Warszawie. Zagrała pani jedną z córek Tewiego – Bilkę.

Była jeszcze jedna, ważna dla mnie, bo główna, rola w serialu, który ostatecznie nie wszedł do produkcji. Czasem bardzo tego żałuję. Myślę sobie: „Kurczę, ciekawe w jakim miejscu byłabym teraz. Może otworzyłoby mi to drogę". Bardzo dużo poświęciliśmy na to czasu. Nie tylko na mój casting, ale także na castingi znanych aktorów, z którymi miałam grać. Wszystko po to, aby ta serialowa rodzina była jak najlepiej dopasowana. Niestety produkcja nie doszła do skutku. Rozmawiałam po latach z reżyserem tego projektu. Kordian Piwowarski pracował wtedy nad filmem „Baczyński”, a poza tym były jeszcze inne czynniki, które na to wpłynęły.

 

Zostawmy już te młodzieńcze lata, bo równie ciekawie wygląda pani obecna działalność. Jest pani studentką łódzkiej filmówki na wydziale produkcji filmowej i telewizyjnej. Dlaczego taki kierunek?

Po maturze zdawałam do szkoły teatralnej, ale się nie dostałam. Rozpoczęłam więc studia na filmoznawstwie na Uniwersytecie Łódzkim. Zrobiłam licencjat ze specjalizacji scenariopisarstwo. W międzyczasie sporo się działo. Korzystałam z lekcji aktorstwa u Barbary Dębińskiej, która wyszła spod ręki Kazimierza Dejmka, i która przygotowywała do szkoły teatralnej Bartosza Bogdana. Lekcje pobierała u niej także Kasia Regulska z Abstraktu. Oboje, podobnie jak ja, pochodzą z Sochaczewa, a moja znajomość z Kasią zaowocowała zaproszeniem mnie na casting i udziałem w spektaklu „Żywioły kobiet” w Teatrze Tańca V6 w Łodzi, w reżyserii właśnie Katarzyny Regulskiej i Adama Kuzy.  Poza tym ponownie zdawałam na aktorstwo, myślałam też przez chwilę o reżyserii teatralnej, a ze znajomymi założyliśmy stowarzyszenie. W czasie studiów jeden z wykładowców zwrócił mi uwagę na umiejętności produkcyjne. Pomyślałam wtedy, że może jest to jakiś pomysł. Nie wpuścili mnie drzwiami, więc weszłam oknem (śmiech). Dostałam się na Wydział Produkcji Sztuki Filmowej i Telewizyjnej w Szkole Filmowej w Łodzi za pierwszym razem. Właśnie kończę studia, zostało mi napisanie i obrona pracy magisterskiej, prawdopodobnie w styczniu.

O czym będzie ta praca?

O agencjach aktorskich.

Akurat w tym temacie ma pani dużą wiedzę praktyczną.

To prawda (śmiech). I to na przestrzeni wielu lat. A tak na poważnie, chcę pokazać, jak agencje zmieniały się w czasie swojej wieloletniej działalności, jaką rolę odgrywały kiedyś i jak to wygląda dziś.

Wracając do kierunku studiów, czym się zajmuje producent?

Wszystkim, ale warto podkreślić, że produkcja to nie tylko producent. Pracuję na różnych stanowiskach w pionie produkcyjnym. Jak jest projekt mikrobudżetowy z maleńką ekipą filmową, to nie tylko organizuję, robię papierki, pozyskuję partnerów, pomagam przy scenariuszu, potem przy montażu, ale noszę też wiadra z ziemią, a jak trzeba to i coś wytnę, i namaluję do scenografii, przewiozę sprzęt itp. W takich sytuacjach śmiejemy się, że to jest trochę jak w ogłoszeniu: „tynkarz, murarz, akrobata”. Pracowałam jako asystentka kierownika produkcji, jako kierownik produkcji, kierownik planu, kostiumograf, czy producent przy różnorodnych projektach, np. raperów: White 2115, Adi Nowaka, Fukaja (tu jako asystentka), czy filmów krótkometrażowych, m.in. „uRodziny" w reż. Marianny Korman. Zajmowałam się wszystkim – planem kalendarzowym, zamawianiem hoteli, pozyskiwaniem sponsorów, organizowaniem transportu itd., a jak trzeba sobie ubrudzić pazurki, to po prostu trzeba. 

 

Czy podobnie jest w przypadku Międzynarodowego Festiwalu Kamera Akcja w Łodzi, w którym od kilku lat pełni pani rolę producentki.

Podobnie. Więcej jest pracy biurowej, rozmów i spotkań. W tym roku mam trochę mniej partnerów na głowie, bo mieszkam teraz w Warszawie, a festiwal odbywa się w Łodzi. Ale i tak jest dużo spraw, bo 14. edycja festiwalu zaczyna się już 12 października. Dyrektorzy Festiwalu Kamera Akcja to kolejne ważne osoby w moim życiu. Dały mi ogromną szansę i wsparcie w samorealizacji. I chyba nie należy być tu przesadnie skromnym, bo dzięki ich ogromnej pracy na to wydarzenie przyjeżdżają takie osobistości jak Agnieszka Holland.

 

Co można zobaczyć podczas tego festiwalu?

Bardzo różne produkcje, od krótkich metraży fabularnych i animowanych zaczynając, poprzez kino niezależne, filmy fabularne, po gorące tytuły festiwalowe. Mamy też wiele ciekawych paneli i wydarzeń towarzyszących.

 

Godzi pani te obowiązki z pracą w studio Efektura w Warszawie, funkcją wiceprezeski Stowarzyszenia Filmowego FilmETER i udziałem w różnych przedsięwzięciach artystycznych i charytatywnych. Myślę tu na przykład o reklamowanej w 2020 r., również przez naszą gazetę, akcji zbiórki funduszy na operację Mai Kapłon. 

Staram się godzić różne zadania. Chyba nie potrafię mieć na głowie tylko jednej rzeczy, chodzić do pracy od 9 do 17, a potem nie robić czegoś, co moim zdaniem ma znaczenie. Próbuję ciągle sięgać dalej, bo patrząc na dokonania moich znajomych ze środowiska czy rówieśników, uważam, że jeszcze nic wielkiego nie osiągnęłam. A co do koncertu na rzecz Mai ta pomoc wydawała nam się czymś oczywistym. Poza tym okazało się, że mamy wielu wspólnych znajomych, a jeśli nie wspólnych, to z tej samej branży. Oni także chcieli się jakoś zaangażować w sprawę. Oddali kawał serducha i ogromnie się cieszę, że chociaż tak mogliśmy pomóc.

Zapewne jest też tak, że udział w jednym wydarzeniu sprawia, że zostaje pani zaangażowana do kolejnego. 

Tak to zazwyczaj jest. Wczoraj sobie uświadomiłam, że zaczęłam robić czwarty film krótkometrażowy w tym roku. Ale znam też takich, którzy „dowieźli” 10 krótkich metraży podczas nauki w szkole filmowej, i to tylko w ciągu wakacji! Jakoś to wszystko się łączy, nie wiadomo nawet kiedy. A wracając do filmu „uRodziny”, chciałabym go pokazać w Sochaczewie. Odbyły się już rozmowy w tej sprawie i czekam na propozycję terminu z Sochaczewskiego Centrum Kultury.

 

Skoro nadal grywa pani na scenie, to znaczy, że nie zrezygnowała pani zupełnie z aktorstwa.

Co prawda nadal jestem w agencji i ciągle coś mnie ciągnie, robi się tęskno, jak staję na deskach teatru, ale chyba tak w pełni nie uda się tego zrobić. Chociaż… nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Kiedyś mówiłam, że nigdy nie zamieszkam w Łodzi, a mieszkałam 5 lat i wydarzyło się tam wiele dobrego.

Foto Natalia Łączyńska Zespół

powrót do kategorii
Poprzedni Następny
Spodobała Ci się informacja? Zostaw nam swoją opinię
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!
Twoja ocena
Ocena (0/5)

Pozostałe
aktualności

Przeglądasz tę stronę w trybie offline.
Przeglądasz tę stronę w trybie online.