przejdź do Sochaczew.pl
Sochaczew
245119 odwiedzin
II odsłona Kanału Królewskiego

Podczas prac modernizacyjnych na pl. Armii Ludowej i otaczających go uliczkach  natrafiono na kolejny fragment kanału królewskiego, biegnącego pod naszym miastem.

Jak pamiętamy, pierwsze odkrywki tego kanału, z którym wiązało się przez lata wiele legend, zobaczyliśmy kilka lat temu, podczas modernizacji skrzyżowania ulic Warszawska - 1 Maja i Żeromskiego. Wcześniej wiele opowiadano o tajemniczym wyjściu z zamku, którym, nawet karetą zaprzęgniętą w czwórkę koni, mógł książę niepostrzeżenie opuścić swoją siedzibę. Zobaczyliśmy jednak, że kanał królewski to podziemny ceglany trakt o wysokości maksimum 1,6 m, co obalało przynajmniej opowieści o konnych przejażdżkach.

Królewski czy ściekowy?

Wszelkie podobne bajanie dementuje Tomasz Karolak, pracownik naszego muzeum i jednocześnie społeczny opiekun zabytków. Twierdzi on, że kanał powstał dopiero w pierwszej połowie XIX wieku. - Wiemy to stąd, że jeszcze na planie Sochaczewa z 1818 roku w tym miejscu płynął strumyk, który łączył się pod zamkiem z innym, płynącym z Czerwonki. Był to okres bardzo intensywnych prac nad modernizacją miasta. Uregulowano wtedy wiele ulic i powstało wiele budynków użyteczności publicznej, jak choćby kramnice, most na Bzurze w ciągu ul. Toruńskiej, ratusz (obecny budynek muzeum), poczta przy Warszawskiej, czy zajazd przy tej samej ulicy. Z tymi nowościami kolidował ściek wodny, wobec tego schowano go pod ziemię. Z czasem ktoś nazwał go kanałem królewskim. Dlaczego, tego nie wiem. Być może w związku z owymi  legendami.

Dziś robotnicy, kładący kanalizację wzdłuż zachodniej pierzei placu Armii Ludowej, natrafili na przebiegający w poprzek uliczki kanał, który znacznie się zagłębiał w ziemi, aby przejść pod piwnicami i fundamentami kamieniczek. Odkrycie to zaskoczyło ekipę budowlaną, bo spodziewali się go w zupełnie innym miejscu.

W kolizji z kanalizacją

Niestety kolidował on z układaną właśnie kanalizacją deszczową. Prace wstrzymał jednak i powiadomił służby archeologiczne w Płocku Tomasz Karolak. Po jego interwencji zjawił się  na miejscu archeolog z Urzędu Ochrony Zabytków Andrzej Tucholski, który dokonał oględzin znaleziska, ponieważ, jak stwierdzono w protokole, stanowi on rzadki zabytek techniki, i przewidziany jest do wpisania na listę zabytków Sochaczewa. Jak czytamy dalej: „Odkryta w trakcie prowadzenia robót ziemnych studzienka rewizyjna, w której pierwotnie zamontowany był właz do nieczynnej sieci kanalizacyjnej, jest posadowiona bezpośrednio na konstrukcji „kanału królewskiego”. Strop nieodkrytego odcinka kanału znajduje się na głębokości ok. 2 m i wchodzi w kolizję z trasą sieci kanalizacyjnej na długości ok. 0,6 m”.

Ta kolizja sprawiła, że niestety, jak napisano, z uwagi na społeczny interes, czyli terminową realizację istotnego dla mieszkańców projektu przebudowy ulic i placu Armii Ludowej wraz z położeniem kanalizacji deszczowej, inwestorzy otrzymali konserwatorską zgodę na naruszenie fragmentu kanału królewskiego. Pod warunkiem jednak zachowania szczególnej ostrożności w trakcie rozbiórki partii stropowej w tym miejscu i odzyskania jak największej ilości budulca, który w przyszłości mógłby posłużyć do naprawy zniszczonych fragmentów kanału. 

Pełen tekst w najnowszej "Ziemi".

Sławomir Burzyński

A A A
23.09.2013
godz.08:29
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt