przejdź do Sochaczew.pl
Sochaczew
269010 odwiedzin
Z potrzeby serca

Pielgrzymowanie wpisane jest w życie człowieka wierzącego. Pielgrzymka zwykle ma swój cel, bywa on zazwyczaj na tyle cenny, że jej uczestnicy nie szczędzą czasu i wysiłku, by go osiągnąć. Do Sanktuarium Matki Bożej Świętorodzinnej Pani Mazowsza w nieodległych Miedniewicach sochaczewianie pielgrzymują od ponad dwustu lat.

Już w 1764 roku papież Klemens XIII uznał tamtejszy obraz Świętej Rodziny za cudowny i wydał dekret zezwalający na jego koronację, której trzy lata później dokonał biskup warmiński „książę poetów” Ignacy Krasicki. Dwudniowy odpust Matki Bożej Anielskiej gromadzi tłumy wiernych przybyłych pieszo z różnych miast Diecezji Łowickiej. Ci, którzy wędrowali z Sochaczewa i okolicznych parafii na ogół nie zadawali sobie zmodyfikowanego nieco hamletycznego pytania: iść albo nie iść. Wszakże jeśli pielgrzymuje się do Miedniewic kolejny raz, to takie wątpliwości są nie na miejscu.

Poranna msza święta w kościele św. Wawrzyńca wypełniła całą świątynię. Nie wszyscy jej uczestnicy mieli zamiar udać się z pielgrzymką do sanktuarium, ale nie wyobrażali sobie, by nie pożegnać bliskich, przyjaciół i znajomych i nie szepnąć im do ucha intencji lub po prostu nie spojrzeć głęboko w oczy i tym samym bezgłośnie wypowiedzieć „pomódl się za mnie”.

Sierpień to nie tylko miesiąc pielgrzymek, ale także okres naznaczony cezurą historii. 70 lat temu wybuchło powstanie warszawskie, które zebrało krwawe żniwa wśród mieszkańców stolicy. Przed 94 laty Polacy z księdzem Skorupką dzielnie stawiali opór bolszewickiej armii. Strajki na Wybrzeżu w 1980 roku przyczyniły się do powstania „Solidarności”. Te wydarzenia, uświęcone niejednokrotnie krwią rodaków, przywołał w płomiennym kazaniu ksiądz Andrzej Kita, jeden z przewodników pątników.        

Pielgrzymka może dostarczyć wiele materiału do socjologicznych rozpraw i stanowić interesujący przedmiot obserwacji. Sochaczewską grupę, w ogromnej przewadze, stanowiły kobiety. Przekrój wiekowy uczestników też był niezwykle różnorodny: od najmłodszych w wózkach, dzieci w wieku szkoły podstawowej poprzez młodzież gimnazjalną i licealną, aż po reprezentantów wieku średniego i starszego. Babcie dzierżyły w rękach dłonie wnucząt, cierpliwie tłumacząc, że sanktuarium znajduje się już niedaleko. Nawet jeśli owo „blisko” znaczyło parę kilometrów czy kilka godzin marszu. Nietypowym uczestnikiem stał się czarny kędzierzawy kundel, który przyłączył się do grupy na wysokości Kurdwanowa.

Być może nie wszyscy wiedzą, że kustoszami miedniewickiego sanktuarium są ojcowie franciszkanie, a ich patron Biedaczyna z Asyżu nade wszystko ukochał zwierzęta, więc obecność psa na pielgrzymim szlaku nikogo specjalnie nie dziwiła.

Kurdwanów. I kościół piękny, i ludzie życzliwi. Pod wodzą proboszcza księdza Jacka Warzechy wspaniale – dobrym słowem, smacznym ciastem i słynnym już kompotem – przywitali strudzonych pątników. Po krótkim postoju w Orłowie kilkanaście przebytych kilometrów dawało o sobie znać. Niebo się wypogodziło i po ulewie, która towarzyszyła pielgrzymom w początkach wędrowania ku Miedniewicom zdawało się nie być śladu. Do czasu. W strugach deszczu będą musieli pokonać kilka kilometrów, ale w przyjaznych kurdwanowskich „okolicznościach przyrody” jeszcze o tym nie wiedzą.

Księża Andrzej Kita i Tomasz Wieczorek oraz przecudnie śpiewające siostry misjonarki Krwi Chrystusa nie pozwalali zapomnieć, dokąd zmierza grupa. Zaduma, refleksja, modlitwa przybliżały pątników do celu. Wreszcie Miedniewice! Wśród drzew miga fasada Sanktuarium Matki Bożej Świętorodzinnej. Na twarzach nie znać już trudu wędrówki, zmęczenie ustępuje miejsca radości, satysfakcji, że warto było pokonać swe słabości. „Idziemy do Mamy! ” – słowa księży przewodników w obliczu widniejącego gmachu kościoła nabierają jeszcze większej mocy. Po niejednym policzku toczy się z wolna dyskretna łza. Przywitanie przez ojca franciszkanina, modlitwa przed łaskami słynącym Cudownym Obrazem, przedstawienie programu uroczystości odpustowych, ciepła zupa u sióstr klarysek i oczekiwanie na mszę, której ma przewodzić biskup łowicki Józef Zawitkowski, znakomity kaznodzieja i patriota, co w kontekście siedemdziesiątej rocznicy wybuchu powstania warszawskiego nabiera jeszcze większego znaczenia.

I nie pomylili się pielgrzymi, wierząc, że będzie podniośle. Hymn „ Bogarodzico! Dziewico!” Słowackiego wyśpiewany przez chór zabrzmiał dostojnie. Jego Ekscelencja mówił poruszająco o narodowej sprawy męczennikach, tych, którzy za Polskę nie wahali się oddać życia. „A kiedy trzeba na śmierć idą po kolei” – to znów Słowacki, „Nikt im iść nie kazał, poszli, bo tak chcieli …” – Edward Słoński, „Czy to była kula, synku, czy to serce pękło…” – to już kreowany na następcę Wieszcza Juliusza Krzysztof Kamil Baczyński, który broniąc Pałacu Blanka, zginął w czwartym dniu powstania. Padały nazwiska Kościuszki, Traugutta, księży Skorupki i Popiełuszki. Nieprzypadkowo w miedniewickiej świątyni obchody okrągłej rocznicy dramatycznego zrywu warszawiaków miały taki charakter. Obraz matki trzymającej zwłoki syna znajdujący się w bocznej kaplicy biskup określił mianem „Piety warszawskiej”. Wymowa dzieła w obliczu Apelu Poległych, oddawania czci, składania wieńców, gromkim głosem wypowiedzianego „Credo”, odśpiewania Mazurka Dąbrowskiego sprawiła, że serca nawet „ niepraktykujących” patriotów zadrżały.

Jeszcze tylko Dróżki ku czci Maryi, program słowno – muzyczny  przygotowany przez braci franciszkanów z Niepokalanowa o ostatnich tygodniach życia ojca Maksymiliana Kolbe, suma odpustowa o północy, czuwanie przed Cudownym Obrazem i oczekiwanie w zadumie, ale i radości serca na drugi dzień uroczystości.

Pielgrzymowanie to trud, znój, ale i wspomniana radość, ukojenie duszy. Kto nigdy nie pielgrzymował prawdopodobnie nawet sobie nie wyobraża owego stanu. Trudno o nim obiektywnie mówić, gdyż jest to przeżycie ze wszech miar indywidualne.

We wtorek, 5 sierpnia, sochaczewscy pielgrzymi skupieni w Grupie Błękitnej wyruszyli do stóp Jasnogórskiej Pani. Doświadczenie emocji opisanych wyżej rozłożone będzie na dziesięć dni. Może choćby dlatego warto wybrać „rekolekcje w drodze”.

Marzena Tomaszewska                                      

Po więcej ciekawych tekstów zapraszamy też na ziemia-sochaczewska.pl

A A A
13.08.2014
godz.09:19
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt