przejdź do Sochaczew.pl
Sochaczew
297493 odwiedzin
Tajemnicze przepływy gotówki nie w tej gazecie

O tym, że „Express Sochaczewski” wymyślił już niejedną bzdurę, obraził wiele osób i nieraz stawał przed sądem, wiedzą już chyba wszyscy w mieście. Teraz wziął na tapetę nasz tygodnik, manipulując faktami i kwotami.

Bardzo zabolało Janusza Szostaka, że, jak napisał w swojej gazecie, „zadzwoniła do mnie osoba z tego tygodnika z prośbą, abym się u nich zareklamował”. Rzecz wyglądała tak, że osoba pozyskująca reklamy dla naszej gazety zadzwoniła pod numer widniejący na ogłoszeniu. Wtedy okazało się, że jest to telefon pana Szostaka, który za pośrednictwem swojej gazety próbuje sprzedać samochód.

Warto dodać, że od kilku miesięcy pracuje dla nas pani Barbara Lipińska – specjalistka ds. reklamy,  która wcześniej zajmowała się  pozyskiwaniem ogłoszeń dla „Expressu”, i która, jak przyznaje, wybrała redakcję cieszącą się szacunkiem czytelników. Co więcej, cv złożyła u nas kolejna osoba zatrudniona wcześniej w  „Expressie” na stanowisku – specjalista ds. reklamy.

Czytelnikom niezorientowanym w kwestii sprzedaży powierzchni reklamowej w gazetach wyjaśniamy, iż jest to obecnie istotna część działalności każdego pisma. Polega ona na śledzeniu pojawiających się w mieście i regionie firm, ogłoszeń ukazujących się w Internecie i czasopismach, i zachęcaniu do skorzystania z łamów gazety. Kto tego nie robi, nie ma ogłoszeń, a co za tym idzie pieniędzy na działalność wydawniczą.

Podejrzewam, że gdyby nasza gazeta tego nie robiła, pan Szostak oburzałby się, że nie przynosimy dochodu i liczymy na miejskie dotacje. I to zapewne fakt, iż stanowimy poważną konkurencję na sochaczewskim rynku wydawniczym, zmusił Janusza Szostaka do wysmarowania tekstu, któremu nadał znamienny nadtytuł „Tajemnicze przepływy gotówki w „Ziemi Sochaczewskiej”.

Co do tej kwestii zapewniam czytelników, bo Janusza Szostaka i tak nie przekonam, że finanse gazety podlegają ścisłej kontroli. Zarówno wewnętrznej, która polega na ewidencjonowaniu wszystkich ogłoszeń, wystawianiu pokwitowań na druku KP, a na życzenie klienta faktur VAT, i rozliczaniu się z Urzędem Skarbowym za pośrednictwem kasy fiskalnej, jak i zewnętrznej Skarbnika Miasta, audytora wewnętrznego, czy Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej.

Pan  Szostak z wielostronicowej analizy przygotowanej dla Komisji Rewizyjnej wybrał wygodne dla siebie fragmenty, które miały potwierdzić tezę założoną jeszcze przed napisaniem tekstu. Ta teza w pokrętny sposób ma pokazać, że w kierowanym przeze mnie tygodniku dochodzi do malwersacji. „Wydawca prasy” napisał: „Jednak redakcja podaje jedynie wpływy z ogłoszeń zamieszczanych przez Urząd Miejski i podlegle mu placówki. Zatem te ogłoszenia, które Urząd Miejski może łatwo sprawdzić i rozliczyć”.  I jako dowód Janusz Szostak podaje kwotę ok. 30 tys. zł, jako zysk „ZS” z reklam i ogłoszeń, choć doskonale wie, że jest to jedynie kwota, jaką za ogłoszenia zapłacił nam Urząd Miejski i podległe mu jednostki. A dlaczego akurat taka kwota pojawiła się w moim sprawozdaniu dla Komisji Rewizyjnej? Bo o to prosiła. Komisja życzyła sobie, aby z całej kwoty, jaką uzyskujemy ze sprzedaży powierzchni reklamowej wyszczególnić tę, za którą ratusz wykupił ogłoszenia o przetargach, uchwałach Rady Miejskiej itp.

Druga mająca niezwykłe znaczenie dla „Expressu” kwestia to wyimaginowany przez Szostaka obowiązek  rozdzielenia w sprawozdaniu ogłoszeń drobnych i modułowych. Informuję więc, że w żadnej redakcji i w żadnych przepisach nie ma takiego obowiązku. Wszystkie ogłoszenia urzędowe i komercyjne są zapisywane w rejestrze pod kolejnym numerem ewidencyjnym „zs”, który później widnieje przy każdym ogłoszeniu w gazecie. To pozwala łatwo zidentyfikować konkretną reklamę, sprawdzić ilość emisji, ich koszt i wreszcie, czy została w terminie opłacona.

W poniedziałek 25 listopada o godz. 14, za pośrednictwem rzecznika UM, pan Szostak otrzymał odpowiedzi na wszystkie nurtujące go pytania. Więc gdyby chciał, mógł je uwzględnić w szkalującym nas artykule. Ale to zburzyłoby tezę o „tajemniczych przepływach gotówki” w naszej gazecie.

I jeszcze jedna sprawa. Dotychczas w wielu publikacjach „Expressu Sochaczewskiego” można było znaleźć informacje, jak to samorządowy tygodnik żeruje na podatnikach, otrzymując z kasy miasta kilkusettysięczny budżet. Po tylu latach Janusz Szostak dopatrzył się, że jednak sami zarabiamy pieniądze. Gratuluję strzału w stopę.

Nie zmienia to faktu, że dla mnie i pracowników zajmujących się finansami redakcji wysmarowany przez Szostaka tekst to potwarz, dlatego rozważam oddanie sprawy do sądu.

Jolanta Sosnowska

po. redaktora naczelnego

Ps Podejrzewam, że „Express Sochaczewski” nie poprzestanie na jednej publikacji. Dlatego już dziś informuję, że nie będę więcej odpowiadać na pomówienia tabloidu. Szkoda na to miejsca w gazecie.

A A A
03.12.2013
godz.08:57
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt