przejdź do Sochaczew.pl
Sochaczew
240020 odwiedzin
Kościuszki bis nie na bis

 

Tuż obok głównego reprezentacyjnego miejsca w Sochaczewie, placu Kościuszki, za rzędem pawilonów, znajduje się mniejszy placyk, zwany potocznie Kościuszki bis, który wizytówką miasta raczej nie jest.

Niewielka ta przestrzeń otoczona jest dookoła rzędami parterowych sklepików i punktów usługowych, z których tylko nieliczne mogą pochwalić się przyjemną dla oka fasadą, jednak najgorzej prezentuje się jej nawierzchnia. W środku piaszczysta, po deszczu pełna wody i błota, nie jest na pewno przyjazna parkującym tu kierowcom ani pieszym klientom.

Najtrudniej się dogadać

Zwrócił nam na tę sytuację uwagę nowy najemca jednego z pawilonów Rafał Majewski w nadziei, że zajęcie się tą sprawą przez gazetę może coś zmienić. Pan Rafał od niedawna sprzedaje tu meble kuchenne i martwi się, że to otoczenie może odstraszyć potencjalnych klientów. Chciałby, aby wszyscy właściciele pawilonów złożyli się i może przy jakiejś pomocy miasta wyłożyli placyk estetyczną kostką, przy okazji go wyrównując. Dobrze byłoby też, jego zdaniem, sprawić, aby otoczenie placu nabrało przyjemniejszego wyglądu. Problem polega na tym, że teren ten w całości jest własnością prywatną, po małej części wszystkich właścicieli pawilonów. Trudno więc w tej sytuacji o jednomyślność.

Jak nam powiedział Tomasz Ćwiek z Urzędu Miasta, sprawa znana jest już od dawna. Był czas, gdy do poprzedniego burmistrza przychodzili właściciele i najemcy lokali ze skargami na sąsiadów. A to, że parkują nie na swoim, albo nie dają przejeżdżać przez swój skrawek działki. Zwołano więc zebranie właścicieli i użytkowników wieczystych działek stanowiących plac, podczas którego próbowano zachęcić ich do wspólnego działania. Sugerowano kilka wyjść z tej patowej sytuacji. Między innymi, by ludzie dogadali się i notarialnie ustanowili zasadę prawa przejazdu i przechodzenia przez wszystkie działki, albo żeby także notarialnie wydzielili cały środek placu jako wspólną własność. - Niestety, nie spodobało się to właścicielom i najemcom, którzy zasugerowali, żeby miasto nie wtrącało się do ich własności. Zastosowaliśmy się więc do ich życzenia - dodaje Tomasz Ćwiek.

Dziś również najemcy pawilonów narzekają. Głównie na parkujących tu kierowców zastawiających im dojazd. I z tego właśnie powodu część nie jest zainteresowana położeniem twardej nawierzchni, bo wtedy, ich zdaniem, parkujących byłoby jeszcze więcej. Teraz bowiem część nie chce wjeżdżać w doły z wodą i błotem.

Może jednak warto spróbować

Nie wszyscy jednak tak myślą. Właścicielka sklepu wędkarskiego Elżbieta Barańska od lat próbuje działać. - Pisaliśmy nawet do burmistrza, kiedy była rozbierana ulica Warszawska, żeby nam dali starą kostkę za którą zapłacimy - mówi. - Ale z urzędu odpisali, że to niemożliwe z braku materiału. Radzili nam, aby zamknąć wjazd na plac, a wejścia do sklepów i punktów usługowych zrobić z drugiej strony. Jednak to wiązałoby się zapewne ze stratą części klientów, więc się do tego nie posunęliśmy. No i tak tu mamy, że w  wietrzne dni wyjść przed sklep nie można, bo zaraz człowiek ma w zębach piach.

Pani Elżbieta zaproponowała też inne rozwiązanie, aby zbierać miesięcznie po 50 zł od pawilonu, a zgromadzone fundusze przeznaczyć na utwardzenie placu. - Ale zaraz jeden chciał kosztorys, drugi plany, trudno się porozumieć. A klienci,- jak mówi - odbijają się, bo jesienią i zimą nie można tu wjechać.

 - Za co my płacimy podatek od nieruchomości? I to niemały, bo około 700 zł. Dlaczego nic za to nie mamy? - dodaje właścicielka salonu fryzjerskiego Zofia Chaber. - Jestem tu od 1965 roku, zapłaciłam więc już sporo. A jeszcze spotykają mnie przykrości. Zaparkowała kiedyś pod oknem zakładu pani i gdzieś się wybiera. Proszę ją, aby odstawiła samochód, bo to teren prywatny, parking dla klientów. Jest zresztą stosowny napis w witrynie zakładu. To ona jeszcze na mnie naskoczyła. Gdy zjawiła się policja, mnie chcieli mandat wlepić, bo powiedziałam jej parę słów prawdy.

Jak widzimy plac Kościuszki bis ma dwa zasadnicze problemy: stan jego nawierzchni oraz nadmiar samochodów w mieście. Z tym, że tylko ten pierwszy, przy dobrej woli najemców i właścicieli pawilonów, jest możliwy do rozwiązania.

Małgorzata Pałuba

A A A
16.08.2012
godz.14:05
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt