Logo Dwutygodnika "Ziemia Sochaczewska"

Wielonarodowościowe krzyże Podola

Ocena 0/5

Od listopada Czytelnicy „Nowego Kuriera Galicyjskiego” poznają relacje o osiągnięciach i przygodach projektu „Mogiły przodków”, realizowanego przez Organizację Społeczną „Ukraina Incognita” oraz Wydział Kultury Rady Gródka Podolskiego w obwodzie chmielnickim. Celem projektu jest zbadanie dawnych nekropolii (polskich, ukraińskich i żydowskich) na terenach tej części Podola. Ma to wykazać wielokulturowe i wielostronne dziedzictwo Podola. Kurier Galicyjski jest informacyjnym partnerem projektu.

Zdjęcie do Wielonarodowościowe krzyże Podola

kurier_galicyjny_winieta_poziom 

Wiadomo, że nie wszystkie odkrycia są tak sensacyjne. Jest też sporo mniejszych – regionalnych czy nawet o znaczeniu lokalnym. I wszystkie są ważne. Bo właśnie od takich nieznacznych świadectw przeszłości układa się jak z kawałków szkła olbrzymia mozaika historii. Tym bardziej, że odkrycia odpowiadają głównemu celowi naszego projektu „Mogiły przodków” – sprzyjaniu międzynarodowościowemu i międzywyznaniowemu porozumieniu i zgodzie na Ukrainie.

Należy tu przede wszystkim zwrócić uwagę na dwa „wielonarodowościowe” krzyże. Zostały odnalezione przez krajoznawców na prawosławnym (ukraińskim) cmentarzu w miejscowości Kumaniw-Andrijiwka. Oba datowane są 1877 r. Pomimo napisu w języku ukraińskim, na odwrocie widnieje zdobnictwo charakterystyczne dla kultury katolickiej – symbol „IHS”. Przy dokładniejszym zbadaniu cmentarza w Satanowie okazało się, że jest to zjawisko „dwustronne”.

Ta nekropolia badana była już wcześniej, ale od początku skupiono się na niezwykłych, o wysokim poziomie artystycznym, nagrobkach. Na przykład – nagrobek Anny z Markowskich Krokowskiej (zm. w 1881 r.). Ma kształt pięknego gotyckiego sarkofagu. W czasie badań zwykłe krzyże uchodziły naszej uwadze. Okazuje się, że niesłusznie!

Zainteresowało nas około pięćdziesiąt krzyży podobnego typu, ale nie sprawiły szczególnego wrażenia. Takie nagrobki pochodzą z końca XVIII – II połowy XIX w. i można je raczej sklasyfikować jako „uniwersalne” lub „neutralne”. Jeden z krzyży ozdobiony był wizerunkiem krzyża pięcioramiennego, charakterystycznego dla tradycji prawosławnej. Znalazły się tu i typowo prawosławne (ukraińskie) nagrobki. Na jednym z nich – o wysokim poziomie artyzmu – widzimy figurę Chrystusa Ukrzyżowanego, przybitego do krzyża, zgodnie z kanonami prawosławnymi, czterema gwoździami. Styl nagrobka wskazuje na mniej więcej połowę XIX w. Na innym krzyżu mamy kolejne, całkowicie prawosławne ukrzyżowanie z napisem cyrylicą „ІНЦИ” (Jezus Nazareński Król Judei). Niestety, nagrobki te nie mają dokładnego datowania czy imion osób, spoczywających pod nimi.

Wydawać by się mogło, że są to odkrycia nieznaczące. Nie są to nagrobki z białego marmuru karraryjskiego, udekorowane szlacheckimi herbami, tak jak ten, stojący na grobie dziecka hrabiego Kajetana Grabianki i baronowej Marii von Heismar, znajdującego się na cmentarzu w Kupiniu. Oba te rody pozostawiły znaczący ślad w historii Europy.

Te dwa zwykłe i tanie kamienne krzyże na grobach wieśniaków są jednak nie mniej interesujące i ważne. Przede wszystkim świadczą, że w XIX w. na Podolu jakichkolwiek sprzeczności pomiędzy prawosławnymi Ukraińcami i katolikami-Polakami nie było i oba obrządki żyły zgodnie i w pokoju. W przeciwnym razie Ukrainiec nie ustawiłby na grobie krewnych tego wyraźnie polskiego symbolu i odwrotnie.

Dlaczego na cmentarzach stawiano nagrobki z symbolami innego obrządku – trudno dziś powiedzieć. Uczestnik naszego projektu, kierownik Gródeckiego Wydziału kultury, Oleg Fedorow uważa, że jest to związane z ówczesnym przemysłem kamieniarskim.

Przypomnę, że w tamtych czasach kamieniarze produkowali nagrobki różnego rodzaju – krzyże w katolickiej i prawosławnej tradycji, macewy na żydowskie nagrobki, kamienne detale architektoniczne, żłoby do pojenia zwierząt itd. Jesienią (po zbiorze urodzaju), gdy ludzie mieli pieniądze, specjalne „krzyżowozy” rozwoziły produkcję po wsiach, miastach i miasteczkach. Oleg Fedorow uważa, że zdarzały się przypadki, gdy na mogiły trafiały te nagrobki, które miał akurat na zbyciu „krzyżowóz”, i gdy właściwego zdobnictwa nie było – brali, co jest.

O przyczynach tego zjawiska możemy dziś jedynie dyskutować. Rzeczą najważniejszą jest to, że prawosławne zdobnictwo nie wywoływało niechęci u Polaków-katolików i odwrotnie. Nasi krajoznawcy odnaleźli nie tylko zwykłe nagrobki, lecz świadectwo tolerancji panującej wśród mieszkańców Podola aż do końca XIX w. Te znaleziska są bezcenne!

Dmytro Poluchowycz

Kurier Galicyjski

 

Tekst ukazał się w nr 8 (444), 30 kwietnia – 16 maja 2024

powrót do kategorii
Poprzedni Następny
Spodobała Ci się informacja? Zostaw nam swoją opinię
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!
Twoja ocena
Ocena (0/5)

Pozostałe
aktualności