przejdź do Sochaczew.pl
207561 odwiedzin
Pandemia na Manhattanie

 

Piotr Jankowski przebył długą drogę z Sochaczewa do Nowego Jorku, gdzie obecnie pracuje jako architekt. Podczas rozmowy z Agnieszką Poryszewską opowiedział nam o swoim życiu w USA, a także o tym, jak wygląda ono w czasie epidemii.

W jaki sposób trafił pan do USA?

Dość banalnie. Po maturze poleciałem do USA, aby rozpocząć  studia architektoniczne. Po ich ukończeniu zdobyłem pracę w międzynarodowym biurze architektonicznym na Manhattanie. W tym roku ukończyłem studia magisterskie w Nowym Jorku. Obecnie jestem architektem specjalizującym się w projektowaniu wieżowców, budynków uniwersyteckich i apartamentowców. Biuro, w którym pracuję, realizuje zlecenia zarówno w Ameryce jak i za granicą.

Gra pan w orkiestrze. Proszę opowiedzieć skąd to zamiłowanie do muzyki?

Od dwóch lat gram w pierwszych skrzypcach w orkiestrze symfonicznej na Manhattanie, kontynuując moją pasję do muzyki klasycznej. W Sochaczewie ukończyłem Szkołę Muzyczną I i II st. w klasie skrzypiec u pani profesor Marity Uhlig, której zawdzięczam m. in. to, że bez problemu zagrałem audycję wstępną do orkiestry na Manhattanie. Gra w nowojorskiej orkiestrze była moim marzeniem. Stała się dla mnie sposobem, bym naprawdę poczuł się częścią Nowego Jorku, ale również metodą na poznanie nowych ludzi.  

Jak wygląda praca architekta czasie epidemii?

Tak jak w większości krajów. Wykonuję ją zdalnie. Spotkania i prezentacje z klientami przeprowadzamy wirtualnie, używając wideokonferencji lub w przestrzeni wirtualnej z okularami VR. Z naszymi biurami satelitarnymi za granicą również jesteśmy w stanie pracować na projektach zdalnie i w ten sposób wyeliminować podróże biznesowe.  Wbrew pozorom produktywność pracy z domu wzrasta, jednak ludziom brakuje interakcji fizycznej z pracownikami.

Przekłada się to na nastroje społeczne?

Myślę, że tak jak wszyscy na świecie jesteśmy zaskoczeni rozwojem sytuacji związanej z wirusem. Globalny wzrost bezrobocia z pewnością negatywnie wpływa na ludzi, a co za tym idzie na  nastroje społeczne. Jednocześnie widzę wiele przykładów kreatywnej adaptacji do pracy z "domowego" biura i motywację do szerokiej współpracy. Amerykanie mający możliwość pracy zdalnej z pewnością poświęcają więcej czasu rodzinie i dzieciom. Poza tym wiele osób stara się teraz spędzać aktywnie czas na powietrzu, biegając i jeżdżąc na rowerze, zachowując jednak przy tym bezpieczny dystans między sobą.

Czy wprowadzono jakieś obostrzenia dotyczące przestrzeni publicznej?

W pierwszych tygodniach epidemii odkażano miejsca publiczne, sugerowano noszenie maseczek i częstsze mycie rąk. Teraz noszenie maseczek w miejscach publicznych jest obowiązkowe. Obowiązuje również zakaz zgromadzeń publicznych i zasada dystansu sześciu stóp (niecałe dwa metry - przyp. red.) między sobą. Największy nacisk kładzie się jednak na pozostanie w domu i nieużywanie transportu publicznego. Te wszystkie obostrzenia zdecydowanie zmieniły sposób codziennego życia bardzo aktywnych do tej pory nowojorczyków.

Jak Amerykanie organizują sprawy kwarantanny, izolatoriów?

Studenci i pracownicy z potencjalnymi objawami wirusa są zobowiązani zgłaszać  się do klinik w celu przejścia testów i postawienia diagnozy. Natomiast  podróżni przylatujący z krajów objętych ryzykiem, muszą odbyć  dwutygodniową kwarantannę w domu. Większości szpitali w Nowym Jorku i okolicach powiększyła oddziały zakaźne, które wyposażono w respiratory. Stworzono również  szpitale polowe,  a nawet,  w przypadku Nowego Jorku, szpital wojskowy na statku.

Ubezpieczenia w USA maja charakter prywatny, kto płaci za leczenie COVID?

Zostało to uregulowane odgórnie. W przypadku zakażenia koronawirusem nikt nie będzie musiał płacić rachunków za leczenie.

Amerykańska Polonia uchodzi za bardzo zintegrowaną. Czy  wspiera się ona w czasie epidemii w szczególny sposób?

Tak, podejmowane są różnorodne działania. Przykładowo organizowane są  wyjazdy do osób starszych, znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej. Organizuje dla nich pomoc w zakupach i transporcie żywności.

Zdarza się panu przyjeżdżać do Sochaczewa?

Tak, przylatuję do Polski przynajmniej dwa razy w roku, najczęściej w okresie świąt. Ostatnim razem odwiedziłem Sochaczew właśnie w czasie Bożego Narodzenia. Bardzo chętnie wracam w rodzinne strony i zawsze miło zaskakują mnie pozytywne zmiany. Myślę, że odnowiona przystań nad Bzurą to bardzo fajny pomysł.

Dziękuję za rozmowę

A A A
14.05.2020
godz.10:30
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość