przejdź do Sochaczew.pl
Sochaczew
297481 odwiedzin
Zdarzeń bieg według Braci

Z Piotrem i Wojciechem Cugowskimi o nowym albumie, koncertowych upodobaniach i współpracy z Edytą Bartosiewicz rozmawia Agnieszka Poryszewska.

 

Dlaczego album „Zmienić zdarzeń bieg”  ukazał się aż po czterech latach od waszego ostatniego wydawnictwa?

Nie czujemy potrzeby wydawania albumów z roku na rok. Od ostatniego wydawnictwa  wydarzyło się wiele w naszym życiu, zarówno artystycznym, jak i prywatnym. „Zmienić zdarzeń bieg” symbolizuje właśnie te zmiany. Nie spieszyliśmy się specjalnie z wydawaniem nowego krążka. Wiedzieliśmy, że ten album będzie zupełnie inny niż poprzednie. Musieliśmy dokładnie przemyśleć, zarówno warstwę muzyczną jak i tekstową.

Jak oceniacie stylistykę najnowszej płyty? Czy jest ona kontynuacją dotychczasowej konwencji  w jakiej wydawane były albumy, czy też fani mogą być nią zaskoczeni?

Tak jak wspomniałem, album jest podsumowaniem ostatnich kilku lat naszej działalności muzycznej. W pewnym momencie postanowiliśmy zmienić zdarzeń bieg i podjąć ważne, ale niełatwe decyzje. Zmiana managementu, zmiany w składzie zespołu. To wszystko sprawiło, że nowy album jest naprawdę świeży, ma charakter i konkretne brzmienie.  Myślę, że każdy znajdzie na nim coś dla siebie. Jest parę utworów w klasycznej stylistyce, pojawia się również trochę elektroniki i nietypowych instrumentów takich jak mandolina, czy ukulele.

Jak doszło do współpracy z Edytą Bartosiewicz, której owocem jest utwór „Nad przepaścią”? Jak oceniacie jej przebieg i czy planujecie jeszcze tworzyć z tą artystką?

Współpraca z Edytą Bartosiewicz potoczyła się spontanicznie. Zawsze bardzo ceniłem jej twórczość. Czułem, że jest między nami muzyczna nic porozumienia. Kiedy powstawał materiał na nową płytę, postanowiłem zaprosić Edytę do współpracy. Wysłałem do niej maila z prośbą o napisanie słów do kompozycji „Nad przepaścią” (wtedy jeszcze bez tytułu). Dwa dni później dostałem gotowy tekst. Edyta jest dojrzałą, świadomą artystką i niezwykłą osobą. Jeśli pojawi się okazja, aby znowu spotkać się w studiu czy na scenie, na pewno z niej skorzystamy.

Wiele koncertujecie, także w mniejszych miejscowościach. Uchodzicie za grupę, która świetnie sprawdza się w występach „na żywo”. Które występy lubicie najbardziej  - na imprezach plenerowych, w salach koncertowych, a może te telewizyjne?

Zarówno koncerty plenerowe, jak i te w salach, czy klubach mają specyficzny klimat. Tak naprawdę to nie jest kwestia miejsca a fanów. Najcenniejszy dla muzyka jest odzew publiczności. Kiedy widzimy, że ludzie dobrze bawią się na naszych koncertach, wszystko nabiera sensu.

Budujecie markę zespołu do kilkunastu lat. Czy po takim czasie zdarzają się porównania do „Budki Suflera” i działalności muzycznej waszego ojca? Czy myśleliście w ogóle o wyborze innej drogi zawodowej niż muzyka?

Oczywiście stereotypowego myślenia, porównań i plotek nie unikniemy. Myślę, że lata pracy pozwoliły zweryfikować, czy jesteśmy dobrymi muzykami, czy tylko synami znanego artysty. Nigdy nie zastanawiałem się, co byłoby gdybym wybrał zupełnie inną drogę. Muzyka była w naszym domu od zawsze, od dziecka uczęszczaliśmy do szkół muzycznych, więc nasze życiowe wybory potoczyły się jakby naturalną koleją rzeczy.  

A A A
13.06.2013
godz.14:07
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt