przejdź do Sochaczew.pl
Sochaczew
333426 odwiedzin
Wzorowo przyjęci

Normalnie w prowadzonych przez nasze miasto placówkach edukacyjnych uczy się ponad trzy i pół tysiąca dzieci – około 2700 w podstawówkach i 900 w oddziałach przedszkolnych. W ostatnim czasie przybyło prawie 200 dzieci.

Chodzi oczywiście o dzieci obywateli Ukrainy, którzy schronili się w Sochaczewie przed wojną. 150 trafiło do podstawówek, 40 do nauczania przedszkolnego. Liczby byłyby wyższe, ale od kiedy rząd naszego wschodniego sąsiada uruchomił system nauki zdalnej, korzysta z niego wiele ukraińskich dzieci, również w Sochaczewie. Dyrektorzy sochaczewskich placówek proszą tylko, by rodzice informowali ich o przejściu dziecka na naukę zdalną. 

Dlaczego odchodzą
Najwięcej uczniów rezygnuje z nauki w polskich klasach ósmych. Może mieć to związek z formą, jaką przyjął egzamin ósmoklasisty dla dzieci z Ukrainy. Co prawda polecenia otrzymają w dwóch językach i będą mogli korzystać z ukraińsko-polskiego   słownika. Wielu uważa jednak, że czasu jest za mało, żeby przygotować się do napisania np. rozprawki w obcym dla nich języku, przy bazowaniu na literaturze polskiej, z którą nie mieli okazji się zapoznać.

- Mamy za sobą próbny egzamin ósmoklasisty, w którym wzięli udział uczniowie z Ukrainy – mówi dyrektor SP nr 7 Zbigniew Pakuła. – Jeden z naszych uczniów przygotował   tłumaczenie „Latarnika”, które rozdaliśmy wśród dzieci z Ukrainy. Pytania w próbnym egzaminie były oparte właśnie na tej lekturze. Przekonamy się, jak nasi ósmoklasiści ze wschodu, a mamy ich obecnie czwórkę, sobie poradzili i będzie to jakiś prognostyk co do prawdziwego egzaminu.

Część dzieci opuszcza sochaczewskie szkoły, bo po ostatnich sukcesach ukraińskiej armii ich rodzice zdecydowali o połączeniu rodziny, a w sytuacji, gdy ukraińscy mężczyźni nie mogą opuszczać granic kraju, jest na to tylko jeden sposób.

Ułatwienia
Do SP 7 zapisało się 32 ukraińskojęzycznych uczniów. Szkoła zapewniła tabliczki na klasach w dwóch językach, korzysta z pomocy tłumacza. Podobnie jest w innych placówkach. W niektórych nauczyciele pozwalają na korzystanie z telefonów komórkowych, z uwagi na dostęp do szybkiego tłumacza Google. 

- Rozwiązanie to sprawdzało się świetnie w pierwszych dniach, kiedy uczniowie byli siebie ciekawi i potrzebowali złamać jakoś barierę językową – mówi nam jedna z nauczycielek. Jak mówi dyrektor SP nr 2 Dariusz Kosiński, w jego szkole sytuacja była o tyle dobra, że już wcześniej miał uczniów z Ukrainy, z uwagi na bliskość hotelu pracowniczego. - Od początku te dzieci aktywnie włączyły się w pomoc – mówi Dariusz Kosiński. – Znając już nieźle polski, były pomostem dla nowych kolegów z Ukrainy. 

Wspaniałe przyjęcie
Polscy uczniowie w sochaczewskich szkołach stanęli na wysokości zadania, a życzliwość, z jaką przyjęli nowych kolegów, była wzorowa. Dotychczas odnotowano tylko jeden incydent, gdy do szkoły przyszedł ojciec jednej z uczennic, zaczął coś wykrzykiwał o Wołyniu. Świadkowie tego zdarzenia zaznaczają, że ze szkoły wyprosiła go jego córka, krzycząc, że przynosi jej wstyd.

- Od początku czułam, że mogę liczyć na pomoc, jeśli będę jej potrzebowała – mówi Vala z Ukrainy. – Nowi koledzy i koleżanki byli bardzo mili, ale też bardzo ciekawi, dopytywali, jak wyglądała moja szkoła, jakie są lekcje w Ukrainie. Teraz już jakby się przyzwyczaili, ale nadal są życzliwi.

Podobne   odczucia   ma Romcio. Cieszy się z dobrego przyjęcia nowych kolegów, bo trochę się martwił, idąc pierwszego dnia do nowej szkoły. Doskwiera mu jeszcze trochę bariera językowa. Za najważniejsze zwroty w języku polskim uznał „rozumiem” oraz „dobrze” i doszlifował je do perfekcji.

Coraz lepiej w sochaczewskich placówkach radzą sobie też maluchy. Mariia Kushnir oddała do przedszkola 3,5-letniego Andrija.

- Początki były bardzo trudne – mówi Mariia Kushnir. - Najpóźniej o 12.00 miałam telefon z przedszkola, że Andrij płacze i chce do mamy. Musiałam się zwalniać z pracy, co było szczególnie trudne, bo niedawno ją zaczęłam. Teraz Andrij potrafi wytrzymać spokojnie dzień. 

Halyna Yarych stara się zaadaptować w przedszkolu pięcioletniego Saszkę. 

- Intensywnie szukam stałej pracy i wiem, że jak już znajdę, nie będę mogła w ciągu dnia zajmować się synkiem – mówi Halyna. – Na ten moment niestety Saszka przedszkola nie lubi, bo przytłacza go bariera językowa. Ale są już pierwsze małe sukcesy i mam nadzieję, że będzie tylko lepiej.

Sebastian Stępień

 

A A A
22.04.2022
godz.08:16
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt