przejdź do Sochaczew.pl
207605 odwiedzin
Wielkie dzięki dla darczyńców

Jesteśmy zaskoczeni i wzruszeni odzewem ze strony czytelników i firm na nasze akcje charytatywne ogłoszone w wakacje. Mimo okresu urlopowego otrzymaliśmy ogromną pomoc.

Czytelników, którzy w wakacje przebywali poza Sochaczewem informujemy, że równolegle prowadzimy akcje pomocowe dla trzech rodzin. Wszystkie otrzymały już wsparcie, ale pomoc jest nadal potrzebna.

Zuzia i nakrętki

Pięcioletnia obecnie Zuzia Góralczyk urodziła się z licznymi wadami centralnego układu nerwowego. Lekarze nie dawali jej szans na normalne funkcjonowanie. Uprzedzali rodziców, że ich córka nie będzie siedzieć, mówić, słyszeć, samodzielnie się odżywiać. Upór i determinacja państwa Góralczyków w walce o zdrowie Zuzi przynosi coraz lepsze efekty. Do tego stopnia, że dziewczynka uczy się chodzić. Nie jest to jednak proste zadanie, bo wymaga użycia specjalistycznego sprzętu, tzw. lokomatu. Godzina rehabilitacji w takim urządzeniu kosztuje 220 zł. Jednorazowo należy wykupić 10 zabiegów, bo wtedy przynosi to najlepsze efekty. Do tego sesje trzeba powtarzać co trzy miesiące. NFZ nie refunduje takich zabiegów. Wszyscy zainteresowani muszą je opłacić z własnej kieszeni. Rodzice Zuzi nie chcą prosić o pieniądze. Sami zainicjowali akcję „Nakręcamy chodzenie”. Polega ona na zbiórce plastikowych nakrętek, które później zostaną sprzedane w skupie, a pozyskane pieniądze wykorzystane na opłacenie lokomatu.

Udział w akcji nic nas nie kosztuje. Wystarczy z butelki po napoju, płynie do prania, czy mleku zdjąć nakrętkę, a kiedy uzbiera się ich większa ilość, przynieść do redakcji. My je z kolei przekażemy rodzicom Zuzi. W tę formę pomocy zaangażowało się wielu naszych czytelników oraz instytucji. Dotychczas do skupu tata Zuzi oddał ponad 500 kg nakrętek, a w garażu czeka jeszcze 300 kg, bo jesienią mają być lepsze ceny w skupie. Mimo że akcja spotkała się z takim odzewem, to nie wystarczy. Na opłacenie jednego turnusu w lokomacie potrzebne są trzy tony nakrętek, dlatego nadal zachęcamy naszych czytelników do udziału w akcji.

Pomoc dla Kacperka

W niezwykle trudnej sytuacji znalazła się rodzina chorego na białaczkę szpikową 10-letniego Kacpra Orzeszka. Nie dość, że choroba dziecka sama w sobie jest wielką tragedią, to pojawiły się ogromne problemy finansowe. Mama Kacperka musiała zrezygnować z pracy, a tata zarabia 1200 zł miesięcznie. Nie wystarcza także zasiłek z MOPS-u, bo potrzeb w czteroosobowej rodzinie jest mnóstwo.

Na szczęście nasi czytelnicy oraz właściciele wielu firm wykazali wielkie serce. Dzięki temu udało się zapewnić systematyczną pomoc dla całej rodziny. Pan Karol Kuracki, właściciel firmy „Kasbud” sfinansował zakup artykułów spożywczych oraz odżywek, które Kacper powinien otrzymywać po każdej dawce „chemii”. Podobnej pomocy udzieli Kamil Dobrzyński z Centrum Handlowego „Dobrzyńscy” oraz Dariusz Zielski z firmy „Darmar”. Sklep z artykułami papierniczymi „Kubuś” ufundował artykuły chemiczne i higieniczne oraz wyprawkę szkolną dla Kacperka i jego młodszego brata. Chłopcy otrzymają także nowe podręczniki. Do grona sponsorów rodziny Kacpra dołączyły także Zakłady Przetwórstwa Mięsnego „Rzeźnik” pana Paszkowskiego. Wszystkim darczyńcom, w tym  także naszym czytelnikom, którzy przynoszą ubrania, słodycze, artykuły chemiczne i spożywcze, serdecznie dziękujemy.

Pamiętajmy o Ani

Stałej pomocy wymaga także rodzina Ani Dębickiej, 27-letniej mieszkanki Wypaleniska. Pani Ania choruje od czwartego roku życia. Ma problemy z nerkami. Jest już po jednym przeszczepie. Dzięki niemu stan jej zdrowia przez kilka lat był lepszy. W oczekiwaniu na nową nerkę, musi korzystać z dializ. Oprócz tego cierpi na osteoporozę. Niedawno przeszła też operację tarczycy.

Ania Dębicka jest osobą niepełnosprawną, jeździ na wózku inwalidzkim. Mieszka wraz z mamą i uczącym się jeszcze bratem w więcej niż skromnym domku, wymagającym kapitalnego remontu. Trzyosobowa rodzina utrzymuje się z renty Ani wynoszącej niewiele ponad 500 zł oraz z pomocy społecznej. Dzięki wsparciu czytelników udało się zaopatrzyć rodzinę w kilka niezbędnych sprzętów, firany, ręczniki, artykuły chemiczne oraz żywność. Te ostatnie potrzebne są jednak ciągle, bo pani Ania na same leki wydaje 200 zł miesięcznie. Pozostała kwota w żaden sposób nie wystarcza na bieżące potrzeby.

Wierzymy, że nasi czytelnicy i właściciele sochaczewskich firm nie zostawią opisanych rodzin samym sobie. Te zresztą za naszym pośrednictwem składają serdeczne podziękowania za dotychczasową pomoc.

I jeszcze jedno. Z pozostałości po naszej akcji „Paczka do paczki” udało nam się wyposażyć w przybory szkolne kilkoro dzieci z najbardziej potrzebujących rodzin, które redakcja otacza stałą opieką.

Jolanta Sosnowska

A A A
01.09.2013
godz.08:27
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość