przejdź do Sochaczew.pl
Sochaczew
239851 odwiedzin
Pieski los w Kozłowie

Wyrzucane z samochodów niechciane psy to od lat narastający problem. Dotyczy on zarówno miast jak i wsi. Nie omija on również Sochaczewa i okolic i jest tym trudniejszy do rozwiązania, że sytuacja schronisk dla zwierząt też nie jest łatwa. Schroniska coraz częściej stają się, co potwierdzają weterynarze, miejscami, gdzie masowo usypia się zwierzęta.

Właśnie kilka dni temu przyszedł do redakcji „Ziemi” list od zaniepokojonej czytelniczki. Oto jego fragmenty:„Chciałabym podzielić się z Państwem i nagłośnić poprzez Waszą gazetę uciążliwy problem, który pojawił się w okolicach naszego miasta.  Jestem mieszkanką osiedla Malesin i mimowolnie obserwuję  problem dotyczący targowicy w Kozłowie Biskupim. Są tam często porzucane psy. Ludzie przyjeżdżają na rynek i zostawiają tam niepotrzebne im już zwierzęta. Zazwyczaj po każdym dniu targowym błąka się po rynku i okolicy nowy pies. Mieszkańcy na tyle na ile mogli przygarnęli już ich część, ale psów ciągle przybywa. Obecnie na ulicy Kasztanowej koczuje gdzieś w krzakach bezdomna szczenna suczka, a przedwczoraj za zamkniętą bramę targowicy ktoś przerzucił dwa małe szczeniaki. Psy są różne, duże, małe, a nawet rasowe. Mamy zimę, dobrze że jest lekka, ale gdy przyjdą mrozy…?  Kiedy to okrucieństwo ludzi się wreszcie skończy?”
Maciej Mońka, wójt gminy Nowa Sucha, na której terenie znajduje się targowisko, powiedział nam: – My również  otrzymujemy takie sygnały,  ale mamy też ekipę i sprzęt do wyłapywania błąkających się psów. Nie ma niemal dnia, by pracownicy gminy nie wyjeżdżali do kilku takich zgłoszeń. Schwytany pies trafia do weterynarza, który ocenia jego stan zdrowia, po czym trzymamy go jakiś czas  w przystosowanym do tego pomieszczeniu na terenie byłego SKR-u i ogłaszamy to w różnych miejscach. Nawet na stronie internetowej jest informacja o możliwości pozyskania bezpańskiego psa. Gdy nie ma zainteresowania, wywozimy go do schroniska pod Kutnem. Z tym, że musimy za jego pobyt płacić. Niestety, w ten sposób uszczuplamy gminne fundusze, które mogłyby być spożytkowane na inne cele.
Zdaniem Zygmunta Maciągiewicza, kierownika gminnego referatu gospodarki komunalnej, któremu podlega ekipa wyłapująca wałęsające się psy, problem ten nie dotyczy tylko targowicy w Kozłowie, ale całej gminy, a szerzej – całego kraju. Twierdzi on, że na targowicy kręcą się najczęściej psy mieszkańców pobliskiego osiedla. Jest nawet taki jeden, który potrafi wyciągnąć komuś kiełbasę z torby. Ale on jest miejscowy.
- Przypadków wyrzucania psów z samochodów jest naprawdę sporo – mówi Zygmunt Maciągiewicz. – W ubiegły poniedziałek przywieźliśmy aż cztery. Zabrana też została bezdomna suka, o której wspomina czytelniczka. Może trochę pomogłoby w tej sytuacji czipowanie psów, tyle że to wymaga sporych środków, a i tak z innych rejonów ludzie mogliby je do nas przywieźć bez czipów. Żeby coś naprawdę poprawić, trzeba by zmienić mentalność ludzi.
Sławomir Burzyński
A A A
17.01.2014
godz.12:19
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt