przejdź do Sochaczew.pl
Sochaczew
281588 odwiedzin
Piłka na cenzurowanym

 

- Dzieci mieszkające na sochaczewskich osiedlach nie mają możliwości uprawiania sportów. Wszędzie poustawiane się tabliczki „nie deptać trawników”. Jak w takiej sytuacji np. pokopać piłkę - zaalarmowali naszą redakcję czytelnicy. Postanowiliśmy przyjrzeć się tej sprawie.

 

Zdaniem autorów listu przysłanego do redakcji rzeczywistość sochaczewskich blokowisk jest daleka od ideału. W miejscach, które mogą zostać wykorzystane  w celach rekreacyjnych, stawiane są zakazy wejścia. W ten sposób blokowane są wszystkie skrawki zieleni. Dzieci nie mogą swobodnie bawić się i uprawiać sportów.  Jak nam przekazali, takie podejście charakterystyczne jest nie tylko dla spółdzielni, ale i dla wspólnot mieszkaniowych.

 

Prawa demokracji

Prezes największej sochaczewskiej spółdzielni mieszkaniowej Stanisław Dziekoński stawia sprawę jasno:  SM L-W   rządzi się regułami demokracji.

- Stawiamy tabliczki „zakaz deptania trawników” zgodnie z naszym regulaminem porządkowym, bo ludzie tego chcą  - mówi.  - Do spółdzielni wpływają pisma, formalne zgłoszenie otrzymują też administratorzy poszczególnych osiedli. Musimy na nie reagować. Jeżeli większość mieszkańców popiera zakaz, we wskazanym miejscu pojawia się tabliczka.

Jak powiedział nam Stanisław Dziekoński, właśnie tabliczki są jednym z czterech najczęściej zgłaszanych problemów. Oprócz zakazów, w „złotej czwórce” znajdują się następujące sprawy: miejsce ustawienia ławek i sadzenia roślinności oraz karmienie bezdomnych  kotów.

- W tych sprawach chyba nigdy nie zapanuje jednomyślność. Nie chcę ujawniać swoich prywatnych poglądów i staram się podejść ze zrozumieniem do obydwu stron - dodaje prezes Dziekoński. - Jedni chcą by dzieci bez przeszkód mogły grać przed  blokiem w piłkę. Inni chcą mieć  spokój.

Jak wynika z doświadczeń zarządzającej wieloma sochaczewskimi nieruchomościami Elżbiety Markut-Żyżyńskiej, we wspólnotach mieszkaniowych przeważa ta druga frakcja.

- Jeżeli teren jest własnością członków wspólnoty, mogą oni dysponować nim w dowolny sposób. Przysługują im takie same prawa właścicielskie, jak wszystkim innym - powiedziała nam. - Ostatnio spotkałam się z przypadkiem, gdy większość mieszkańców sprzeciwiła się grze w piłkę. Stwierdzili, że pod ich blokiem dzień w dzień zbiera się kilkanaścioro dzieci z osiedla. Hałasują i uniemożliwiają odpoczynek na balkonie.

 

Unia w grze

Opisana sytuacja jest idealnym przykładem „trawnikowego” konfliktu interesów. Dla rodziców mieszkających w sąsiednich blokach układ był wygodny. Mogli oni z okien obserwować grające dzieci. Z drugiej strony, dla mieszkańców budynku, nieustanny gwar stał się nie do zniesienia. Zwłaszcza latem, gdy okna są otwarte przez cała dobę. Dodatkowo  obawiali się, że uderzenia piłki mogą uszkodzić nową elewację. Kto miałby pokryć koszty zniszczeń? -  zastanawiali się.

Stanisław Dziekoński z kolei uważa, że całe zjawisko rekreacji na osiedlach mieszkaniowych robi się problematyczne. Wszystkiemu winna jest także  Unia Europejska i jej legendarne już normy.

- Może teraz nie jest jeszcze tak widoczne, ale myślę, że z czasem będzie to jeszcze bardziej dokuczliwe - twierdzi. - Proszę zauważyć, ile formalności i spełnienia najróżniejszych warunków wymaga stworzenie placu zabaw. Unia precyzyjnie reguluje sprawę wszelkich terenów rekreacyjnych. Nie można ot, tak po prostu, zbudować ich na osiedlu. Jest to pewien znak czasu. Kopanie piłki pod blokiem może przejść do lamusa. Sądzę, że powoli musimy godzić się z tym, że sporty trzeba będzie uprawiać w wyznaczonych miejscach.

 

„Orliki” czekają

Takim miejscem może być boisko zbudowane w ramach rządowego programu „Orlik”. Sąsiaduje z największym sochaczewskim osiedlem Żeromskiego i znajduje się na terenie Gimnazjum nr 2. Zasady korzystania z „Orlików” są podobne w całej Polsce.

- Boisko jest w pełni dostępne dla wszystkich chętnych. Korzystać można z niego nieodpłatnie, po wcześniejszym umówieniu się - mówi kierownik administracyjny szkoły Julian Tasiecki. - Zapisy nie powinny sprawiać trudności. Właściwie chodzi o to, żeby zaznaczyć w grafiku, kiedy dana grupa chce korzystać z „Orlika”. Zgłaszają się do nas zarówno drużyny sportowe, jak i grupy kolegów, którzy po prostu chcą pokopać piłkę w dobrych warunkach.

W czasie trwania roku szkolnego na „Orliku” odbywają się lekcje w-f. Do godziny 15.00 korzystają z niego gimnazjaliści. Potem przychodzą osoby spoza szkoły. 

Pełen tekst w najnowszym wydaniu.

Agnieszka Poryszewska

A A A
11.10.2012
godz.09:14

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt