przejdź do Sochaczew.pl
207453 odwiedzin
Narutowicza - metamorfozy niewielkiej ulicy

Urocza ulica Narutowicza! Jakież metamorfozy przeżywała od sierpnia 1945 roku do chwili obecnej!

Sierpień 1945 roku. Taką datą opatrzona jest na odwrocie fotografia, na której ja kilkuletnia stoję na taborecie, a obok mnie z jednej strony moja mama, a z drugiej - ciocia Stasia z córką Zosią. W tle widać jeszcze częściowo powalone budynki, nieuprzątnięty gruz.

Od kilku dziesiątków lat jestem prawie codziennie użytkownikiem tej niegdyś zrujnowanej uliczki, która niedługo po wojnie zaczęła przybierać coraz bardziej cywilizowany wygląd. Odbudowano (naprawiono?) nieduży piętrowy domek, chyba państwa Koszelanów, w którym oprócz właścicieli mieszkali m.in. państwo Grabarkowie. Odżyły małe kamieniczki przylegające do narożnego, chyba trzypiętrowego budynku państwa Majewskich. To tam zaczęłam swoją, do dziś trwającą, przygodę z biblioteką publiczną. To właśnie w tym budynku, z wejściem u zbiegu ulic Narutowicza i Staszica, mieściła się Miejska Biblioteka Publiczna. To tam, już zupełnie samodzielnie, wybierałam sobie książki do czytania, tam też korzystałam z niewielkiej czytelni.

Pamiętam zakład stolarski pana Okrassy, chyba wtedy wydzierżawiony znakomitemu mistrzowi stolarskiemu Ignacemu Opolskiemu (ojciec mojego kolegi Wieśka i mąż przyjaciółki mojej mamy- pani Stefy Opolskiej). Pamiętam zakład fryzjerski pani Gliwnej, mamy mojej przyjaciółki Lusi. To w tym zakładzie, jako studentka, dorabiałam sobie do stypendium, myjąc w każdą sobotę głowy sochaczewskich elegantek. Czasem trwało to do dosyć późnych godzin wieczornych, bo takie punkty usługowe działały wtedy w soboty i inne dni tygodnia do tak zwanego ostatniego klienta. To tu sprawdzało się hasło powstałe w minionej epoce - „Klient nasz pan”.

Przypominam sobie, że na miejscu, w którym zrobiono wspomniane zdjęcie z 1945 roku (róg Narutowicza i ówczesnej Koziej) zaraz po wojnie przez długie lata był skład opałowy, a później stanęły tam bloki i pojawił się kiosk „Ruchu” prowadzony przez pana Lewandowskiego, człowieka wielu talentów biznesowych.

Po drugiej stronie ulicy, vis a vis pobudowanych bloków, w swoje gościnne progi zapraszała znana w Sochaczewie, i nie tylko, restauracja „Wicek”. Obok niej działały i do dziś funkcjonują, obiekty PSS „Społem”: dwa sklepy (spożywczy i odzieżowy) oraz niewielki biurowiec tej firmy.

Nie ma już stolarni ani zakładu fryzjerskiego, a małe kamieniczki dawno zostały wyburzone. Zastąpiły je nowe, przeważnie czterokondygnacyjne budynki na czele z obecnie najładniejszym powstałym na miejscu dawnej własności państwa Majewskich. W tamtej kamienicy, w latach działania miejskiej biblioteki było do niej wejście narożne. Teraz tak samo wchodzi się do apteki.

Oprócz wymienionych obiektów handlowych obecnie ul. Narutowicza może pochwalić się działającym tu radiem „Sochaczew”, redakcją lokalnego tygodnika „Echo Powiatu”, ale także dwoma sklepami ze złotą i srebrną biżuterią. A może to już, tak jak w czeskiej Pradze, złota uliczka?

Barbara Sobkowicz

 

A A A
25.08.2017
godz.14:54
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość