przejdź do Sochaczew.pl
Sochaczew
262202 odwiedzin
Podwójne standardy Janusza Szostaka

Sąd Rejonowy w Sochaczewie uniewinnił redaktor naczelną „Ziemi” od zarzutów postawionych przez wydawcę „Expressu Sochaczewskiego”. Uzasadnienie wyroku, jakie wygłosił sędzia prowadzący sprawę,  było miażdżące dla Janusza Szostaka.

Wydawca „Expressu” skierował do sądu prywatny akt oskarżenia o popełnienie przez Jolantę Śmielak-Sosnowską przestępstwa z art. 212 Kodeksu karnego. Dodajmy, że artykuł 212 kk, wprowadzony w czasach PRL  jako bat na dziennikarzy, jest od lat ostro krytykowany przez środowisko dziennikarskie. Mimo to Janusz Szostak użył tego straszaka przeciwko innemu dziennikarzowi.

Ale zacznijmy od początku. 26 listopada 2013 r. „Express Sochaczewski” opublikował na pierwszej stronie wielki nagłówek „Tajemnicze przepływy gotówki w miejskim tygodniku”. Zaś na stronie trzeciej pełen insynuacji tekst pt. „Zaprogramowani na drobne”, w którym podaje w wątpliwość sposób ewidencjonowania ogłoszeń i rozliczania się naszej gazety z powołanymi do tego urzędami. Janusz Szostak używa przy tym ulubionej przez siebie formy zadawania pytań lub snucia przypuszczeń. Np.: „Czy zatem tygodnik „Ziemia Sochaczewska” nie ewidencjonuje sprzedaży ogłoszeń drobnych i ramkowych? Czy tygodnik ten nie rozlicza się z Urzędem Skarbowym –choć powinien – chociażby z podatku VAT?” Z kolei w innym miejscu Janusz Szostak zatroskany pisze: „Nie chcę podejrzewać, że ktoś czerpie z tego nieuprawnione korzyści.”

Taki tekst nie mógł pozostać bez odpowiedzi. Redaktor naczelna „Ziemi” w numerze z 3 grudnia 2013 opublikowała artykuł zatytułowany „Tajemnicze przepływy gotówki nie w tej gazecie”, w którym ustosunkowała się do zarzutów „ES”. Swoją polemikę rozpoczęła od zdania: „O tym, że „Express Sochaczewski” wymyślił już niejedną bzdurę, obraził wiele osób i nieraz stawał przed sądem, wiedzą już chyba wszyscy w mieście”. I właśnie ta opinia tak uraziła Janusza Szostaka, że najpierw zażądał sprostowania i przeprosin, których redakcja nie zamieściła, a potem oskarżył Jolantę Śmielak-Sosnowską o popełnienie przestępstwa. Miało ono polegać na pomówieniu i zniesławieniu „ES”. Janusz Szostak w uzasadnieniu aktu oskarżenia napisał „Sformułowanie to jest pomówieniem i szkodzi dobremu imieniu wydawanego przeze mnie tygodnika, naraża na straty oraz utratę wiarygodności w oczach czytelników, współpracujących z nami instytucji oraz reklamodawców” …

Ale sąd nie podzielił tych zarzutów i w piątek 18 lipca, po trzech rozprawach, wydał wyrok uniewinniający.  - W całej rozciągłości zgadzam się z argumentami obrony – powiedział sędzia w ustnym uzasadnieniu wyroku. - Sąd nie znalazł w czynie oskarżonej znamion popełnienia przestępstwa, a akt oskarżenia uważa za bezpodstawny.

Sędzia zwrócił uwagę na to, że tekst redaktor „Ziemi Sochaczewskiej” został sprowokowany wcześniejszym artykułem Janusza Szostaka i był dozwoloną polemiką. Dodał przy tym, że „Express Sochaczewski” stosuje moralność Kalego – jeśli my oskarżamy, to jest w porządku, kiedy robią to inni, trzeba to napiętnować. Takie podwójne standardy, zdaniem sądu, są nie do przyjęcia.

Sąd, w uzasadnieniu  wyroku, powołał się również na wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka oraz art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, które gwarantują możliwość swobodnej wypowiedzi.

Wyrok nie jest prawomocny. Przysługuje odwołanie od niego do sądu apelacyjnego, z czego zapewne skorzysta Janusz Szostak.

Redakcja 

A A A
23.07.2014
godz.08:33
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt