przejdź do Sochaczew.pl
Sochaczew
245083 odwiedzin
Hydranty – rzecz święta

Ich brak lub zaniedbania w konserwacji prowadzą do poważnych zagrożeń, jakich przykłady mieliśmy podczas pożaru „małej czwórki” czy hotelu Chopin. Wodę trzeba było sprowadzać beczkowozami, bo hydranty nie działały lub nie można ich było znaleźć. Opóźniło to akcję gaśniczą, powodując większe straty.

Za istnienie i właściwe działanie hydrantów przeciwpożarowych odpowiada właściciel sieci wodociągowej. W przypadku miasta jest to Zakład Wodociągów i Kanalizacji. Zgodnie z rozporządzeniami Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, takie urządzenia powinny się znajdować co 75 metrów, mieć odpowiedni przekrój i być przynajmniej raz w roku kontrolowane. Chodzi głównie o przeglądy w zakresie wydajności i ciśnienia wody.

Te przepisy są dobrze znane właściwym służbom. Czemu więc podczas pożarów pojawiają się problemy?

- Jesteśmy na etapie ostatecznych uzgodnień z władzami miasta co do sposobu montowania hydrantów i aktualizowania ich wykazu – twierdzi rzecznik sochaczewskiej straży pożarnej mł. bryg. Mirosław Gorzki. – Poprzednie władze ZWiK miały taką politykę, żeby montować głównie podziemne hydranty. Mamy z nimi duży problem. Wystarczy, że urządzenie takie zastawi samochód, lub zimą przykryje śnieg, albo jeszcze gorzej lód. Dostęp do wody mamy wtedy bardzo utrudniony. Dlatego z punktu widzenia strażaków najlepsze są hydranty naziemne – dodaje Mirosław Gorzki.

Z drugiej jednak strony urządzenia naziemne kuszą wandali i zbieraczy złomu. Metalowe elementy świetnie nadają się do sprzedania. Poza tym łatwiej z nich ukraść wodę. Hydranty ukryte w ziemi rzadko są niszczone. Stąd taka tendencja do ich montowania.

Nad właściwym systemem hydrantów przeciwpożarowych dyskutowali niedawno strażacy, służby miejskie i pracownicy ZWiK.

- Wyznaczyliśmy kilkanaście hydrantów na sieciach wodociągowych, do których łatwy dostęp miałyby ciężkie samochody strażackie. To na pewno ułatwi zaopatrywanie się w wodę podczas akcji. Wyznaczone hydranty będą pod szczególnym nadzorem ZWiK – mówi wiceburmistrz Stanisław Wachowski.

Inaczej jest w przypadku dużych zakładów pracy czy centrów handlowych. One muszą mieć własne zasilanie w wodę przeciwpożarową. Przykładem może być Prologis, czy nowo otwarty market budowlany OBI.

System hydrantów i zasady przeciwpożarowe dotyczą także gmin. Wszędzie tam, gdzie znajduje się wodociąg, powinny być urządzenia umożliwiające strażakom pobór wody. Czy tak rzeczywiście jest?

W gminie Sochaczew 90 proc. hydrantów to urządzenia naziemne. Jak nam powiedział Wojciech Ćwikliński, pełniący obowiązki dyrektora Gminnego Zakładu Gospodarki Komunalnej, tylko w miejscach, gdzie urządzenia naziemne mogłyby zagrażać bezpieczeństwu drogowemu, są ukryte pod ziemią. Dyrektor twierdzi, że system działa sprawnie, jest dwa razy w roku kontrolowany i nie było sytuacji, w której z winy niesprawnego hydrantu strażacy nie mogli pobrać wody.

Więcej w najnowszym numerze.

Jolanta Sosnowska

 

A A A
17.07.2012
godz.09:14
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt