przejdź do Sochaczew.pl
Sochaczew
240903 odwiedzin
Nakarmią skrzywdzonych przez los

Władze miasta przyjęły właśnie nowy program osłonowy w zakresie dożywiania. O to, co zrobić, gdy niedostatek wygląda zza drzwi, zapytaliśmy pracowników Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Sochaczewie. 

Program przyjęty podczas ostatniej sesji Rady Miasta realizowany będzie w latach 2014-2020. Wbrew obiegowej opinii nie obejmuje on wyłącznie dopłat do szkolnych obiadów. Jak mówi dyrektor MOPS Zofia Berent, w ten sposób pomaga  się zarówno dzieciom w sochaczewskim żłobku, przedszkolach, jak i podopiecznym Dziennego Domu Pomocy Społecznej czy ludziom przychodzącym do jadłodajni przy parafii św. Wawrzyńca.

Brak umiejętności

Z danych MOPS wynika, że w ubiegłym roku w mieście z różnych form dożywiania skorzystało ponad 1,5 tys. osób. To nieco mniej niż w ubiegłych latach, gdy liczba ta oscylowała w granicach 1,7 – 1,8 tys. beneficjentów.

 - Dożywialiśmy prawie 690 osób dorosłych, około 300 dzieci do lat 7 i blisko 550 powyżej tego wieku – mówi Anna Kuzińska, kierownik działu pomocy rodzinie MOPS. – Pomoc ta objęła nie tylko posiłki przygotowywane w placówkach oświatowych, jadłodajni przy parafii św. Wawrzyńca czy w DDPS. Przez dożywianie rozumieć należy również zasiłki celowe na zakup żywności i paczki żywnościowe. Program realizowało łącznie około 20 placówek na terenie miasta w ramach ogólnopolskiego Programu „Pomoc Państwa w Zakresie Dożywiania”. Świadczenia przyznawane były rodzinom, w których dochód nie przekraczał 150 proc. kryterium dochodowego dla pomocy społecznej. Objęliśmy nim około 1350 osób.
Jeżeli chodzi o uzyskanie pomocy w zakresie dożywiania, każdy z przypadków badany jest indywidualnie. Przeprowadzane są wywiady środowiskowe, a w przypadku dzieci i młodzieży znaczenie ma opinia pedagoga szkolnego. Wicedyrektor MOPS Magdalena Żakowska zapewnia, że dzieci nie są głodne również w weekendy.

- W trudnych przypadkach przyznajemy wsparcie na zakup żywności. Często pieniądze wpłacamy do określonego sklepu, podopieczni robią też zakupy z asystentem rodziny. Za otrzymaną kwotę nie można kupić oczywiście żadnych używek jak kawa, papierosy czy alkohol. Asystenci podpowiadają też, jak racjonalnie gospodarować środkami  – wyjaśnia.

MOPS pomaga

Zdaniem Magdaleny Żakowskiej wiele trudności życiowych, w tym problemy z wykarmieniem rodziny, wynikają z braku podstawowych umiejętności życiowych. Korzystający ze wsparcia MOPS robią zakupy wybierając produkty gotowe lub zbyt drogie i tak naprawdę niepotrzebne w codziennym menu. Często nie potrafią też gotować.

 - Stąd też sukces spotkań w ramach „Kącika Rodzinnego”. Nasze pracownice wyjaśniają podczas nich zasady zdrowego żywienia i oszczędnego gospodarowania pieniędzmi. Wspólnie przygotowywano posiłki. Dzięki temu młode matki dowiedziały się, jak z podstawowych produktów przygotować obiad dla całej rodziny – mówi dyrektor Zofia Berent.

Czy tak naprawdę istnieje więc w Sochaczewie szansa by ktoś, kto znalazł się w ciężkiej sytuacji życiowej był głodny? Nasze rozmówczynie jednogłośnie stwierdzają, że nie.

- Jeżeli zajdzie taka potrzeba, posiłki dowożone są do domu osoby potrzebującej – mówi Anna Kuzińska. – Nawet w okresie feryjnym w szkołach wydawane jest jedzenie.  Do tego dochodzą oczywiście ciepłe posiłki w DDPS i jadłodajni przy parafii św. Wawrzyńca. Zaznaczam jednak, że wsparcie nie jest udzielane bezwarunkowo.

Krok do bezradności

Podczas wywiadu środowiskowego badana jest sytuacja rodzinna osoby potrzebującej. Jeżeli np. może ona liczyć na wsparcie krewnych, otrzymuje mniejszą pomoc niż ktoś kto jest samotny. Ważne jest też to, czy dana osoba wykazuje chęć podjęcia współpracy z pracownikiem socjalnym.
- Ma to kluczowe znaczenie zwłaszcza w okresie wiosenno-letnim, gdy pojawiają się oferty prac sezonowych. Wychodzimy z założenia, że jeżeli ktoś nie ma przeciwwskazań do podjęcia pracy, powinien zrobić wszystko, aby utrzymywać się we własnym zakresie – powiedziała nam Magdalena Żakowska. – Zdarza nam się, że przychodzą po pomoc młodzi, zdrowi ludzie. Przykładowo, jeżeli mielibyśmy  kierować wsparcie do, powiedzmy, 30-letniego mężczyzny w pełni sił, nie miałoby to większego uzasadnienia. Przecież taka osoba, nawet jeżeli przejściowo znalazła się w trudnym położeniu, docelowo powinna znaleźć zatrudnienie.

Agnieszka Poryszewska

Wiecej czytaj w Tygodniku „Ziemia Sochaczewska”(4.03.2014)

 
A A A
07.03.2014
godz.10:36
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt