przejdź do Sochaczew.pl
Sochaczew
372484 odwiedzin
To był Weekend Cudów

Między 9 a 11 grudnia trwał Weekend Cudów. Przez te trzy dni, w ramach akcji „Szlachetna Paczka”, pomoc trafiła do 76 rodzin z rejonu Sochaczewa. Każda z tych rodzin to wzruszająca historia ludzkiego heroizmu.

W tym roku pozytywną weryfikacje przeszło 76 rodzin z ponad 100 zgłoszonych do programu.   Trzeba   pamiętać, że „Szlachetna Paczka” od początku swojego istnienia promuje „mądrą pomoc”. Wykluczane są osoby z wyuczoną bezradnością. Wolontariusze sumują wszystkie źródła dochodu, w tym 500 Plus i wszelkie dodatki. Ustalana jest przyczyna niepodejmowania pracy, dlatego pomoc nie trafia do wszystkich, którzy jej oczekują, ale na pewno do wszystkich, którzy na nią zasługują.

Kwatera główna
W tym roku sochaczewski magazyn „Szlachetnej Paczki” mieścił się w hali Szkoły Podstawowej nr 4. To tu trafiały dary, były skrupulatnie spisywane i wciągane w system logistyki. Stąd też wraz z darczyńcami ruszały do obdarowywanych rodzin. W jednym z pomieszczeń zorganizowana została kawiarenka, w której darczyńcy i wolontariusze mogli posilić się w oczekiwaniu na kolejny wyjazd. Dostarczenie 76 transportów w jeden weekend nie jest wcale łatwe. Pod każdym z adresów osoby obdarowane, prostym obiadem, upieczonym specjalnie na tę okazję ciastem, chciały się odwdzięczyć swoim dobroczyńcom.

O czym marzą?
W pierwszym miejscu, które odwiedzamy z ekipą „Szlachetnej Paczki”, uwagę zwraca schludność. Wyposażenie mieszkania nie jest może szczególnie nowoczesne, ale utrzymane w możliwym przy dwóch synach porządku. Starszy, około piętnastoletni, pomaga przy noszeniu paczek i opowiada, jak bardzo chciałby pojechać Pendolino. Każdego z wolontariuszy dopytuje, czy w nowym roku nie pojechałby z nim tą szybką koleją i robi to na poziomie pięciolatka, bo taki rozwój udało mu się do tej pory osiągnąć. Widać, że wymaga szczególnej opieki. Jego mama powstrzymuje łzy wzruszenia patrząc na wnoszone dary. Jednocześnie uwija się kończąc przygotowany dla wolontariuszy i darczyńców rosół. Kilka lat temu została sama z dziećmi, potem zdiagnozowano u niej raka. Kolejna chemia nie przynosi rezultatów a wyniki są coraz gorsze. Ledwie wiąże koniec z końcem, ale nie poddaje się, bo ma dla kogo żyć. Podając rosół, przeprasza za tak skromne przyjęcie. 

Jedna   z   obdarowanych wspomniała w liście, że marzy o wyjściu do teatru. Takim jednym popołudniu oderwania się od codziennych trosk. Darczyńca z uśmiechem wręcza jej wejściówki na kolejne spektakle i karnety na kilka wejść. Rozesłał listy do warszawskich teatrów, pobieżnie opisując sytuację rodziny, na którą trafił w „Szlachetnej Paczce”. Odzew był ogromny.

Ludzki heroizm
Pan Henryk wita wolontariuszy i darczyńców na wózku inwalidzkim. Jest zupełnie sam. Lata temu, po wypadku, jego żona stwierdziła, że jednak jest za słaba, by opiekować się niepełnosprawnym mężem. Odeszła razem z ich córeczką. Ta, kiedy dorosła, przez długi czas odwiedzała tatę i pomagała, jak mogła. Niestety zmarła niedługo po czterdziestce. Pan Henryk jest szczęśliwy, bo wśród darów jest upragniona pralka. Teraz przy praniu ubrań nie będzie już zdany na łaskę sąsiadów. 

Każda wizyta to oddzielna wzruszająca historia. Młoda wdowa z dzieckiem odziedziczyła po mężu olbrzymie długi, z których istnienia nie zdawała sobie nawet sprawy, i spóźniła się z odpowiednim   przeprowadzeniem procedury spadkowej. W innym domu - ciężka choroba pojawiła się jednocześnie u obojga małżonków. Wszystkich tych ludzi łączy chęć walki o siebie, zmierzenia się z przeciwnościami losu i wyjścia na prostą.

Jak opowiada darczyńca Danusia, kilka lat temu jej rodzina znalazła się w trudnej sytuacji. Mąż stracił firmę, ona, opiekując się dziećmi, od lat nie była aktywna zawodowo. Stanęli na nogi właśnie dzięki wsparciu ze „Szlachetnej Paczki”. Od trzech lat nie wyobraża sobie, by nie wziąć udziału w tej akcji. - W domu nam się nie przelewa, ale z pomocą znajomych zawsze udaje nam się zorganizować pomoc dla jednej rodziny. W ten sposób spłacam dług wdzięczności - mówi.

Jedyny taki weekend
- W akcji biorę udział od 10 lat. Byłem wolontariuszem, liderem, darczyńcą. W tym roku jestem wolontariuszem i darczyńcą - mówi Piotr. - Angażowałem się w różne akcje pomocowe, ale „Szlachetna Paczka” jest mi szczególnie bliska. Pomoc trafia do osób, które potrafią ją mądrze wykorzystać, by stanąć na nogi. Wiele z tych osób, po latach, decyduje, że sami będą pomagać. 

- To była moja trzecia edycja. Pierwsza w roli lidera - mówi Adam. - Jestem bardzo zmęczony, bo było dużo pracy. Jednak to piękne przeżycie, a wiedza, że w naszych rękach jest los innych osób, daje motywację do działania. To, co wymaga najwięcej pracy, dostarczenie darów, za nami. Było warto, bo poznałem cudowną rodzinkę i, o ile zawsze staram się powstrzymywać   emocje, tak tutaj nie potrafiłem. Popłynęły łzy wzruszenia. Dziękuję wszystkim, którzy pomogli w zorganizowaniu paczek. Zmęczeni zakończyliśmy najpiękniejszy i najcieplejszy weekend w roku. Weekend Cudów! 

Sebastian Stępień

A A A
11.12.2022
godz.14:24
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt