Logo Dwutygodnika "Ziemia Sochaczewska"

Halo, taxi

Ocena 0/5

Pojawienie się w Sochaczewie korporacji taksówkarskich wywołało niepokój prywatnych właścicieli taxi. Chodzi głównie o miejsca na postojach, ale zapewne także o pieniądze, bo jak twierdzą klienci Bolta czy Ubera, u nich jest taniej. Tylko czy będzie tak zawsze?

Wejście na sochaczewski rynek Bolta i Ubera zaniepokoiło naszych taksówkarzy głównie dlatego, że kierowcy korporacji zajmują miejsca na i tak małym postoju przy dworcu. Nie muszą tego robić, ponieważ jeżdżą na aplikację, więc jest im wszystko jedno, gdzie parkują samochód – mówią taksówkarze z tzw. starej gwardii, twierdząc, że ci nowi psują rynek. Przypominają głośne w całym kraju afery z udziałem kierowców zagranicznych korporacji, zatrudnianie obcokrajowców, którzy nie znają miasta ani języka oraz to, że na początku rzeczywiście stawki są niższe, ale z czasem wzrastają do ogólnych cen panujących na rynku.

Małgorzata Przybylska, naczelnik Wydział Rozwoju i Funduszy Zewnętrznych w Urzędzie Miejskim, który wydaje licencje na taksówki, potwierdza, że w ostatnim czasie o licencję wystąpiły trzy korporacje, przy czym dwie już działają. Może się więc okazać, że wkrótce usługi zacznie świadczyć kolejna sieć. Co do sporu o postój przy dworcu miasto nie może ingerować, ponieważ jest on własnością PKP, która tylko użycza terenu taksówkarzom.

Ze sprawozdania, jakie wspomniany wydział co pół roku sporządza dla starostwa powiatowego wynika, że urząd wydał 24 licencje, natomiast jeżdżących taksówek jest 71. Skąd ta różnica? Stąd, że do każdej licencji można złożyć tzw. wypisy, co oznacza, że jeden taksówkarz czy korporacja może posiadać kilka samochodów. Wydaje się, że 70 taksówek dla miasta wielkości Sochaczewa, to ogromna ilość, tymczasem na postojach taxi nie ma tłoku. Czasami trzeba czekać, aż podjedzie wolna taryfa.

Pozostając przy licencjach, warto powiedzieć, że każda taksówka jeżdżąca w Sochaczewie musi być oznakowana numerem bocznym oraz herbem miasta z napisem Sochaczew. Ponadto w samochodzie, na widocznym miejscu, powinien znajdować się boczny numer taxi oraz taryfikator, tak aby wsiadający widział, ile kosztuje przejazd. Tak stanowi uchwała Rady Miejskiej z 27 kwietnia 1999 r. Ponadto w każdej taksówce powinny się znajdować taksometr i kasa fiskalna, a pasażer otrzymać paragon, co z kolei regulują ogólnopolskie przepisy. Co więcej, przepisy te mówią, że taksówka może przewozić pasażerów tylko po włączeniu sprawnie działającego taksometru i współpracującej z nim kasy fiskalnej, lub po użyciu aplikacji mobilnej. Od czerwca tego roku każdy kierowca taksówki musi mieć także polskie prawo jazdy.

W Sochaczewie każdy kierowca ubiegający się o licencję, zgłasza taryfę, według której pobiera opłaty od pasażerów. W dokumencie, który nazywa się załącznikiem do świadectwa legalizacji taksometru, muszą być przedstawione konkretne stawki. Ale tutaj panuje wolna amerykanka. Jedni za tzw. trzaśnięcie drzwiami biorą 7 zł, inni 10 zł, u tych tańszych opłata za pierwszy kilometr wynosi 2,50 złotych, u droższych 4 zł. Stawkę za godzinę postoju jedni wyceniają na 50, inni na 60 zł. A że w Sochaczewie nie ma zrzeszenia taksówkarzy (jak powiedział mi jeden z nich), które ustaliłoby stały cennik, każda taxi  jeździ wg własnego uznania.

Pewnie stąd biorą się niepochlebne opinie o sochaczewskich taksówkarzach. Oto kilka z nich:

- Nie wiem, dlaczego raz za dojazd do szpitala płacę 25 zł, a innym razem 40 zł. Rozumiałabym, gdyby różnica wynosiła kilka złotych, ale nie tyle.

- Zapamiętałem sytuację, kiedy dwie obce osoby jechały tą samą taksówką z dworca do przychodni na osiedlu Żeromskiego. Kiedy kierowca zażyczył sobie opłatę, okazało się, że od każdego z pasażerów zainkasował po 30 zł. Czy to jest fair?

- Od niedawna mieszkam za Żelazową Wolą i raz za kurs z Sochaczewa zapłaciłem 50 zł, innym razem 60 zł. A ostatnio wyliczyłem, że według aplikacji Bolta zapłaciłbym 35 zł. Kwoty mówią same za siebie.

Dla zrównoważenia tych opinii, jako autorka tekstu, powiem, że najczęściej korzystam z usług jednego kierowcy i nie przepłacam. Poza tym mój taksówkarz jest sumienny, kulturalny i bardzo pomocny. A mówię o tym, ponieważ są uczciwi taksówkarze, tylko najczęściej zapamiętujemy te negatywne sytuacje.

Wątpliwości nie dotyczą jedynie prywatnych taksówek, na samochodach Bolta, w miejscu stawek, można znaleźć informację: "według aplikacji". Młoda osoba poradzi sobie, bo sprawdzi w telefonie, ale ci starsi - niekoniecznie.

- Każdy pasażer taksówki ma prawo zażądać paragonu, a jeśli kierowca nie chce go wydać lub naszym zdaniem opłata jest za wysoka, można wezwać policję - wyjaśnia naczelnik Małgorzata Przybylska i dodaje, że instytucjami uprawnionymi do kontroli usług taksówkarskich są Inspekcja Transportu Drogowego oraz Urząd Skarbowy.

Wracając do sporu o transportowy rynek, sochaczewscy taksówkarze proponują, aby korporacyjne pojazdy stawały na postoju przy placu Kościuszki, tuż za barem PSS. Skoro działają na aplikację, to jest im wszystko jedno, skąd dojadą do klienta – twierdzą. A my proponujemy także Chodaków, gdzie trudno o taxi, zwłaszcza wieczorem, lub bloki wojskowe, gdzie jest duża zatoka i parking. Nie będzie wtedy animozji o miejsce na postoju, a czas pokaże, jak rynek zareaguje na nowych przewoźników. Niewykluczone również, że miasto rozpocznie prace nad nową uchwałą dotyczącą przewozów taxi.

Jolanta Sosnowska

powrót do kategorii
Poprzedni Następny
Spodobała Ci się informacja? Zostaw nam swoją opinię
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!
Twoja ocena
Ocena (0/5)

Pozostałe
aktualności