przejdź do Sochaczew.pl
Sochaczew
281591 odwiedzin
Sensacja! Mistrz na kolanach!

W oczach wychodzących na boisko sochaczewskich rugbistów widać było żądzę krwi i zwycięstwa. Jednak jako pierwsi zaatakowali rywale. Orkan przetrzymał atak i odebrał trochę zdrowia „Rekinom”. Sytuacja się odwróciła. Teraz gospodarze przejęli inicjatywę. W 15' jeden z rywali brutalnie potraktował Bogdana Wróbla i został ukarany żółtą kartką. Sędzia podyktował rzut karny, który Konrad Pietrzyk bez problemów zamienił na pierwsze punkty.

Walka toczyła się na całym boisku. Sochaczewianie bronili jak szaleni, a formacja młyna powstrzymywała bardzo silnych Lechitów. Goście co prawda mieli dwie próby jednak żadna z nich punktów im nie przyniosła. Niestety tuż przed przerwą gospodarze przegrali dwa swoje auty i ta niefrasobliwość została ukarana przyłożeniem. Ostra wymiana zdań podczas przerwy. Jeszcze większa mobilizacja.

Sędzia dał znak do rozpoczęcia drugiej połowy. Rywale związali moula, Orkan go powstrzymał. W odpowiedzi Pietrzyk ponownie skutecznie wykonał próbę (6:7). Lechici rozpoczęli kolejny atak. Pietrzyk sprytnie przechwycił piłkę i pobiegł w kierunku słupów. Niestety rywal był szybszy. Czester próbował podać jajo do asystującego go kolegi jednak ta nie trafiła do celu i okazja na przyłożenie została zmarnowana. Jednak co się odwlecze to nie uciecze. Kilka minut później jajo trafiło do Wróbla, który przymierzył i celnie trafił z drop-gola. Autor punktów tak skomentował swój wyczyn „Na dropa byłem przygotowany. Jednak nie tak ułożyłem piłkę jak trzeba. Bałem się, że rywale mnie zablokują. Udało się. Byłem bardzo szczęśliwy jak piłka wpadła między słupy.”

Rywale zaatakowali jak szaleni. Akcje ich rozbijały się o monolit obrony Orkana. Nasi zawodnicy wywarli taką presję na gdańszczanach, że ci popełniali seriami błędy. Orkan wykorzystywał także rzuty karne. Pietrzyk jeszcze dwukrotnie trafił między słupy (15:7). Pięć minut przed końcem furia przełamała obronę sochaczewian. Były zawodnik naszej drużyny Piotr Jurkowski zdołał przyłożyć. Podwyższenie było celne. Naszym Wojownikom pozostał zaledwie jeden punkt przewagi. Utrzymali go i jedenaste zwycięstwo (pierwsze od ponad sześciu lat) nad Lechią stało się faktem. Po końcowym gwizdku na murawie zapanowało szaleństwo podobnie jak na trybunach sochaczewskiej Maracany.

Opinia po meczu

Bogdan Wróbel (grający trener Orkana): „Zwycięstwo nad Lechią to bardzo duże zaskoczenie. Trzy tygodnie temu zmieniliśmy trening. Jest on teraz bardzo ciężki. Mniej gramy, a więcej biegamy. Jak widać dał on efekt. Na boisku byliśmy wszędzie i wygraliśmy dzięki obronie. Po poprzednich meczach narzekałem na młyn, który dzisiaj zagrał fantastycznie. Muszę ich pochwalić. Pierwsza piątka powstrzymała Lechię, a to co zrobiła trzecia linia … jestem pełen podziwu dla gry Przemka Kamińskiego i Piotrka Wylota. Ogromny postęp zrobił młody Mateusz Pawłowski, który kilka razy porządnie szarpnął. Na wygraną jednak zapracował cały zespół. Wyszliśmy na boisko jak drużyna, która bardzo chciała wygrać nie tylko w szatni ale i na boisku. Z optymizmem patrzę na kolejne nasze mecze. Za tydzień wyjeżdżamy do Łodzi, a za dwa przyjeżdża do nas Arka Gdynia.”

RC Orkan Sochaczew – Lechia Gdańsk  15:14 (3:7)

punkty: Pietrzyk (12), Wróbel (3)

skład: Kacprzak (51' Zatorski), Dobrowolski, Dobrzyński, Kościelewski, Brażuk, Kamiński, Wylot, Pawłowski, Plichta, Wróbel, Morawski (59' Malesa), Pietrzyk, Ojdowski, Kozłowski, M. Krześniak

Więcej w najnowszym numerze. 

A A A
15.10.2012
godz.13:45
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt