przejdź do Sochaczew.pl
Sochaczew
230885 odwiedzin
Dobrze znany Pan T.

W stulecie urodzin Leopolda Tyrmanda

W 1957 roku ukazała się powieść Leopolda Tyrmanda „Zły”. Dla nas, zapalonych i zagorzałych czytelników wszelkich nowości, które teraz dopiero, w czasie tzw. odwilży zaczęły napływać do nas z Zachodu, ten utwór był rewelacją.

Szczególnie po szkolnych lekturach licealnych typu „Jak hartowała się stal”, czy omawianych w szkole podstawowej czytankach takich jak „Hela będzie traktorzystką”, ten utwór był objawieniem. Wartka akcja, tajemnicze ruiny powojennej Warszawy i jeszcze bardziej tajemniczy bohaterowie zarówno ci z tak zwanego półświatka, czy zwykli przestępcy, jak i ten, który z tym niemoralnym podziemiem walczył – to wszystko było dla nas w naszej powojennej twórczości czymś absolutnie nowym.

Intrygujące i budzące wielkie zaciekawienie było również samo nazwisko autora – Tyrmand – kojarzące się w PRL z epitetami bikiniarz (słynne kolorowe skarpetki), wielbiciel kobiet i dobrej zabawy, bywalec modnych kawiarni i restauracji i… tak do niedawna potępianego przez władzę ludową jazzu.

Powieścią „Zły” się zaczytywano i jest ona do dziś w tzw. czytelniczym obiegu, a jej autor na długie lata pozostał z wizerunkiem takim, jaki mu wówczas stworzono, jaki był wygodny dla władzy ludowej. Taki pozostał do dziś: znany głównie z sensacyjnej powieści „Zły” i z „Dziennika 1954”. A przecież napisał kilka powieści, opowiadań, sztuk teatralnych, był autorem filmowych scenariuszy i popularyzatorem jazzu w czasach, kiedy ten gatunek muzyki był w PRL zakazany (przełom lat 40. i 50.).

Niezwykle zdolny pisarz, człowiek inteligentny, dowcipny, znający kilka języków, obracający się w najlepszym intelektualnym i artystycznym środowisku ówczesnej Polski, a jednocześnie, po wydaniu „Złego”, mający swoich wielbicieli wśród przestępczego podziemia, handlarzy walut, eleganckich prostytutek wysiadujących w najlepszych kawiarniach i restauracjach tamtej Warszawy.

Dopiero po 1989 roku stopniowo zaczęto „odkrywać Tyrmanda”: jako pisarza, dziennikarza, scenarzystę, miłośnika muzyki i człowieka, którego życiorys mógłby posłużyć do napisania naprawdę ciekawej książki.

Na rok 2020 przypada stulecie urodzin tego twórcy. Mamy więc ogłoszony w Polsce Rok Tyrmanda i wiele związanych z tym zdarzeń kulturalnych popularyzujących w jeszcze większym stopniu jego dorobek literacki. W programie I Polskiego Radia czytane są obszerne fragmenty „Złego”, niedawno powstał film „Pan T.” oparty na motywach życia pisarza, a kilka lat temu prezentowano w Teatrze Powszechnym w Warszawie spektakl „Zły” na podstawie motywów z tej powieści.

Miejska Biblioteka Publiczna w Sochaczewie też wpisała się w ten Tyrmandowski Rok dokonując zakupu świetnej i chyba najobszerniejszej biografii autora „Złego”. Ta księga licząca 450 stron napisana przez polonistę, dziennikarza i scenarzystę Marcela Woźniaka z budzącym zaciekawienie i trochę grozy tytułem „Moja śmierć będzie taka, jak moje życie”. Jestem już po jej lekturze, ale pragnę zaznaczyć, że nie jest to w naszej bibliotece jedyna pozycja o życiu i twórczości Leopolda Tyrmanda, bo wcześniej czytałem „Zły Tyrmand” Mariusza Urbanka. Myślę, że są tu też inne dzieła samego z 2020 roku Jubilata - Leopolda Tyrmanda.

Barbara Sobkowicz

A A A
09.10.2020
godz.09:23
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt