przejdź do Sochaczew.pl
Sochaczew
233778 odwiedzin
Przez ten rok starałem się być dobrym gospodarzem


Panie burmistrzu. Minął pierwszy rok pana kadencji. Czy po dwunastu miesiącach Sochaczew jest bardziej „na tak”?  Dominuje satysfakcja czy poczucie niedosytu?

Ocena należy przede wszystkim do mieszkańców. Moim zdaniem Sochaczew jest bardziej „na tak”. Nasz projekt jest jednak wielowymiarowy. Chcemy zmieniać miasto na wszystkich płaszczyznach. Na niektórych już widać zmiany, w innych efekty naszej pracy będą widoczne za rok, dwa, a nawet później. Jako przykład podam jeden z naszych sztandarowych projektów czyli odbudowę Południowej Pierzei Placu Kościuszki. To pomysł, który zmieni oblicze miasta. Prace nad nim trwają od pół roku, ale nim zostanie wbity pierwszy szpadel na budowie, minie wiele miesięcy. Ale proces się zaczął i nie ma już od niego odwrotu. Prędzej czy później odbudujemy Południową Pierzeję.

Prosimy o przykład pomysłu, który udało się już zrealizować?

Nawet osoby nie zawsze mi przychylne zauważają, że w mieście wiele się dzieje. Nowa formuła Dni Sochaczewa, Lato w mieście, Rekonstrukcja Bitwy nad Bzurą, Sochaczewska Jesień to tylko kilka z wielu projektów, jakie udało nam się zrealizować w dziedzinie kultury, sportu i szeroko rozumianej współpracy z organizacjami pozarządowymi. Zreformowaliśmy zarządzanie oświatą, wprowadziliśmy stypendia dla uczniów i sportowców, zwolniliśmy z opłat stowarzyszenia działające na rzecz miasta, wyprowadzamy na prostą PEC, nigdy w historii miasta tak wiele ulic nie zostało utwardzonych w jednym roku, dużo sprawniej idzie nam gospodarowanie mieszkaniami komunalnymi. Poprawiliśmy ściągalność czynszów. Nie baliśmy się podjąć trudnych, ale bardzo potrzebnych decyzji o eksmitowaniu tych, którzy powodują wzrost zadłużenia ZGM. Wyliczać mogę długo.

Pokusi się Pan o ocenę stanu naszego miasta po roku Pańskich rządów?
Finanse miasta objąłem w zadowalającym stanie, ale z bardzo złą strukturą wydatków. Większość naszych obciążeń to wydatki sztywne, które musimy ponieść. Na pewno zaskoczyła mnie bardzo zła sytuacja finansowa  ZGM i PEC.

Co już udało się Panu zmienić?
Zmiany, które chcemy wprowadzić  to proces na lata. Wiele decyzji, zwłaszcza finansowych, które podjęto w przeszłości  skutkuje do dziś. Gdy pracowałem nad pierwszym własnym budżetem, bo ten, który realizowałem w 2011 roku, był autorstwa mojego poprzednika, w wielu punktach zderzyłem się z budowaną przez lata ścianą. Utrzymujemy trzy domy kultury, bibliotekę z czterema filiami, Dzienny Dom Pomocy Społecznej, Klub Nauczyciela, muzeum, dwa stadiony, basen, ponad 100 kilometrów dróg. Samo oświetlenie ulic kosztuje nas rocznie milion złotych. Na oświatę wydajemy ponad 39 milionów. Z tego ledwie 18 dostajemy z budżetu państwa. Resztę musimy dołożyć z własnych środków. 17 milionów to wydatki na pomoc społeczną. Na inwestycje zostaje niewiele. A przecież trudne czasy dopiero się zaczynają.

Boi się Pan kryzysu?
Jak każdy odpowiedzialny gospodarz czuję lekki niepokój. Dlatego miasto musi być na trudne czasy przygotowane. Rząd serwuje nam kolejne obciążenia. Podniesienie składki rentowej to dla nas  800 tysięcy złotych mniej w budżecie, bo przecież my jesteśmy dużym pracodawcą – w szkołach, jednostkach samorządowych zatrudniamy ponad tysiąc osób. Wprowadzenie w życie nowych ustaw z działu pomoc społeczna to następne setki tysięcy złotych, które musimy wydać. Jak podliczyliśmy, obowiązki, które rząd nałożył na nas tylko w tym roku spowodują, że w kasie miasta ubędą kolejne dwa miliony złotych.

Czy to oznacza, że wycofuje się Pan ze swoich obietnic złożonych przed wyborami?

Większość jest realizowana, lub trwają przygotowania do ich realizacji (jaki jest stan realizacji konkretnych projektów, z którymi Piotr Osiecki szedł do wyborów piszemy na stronie ……).

Oświata wciąż jest Pańskim oczkiem w głowie, jak pisał to Pan w swoim programie wyborczym?
Nic się nie zmieniło. Reforma zarządzania oświatą to jeden z pierwszych projektów, który udało nam się zrealizować. Po to powstał Miejski Zespół Ekonomiczny.

Nieprzychylni Panu mówią, że powstał po to, by oszczędzać na oświacie.
Jeśli ktoś tak mówi, to znaczny, że nie ma pojęcia o nowoczesnym zarządzaniu. Każdy dobry gospodarz powinien wiedzieć, na co i jak są wydawane pieniądze. Powinien znać bolączki i potrzeby zarządzanych przez siebie jednostek. Wreszcie powinien środki publiczne wydawać racjonalnie. Jeszcze raz przypomnę – na oświatę miasto wydaje rocznie prawie 40 milionów złotych! Takich pieniędzy nie można wydawać beztrosko.

Czy miastu udało się już zaoszczędzić już jakieś pieniądze?
Na oświacie nie oszczędzamy. Wydajemy środki racjonalniej i przeznaczamy je na dodatkowe inwestycje w tej sferze. Tylko w tym roku wydaliśmy na remonty w szkołach ponad 1,2 mln złotych! Na dach w Zespole Szkół w Chodakowie  ponad 600 tysięcy złotych. Za 130 tysięcy wybudowaliśmy plac zabaw przy SP nr 3. To są inwestycje, które udało się zrealizować, mimo że nie planowano ich w budżecie na ten rok.

Wielki program budowy kanalizacji ma dać miastu cywilizacyjny awans. Czas na realizację inwestycji jest niezmiernie krótki – jedynie rok. Czy rozważany był wariant inwestycji z poślizgiem?
Nie ma takiej możliwości. Musimy zmieścić się w czasie. Budowa ruszyła z dużym rozmachem. Realizuje ją Zakład Wodociągów i Kanalizacji.  Najważniejszą sprawą jest przekonanie 11 tysięcy gospodarstw domowych do podłączenia się do sieci kanalizacyjnej. Od tego zależy powodzenie projektu.  

Jak ZWiK chce to osiągnąć?
Poza akcją promocyjną i uświadamiającą ZWiK na pewno musi wprowadzić żelazną zasadę – masz szambo, musisz mieć rachunki za wywóz nieczystości odpowiadające realnemu zużyciu. Na pewno też musi nastąpić wzmożona kontrola szczelności przydomowych instalacji sanitarnych.  Od przejścia na kanalizację miejską nie ma odwrotu. Na tym powinno zależeć nam wszystkim. Nie tylko z powodów finansowych, ale też ekologicznych.

Poczynaniom o zwiększenie liczby miejsc pracy sekunduje każdy sochaczewianin. Aktywność miasta na rzecz pozyskiwania nowych inwestorów jest widoczna. Ale jakie są efekty tych starań?
O prawdziwych efektach będziemy mogli mówić dopiero wtedy, gdy uda nam się nakłonić jakąś firmę do zainwestowania w Sochaczewie. Niektóre nasze rozmowy są bardzo, ale to bardzo obiecujące, ale na tym etapie nie mogę zdradzić więcej. Po pierwsze by nie zapeszyć, po drugie bo takie rozmowy wymagają dyskrecji. Lata, w których firmy pchały się do polskich miast drzwiami i oknami już minęły. Dziś trwa zaciekła rywalizacja między samorządami o choćby kilka nowych miejsc pracy. My do tej walki aktywnie się włączyliśmy.

Czyni pan starania o włączenie miasta do Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.  Na jakim etapie jest ten projekt. Czy pola czerwonkowskie mają plan zagospodarowania przestrzennego z przeznaczeniem pod duże inwestycje przemysłowe, powierzchnie magazynowe itp?
Przedstawiciele strefy dwukrotnie w ostatnim czasie potwierdzili publicznie, że podstrefa w naszym mieście może powstać nawet już w 2012 roku. W styczniu musimy rozpocząć rozmowy, które powinny doprowadzić do finalizacji naszych zamierzeń. Plan zagospodarowania dla tego terenu dopuszcza działalność usługową. To wystarczy. Bo my w tym miejscu nie chcemy ciężkiego przemysłu. Dziś niemal każda fabryka to montownia, a to już podpada pod usługi. Nam marzą się nowoczesne technologie. I takich będziemy szukać.

Budowa dróg i chodników miała być w tej kadencji priorytetem. Obiecywał Pan wyborcom drogi zamiast błota. Jak idzie?
Jak wspomniałem – nigdy w historii miasta tak wiele ulic nie zostało utwardzonych w jednym roku. Jest ich ponad 30. W sumie przeprowadziliśmy prace utwardzające i renowacyjne na ponad ośmiu kilometrach bieżących dróg. Z drugiej strony uczciwie przyznaję, że w jednej kadencji na pewno nie pokryjemy asfaltem wszystkich dróg. Ponad 50 proc. ze 113 km naszych dróg to drogi ziemne. Chcemy, by zdecydowana większość była w jakiś sposób utwardzona. Jeśli nie asfaltem, to tłuczniem. By większość mieszkańców miasta mogła suchą nogą wyjść z domu w czasie wiosennych roztopów czy letnich ulew.

Czy rowerzyści także doczekają się na lepsze wiadomości?
Nie rezygnujemy z pomysłu budowy ścieżki rowerowej w śladzie kolejki wąskotorowej. Jest szansa na realizację tej inwestycji. Kolej chce oddać nam teren. To podstawa do tego, byśmy mogli rozpocząć starania o pozyskanie środków finansowych na ścieżkę.

Na pański wniosek Rada Miejska właśnie zrezygnowała z budowy wielopoziomowego parkingu przy ul. Żeromskiego. Co z miejscami do parkowania?
Odpowiadałem na to pytanie przy okazji posiedzenia Rady Miejskiej. Zatem powtórzę. Zamiast budować wielopoziomowy parking za 22 miliony złotych, wybudujemy podobną liczbę miejsc postojowych za dziesięć razy mniejsze pieniądze. Już w tym roku powstały pierwsze zatoczki przy ul. Żeromskiego. Na razie kilkanaście. Ale w 2012 roku wokół placu Armii Ludowej zbudujemy ponad 150 nowych miejsc parkingowych. Będą też kolejne przy Żeromskiego. Jeśli doda się do tego ponad 60, które powstały przy Warszawskiej, okaże się, że w ciągu roku wybudujemy grubo ponad 200 nowych miejsc dla samochodów.

W kampanii obiecywał Pan też parking przy PKP…
Rozmowy z Urzędem Marszałkowskim idą bardzo dobrze. Wszystko wskazuje na to, że już w przyszłym roku możemy zacząć budowę parkingu na około 100 miejsc.

Promowanie sportu, kultury i współpraca z organizacjami pozarządowymi  to filary pana programu wyborczego.  Ten rok obfitował w wydarzenia oraz imprezy kulturalne. Adwersarze zarzucają panu nawet wywindowanie wydatków na promocję miasta.

Zacznijmy od obalenia tej całkowicie nieprawdziwej informacji. W 2011 roku na promocję wydaliśmy o 20 tysięcy złotych mniej niż moi poprzednicy. Sądzę, że my po prostu wydaliśmy te pieniądze efektywniej. W 2012 roku na promocję przeznaczone jest jeszcze mniej niż w tym, a planów mamy równie dużo.

A co z inwestycjami?
W tym roku zrealizowaliśmy więcej niż było w planie. Choćby wspomniany dach w Zespole Szkół w Chodakowie czy nowe asfaltowe nawierzchnie ulic: Kutrzeby czy Okrężnej. W przyszłym roku na inwestycje zamierzamy wydać 15,8 proc. całego budżetu. Zważywszy, że idzie kryzys, praktycznie skończyły się środki unijne, coraz mniej jest pieniędzy w programach rządowych, czego przykładem jest choćby fakt, że żadna droga w naszym powiecie nie dostała pieniędzy na remont jako tzw. „schetynówka”, uważam taki wskaźnik za nasz duży sukces.

Opozycja krytykuje Pana za podwyższanie podatków. Część radnych napisała nawet list protestacyjny w tej sprawie…
Zacznijmy od tego, że my tak naprawdę nie podnieśliśmy podatków. Regulacja poniżej poziomu inflacji, oznacza że realnie utrzymaliśmy je na tegorocznym poziomie.  Odpowiedzialny gospodarz miasta musi myśleć o potrzebach jego mieszkańców. Drogi, szkoły, pomoc społeczna, sport czy kultura jest finansowana z podatków. Jeśli nie chcemy likwidować lub ograniczać działalności naszych placówek to musimy znaleźć na to środki.

W jaki sposób realizowane jest przez pana wyborcze hasło: „Razem zmienimy nasze miasto”?
Od pierwszego dnia stawiam na współpracę z Radą Miejską i uważam to za jeden ze swoich największych sukcesów. Uchwałę budżetową na rok 2012 podjęto jednogłośnie, bez uwag! Bardzo się cieszę ze świetnych stosunków z organizacjami pozarządowymi. Powołałem Radę Pożytku Publicznego i Radę Sportu. Udało nam się zaprosić do wspólnej pracy na rzecz miasta bardzo szeroką grupę ludzi. Wydając każde zarządzenie, czy przygotowując projekty uchwał, naprawdę liczymy się z opiniami zwykłych obywateli. Kilka razy w tygodniu jestem na spotkaniach z mieszkańcami. Co weekend biorę udział w co najmniej kilku imprezach.

Emocje wzbudziły zaproponowane opłaty za przedszkola. Choć udało się spełnić wiele oczekiwań rodziców, to niektórzy wciąż uważają przyjęte rozwiązania za niekorzystne.

Tak jak przy każdej innej decyzji zawsze ktoś będzie niezadowolony. Ale nie mieliśmy innego wyjścia. Ustalenia bezpłatnej podstawy programowej i wysokości stawek za godziny ponad nią, wymagała od nas nowa ustawa. Opłaty stałe za przedszkola nie były regulowane od dziewięciu lat. A koszty utrzymania rosły drastycznie. Sądzę, że wielu z rodziców, którzy korzystają dziś z przedszkoli mieszka też przy drogach, które wymagają remontu, ich starsze dzieci chodzą do szkół, które utrzymujemy. My musimy myśleć o wszystkim. Nowe stawki, które wprowadziliśmy nie należą do wysokich, w porównaniu z innymi samorządami. Gdy okazało się, że po nowym roku mogą wzrosnąć zbyt drastycznie, obniżyliśmy wskaźnik, wedle którego są obliczane.

Z wieloletniego planu skreślonych zostało kilka ważnych inwestycji, między innymi most na Bzurze. Jakimi kryteriami kierował się pan rezygnując z tych, a nie innych punktów planu?

Nie rezygnujemy z żadnej inwestycji. Część przesuwamy jednak w czasie. Inne, jak choćby parkingi w centrum miasta, chcemy rozwiązać inaczej. Co do mostu to chcemy najpierw zbadać jak będzie kształtował się ruch po oddaniu świateł na skrzyżowaniu ul. Gawłowskiej i Płockiej. Most to gigantyczna inwestycja. By go zbudować potrzebne są nie tylko ogromne pieniądze, ale też bardzo dogłębna analiza, w którym miejscu jest potrzebny i wykonalny.

Współpracę miasta z powiatem trudno uznać za idealną. Jaka jest tego przyczyna i kiedy można oczekiwać sprawnego rozwiązywania wspólnymi siłami spraw mieszkańców, w tym na przykład problemu wyjazdu z ulicy Gawłowskiej?

Miastu nie można zarzucić, że nie chce współpracować z powiatem. Dołożymy do projektu świateł przy Gawłowskiej ponad 400 tysięcy złotych. A przecież ta ulica należy do samorządu powiatowego. Rada Miejska na nasz wniosek właśnie podjęła decyzję o wsparciu powiatowych służb – straży pożarnej kwotą 80 tysięcy, policji 85 tysięcy. Cały czas wspieramy też szpital powiatowy, zwalniając go z podatku od nieruchomości. Rozumiemy, jak ważne dla miasta są te instytucje. Kolejne 100 tysięcy chcemy przekazać na dofinansowanie projektu remontu ul. Staszica. To jedna z najważniejszych ulic miasta, która wymaga pilnej renowacji, ale należy do powiatu. Na naszą propozycję wspólnej inwestycji dostaliśmy odpowiedź, że jeśli chcemy, to możemy sami ją remontować, a najlepiej przejąć. Wiele do życzenia pozostawia też stan czystości ulic utrzymywanych przez starostwo.

Czystość to także miał być jeden z priorytetów pańskiej kadencji…

ZGM, który odpowiada za czystość w mieście cały czas jest przeze mnie dopingowany. Pierwsze efekty już widać, ale na pewno nie jestem jeszcze zadowolony. Nie ułatwia nam zadania fakt, że główne ulice – choćby wspomniana Staszica, czy 600-lecia nie należą do miasta. W związku z tym my nie mamy nawet prawa ich sprzątać. Ale szukamy rozwiązania tego problemu. Wiele też zależy od samych mieszkańców. Przypomnę, że za czystość chodników odpowiada właściciel posesji, przy której przebiegają. Będziemy na to zwracać uwagę. Walkę z brudem musimy wygrać!

Z czego Pan jest najbardziej zadowolony?

O współpracy z Radą Miejską już mówiłem. Niedawno usłyszałem opinię jednego z przedstawicieli organizacji pozarządowych, nie zawsze pochlebnie wypowiadającego się na mój temat, że urząd jest teraz bardziej otwarty na ludzi, na ich pomysły i potrzeby. Lepszej nagrody za ten rok pracy nie mogłem dostać.

A co się Panu nie udało?

Moment, w którym uznam, że wszystko co robimy, robimy dobrze, powinien być moim ostatnim na stanowisku burmistrza. Ja na wszystko co robimy patrzę zatem krytycznie. Bo wiem, że możemy pracować dla Sochaczewa jeszcze ciężej i lepiej. I tego będę od siebie i innych wymagał.

Jak Pan spędzi święta?

Tradycyjnie pierwszą część Wigilii spędzę u rodziców, drugą we własnym domu. W tym roku niestety, nie będzie z nami wnuczka. Córka, która mieszka w Paryżu, tym razem nie przyjeżdża na święta. Mam więc wolne, jeśli chodzi o wcielanie się w rolę św. Mikołaja.

Czego by Pan sobie życzył na święta?

Spokoju i pomyślności dla miasta i jego mieszkańców. Życzę sobie i nam wszystkim, by opowieści o kryzysie okazały się nieprawdziwe. Byśmy mieli jak najmniej powodów do zmartwienia, a jak na najwięcej do radości. By nasze rodziny miały jak najwięcej czasu dla siebie, nasze dzieci pięknie się rozwijały, a kochani seniorzy mieli pociechę z nas i wszystkiego co ich otacza. Życzę też wszystkim nam byśmy za rok jeszcze mniej rozmawiali na temat problemów, a jeszcze więcej o tym, co udało nam się razem zdziałać. Dla miasta, bliskich i dla naszego kraju.

 

 

A A A
20.12.2011
godz.10:12
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt