przejdź do Sochaczew.pl
Sochaczew
239477 odwiedzin
To jeszcze nie epidemia

Co prawda na oddziale pediatrycznym sochaczewskiego szpitala bardzo tłoczno, ale podobno to jeszcze nie epidemia. Fala zachorowań jednak ruszyła i należy się spodziewać, że małych pacjentów może być znacznie więcej.

Trzeba mieć nadzieję, że, podobnie jak w roku ubiegłym, nie trzeba będzie dostawiać łóżek na dziecięcym. Chociaż, jak mówią lekarze, nawrót ciepła paradoksalnie sprzyja rozprzestrzenianiu się wirusów.

- To prawda, bo z epidemiologicznego punktu widzenia - mówi ordynator pediatrii Elżbieta Matuszewska-Woźnica - najgorsze są wahania temperatury,  mikroby i drobnoustroje mają bowiem swoje potrzeby. Są więc takie, które wolą niższe temperatury i takie, które lepiej rozwijają się  w cieple. Jeśli zatem słupek na termometrze idzie do góry, bo się ociepliło, mamy mnóstwo infekcji dróg oddechowych, a gdy gwałtownie robi się zimniej, nagle pojawiają się wirusy przewodu pokarmowego. I najgorzej, gdy się na siebie choroby nakładają.

Nie ma leku na wirusa

Na pediatrii, jak mówi pani ordynator, w ubiegłym tygodniu było sporo przypadków biegunek i wirusówek, bo zrobiło się chłodniej. - Najbardziej boimy się rotawirusów, najcięższych zakażeń wirusowych, zwłaszcza że jak wiemy, na wirusa nie ma skutecznego leku. Więc najlepiej jest zaszczepić niemowlęta jeszcze w pierwszym półroczu życia przeciwko rotawirusowi, co rzeczywiście jest skuteczne, bo później dzieci albo nie chorują, albo przechodzą chorobę bardzo łagodnie - dodaje pani doktor.

Obecnie tzw. obłożenie oddziału waha się wokół 20 chorych dzieci i nie jest to jeszcze żaden stan alarmowy. Bierze się to stąd, że dzieci na pediatrii leżą krótko, na ogół 2 - 3 dni. Więc mimo że działa on w trybie ostrodyżurowym, na razie niebezpiecznego przepełnienia nie ma. Mimo to jednak zachorowań jest znacznie więcej niż pod koniec wakacji i na początku roku szkolnego.

Może być problem

- Jeśli chodzi o rodzaj schorzeń - mówi dr Matuszewska-Woźnica - bardzo dużo było ostatnio infekcji oddechowych: zapalenia płuc, zapalenia oskrzeli, u dzieci alergicznych zaostrzenia na przykład astmy oskrzelowej. Na szczęście jeszcze nie mamy sygnałów o grypie, w tym również tej A/H1N1, ale trzeba pamiętać, że sezon grypowy dopiero się zaczyna i trwać będzie do lutego. Więc wszystko jeszcze jest możliwe. Osobiście ubolewam nad tym, że Polacy generalnie się nie szczepią i grypę lekceważą.

Jak wiemy, są kraje, gdzie 80 - 90 procent społeczeństwa jest zaszczepiona, a u nas, jak mówią statystyki… ok. 5 proc. A pamiętamy, że w zeszłym roku nie daliśmy się zwariować i kraj nasz zakupił w stosunku do innych znacznie mniej szczepionek. Konsekwencje są jednak takie, że teraz dostaliśmy od firm farmaceutycznych, które nie chcą stracić, znacznie mniej szczepionek i one właściwie już się skończyły. Więc, jak twierdzi pani ordynator, lepiej, żeby grypy nie było, bo możemy mieć duży problem.

W bogatych krajach państwo wspiera szczepienia. Również firmy fundują je swoim pracownikom. U nas trzeba za nie zapłacić. A jeśli weźmie się pod uwagę kilkunastoosobową rodzinę, to suma robi się dla wielu niebagatelna.

Pełen tekst w 50 numerze "ZS".

Sławomir Burzyński

A A A
16.12.2013
godz.08:40
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt