przejdź do Sochaczew.pl
Sochaczew
307491 odwiedzin
Wygraliśmy sprawę sądu?

 

Pikiety w obronie sądu rejonowego i prawnicze zjazdy, zbieranie podpisów pod listami protestacyjnymi, organizowane przez burmistrza autokarowe wyjazdy do Warszawy, rekolekcje konstytucyjne pod Ministerstwem Sprawiedliwości, do których przyłączyły się delegacje z całej Polski i wreszcie wymuszenie na ministrze Jarosławie Gowinie odstąpienia od likwidacji Sądu Rejonowego w Sochaczewie – to ogromny sukces, na który pracowali mieszkańcy, głównie ci skupieni w Komitecie Obrony Sądu oraz władze miasta. To również satysfakcja kierownictwa sądu i osobista zasługa stowarzyszenia Amici Curiae pod kierownictwem mec. Stanisława Błaszczyka. Wydaje się że sąd został obroniony. Taki wniosek płynie ze spotkania w ubiegły czwartek w Łodzi w tamtejszym sądzie apelacyjnym ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina z prezesami sądów rejonowych i okręgowych apelacji łódzkiej.

 - Od kilku tygodni z różnych źródeł mamy informacje, że minister Jarosław Gowin chce co najmniej złagodzić zakres swej koncepcji likwidacji części sądów. Wszystko wskazuje na to, że nasza placówka rzeczywiście zostanie uratowana, ale stuprocentowej pewności wciąż nie ma, dlatego walka trwa – mówi burmistrz Piotr Osiecki. - Jestem w stałym kontakcie z mecenasem Błaszczykiem i prezesem Woźnicą. Nie ustajemy w wysiłkach, by sochaczewski Sąd Rejonowy obronić. Gdy będziemy mieć absolutną pewność, z dumą poinformujemy o tym mieszkańców, którzy tak wspaniale zaangażowali się w akcję protestacyjną. Bez nich nic by się nam nie udało – kończy Piotr Osiecki.

 

W spotkaniu z ministrem Gowinem uczestniczył prezes sochaczewskiego sądu Jacek Woźnica. Jak nam powiedział, poruszano tam różne tematy, m. in. płacowe dla pracowników sądowej administracji i obsługi. Najważniejsze jednak było wystąpienie ministra, w którym oświadczył, że nadal zdeterminowany jest, by zlikwidować część sądów rejonowych, z tym, iż obecnie mają to być placówki zatrudniające poniżej 10 sędziów. Decyzja ta podjęta ma zostać na przełomie maja i czerwca, zaś obowiązywać od 1 stycznia 2013 r. Od tego, jak twierdził, odwieść go może jedynie polecenie premiera Donalda Tuska. Przypomnijmy, że w sochaczewskim sądzie zatrudnionych na etatach jest 12 sędziów. Wydaje się więc, że jego pracownicy mogą spać spokojnie. Ale, jak uczą ostatnie miesiące, w tej sprawie nic do końca pewne być nie może.

- Dziękuję wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób pomogli w walce o Sąd Rejonowy w Sochaczewie, – powiedział nam prezes Jacek Woźnica – w szczególności burmistrzowi Piotrowi Osieckiemu i mecenasowi Wojciechowi Błaszczykowi. Nie uważam jednak sprawy za zakończoną. Wiele mamy jeszcze do zrobienia, by osiągnąć pełny sukces.

Korzystając z okazji spotkania z ministrem sprawiedliwości, prezes poruszył też problem Iłowa, która to gmina, mimo że leży w naszym powiecie, należy do właściwości sądu w Płocku i dobrze by było, aby do nas wróciła. Zwłaszcza, że, jak twierdzi prezes, ciągle przyjeżdżają do sochaczewskiego sądu mieszkańcy tej gminy myśląc, iż to tu znajdują się księgi wieczyste z ich terenu. One są zaś w Płocku. Ludziom wydaje się to dziwne, bo do Płocka mają ok. 40 kilometrów i prawie żadnej komunikacji publicznej, do Sochaczewa natomiast tylko 18 km i sporo kursów PKS. Ponadto dobrze by było, aby właściwości sądów pokrywały się z podziałami administracyjnymi.

xxxxxxx

Odbyło się zebranie członków zarządu stowarzyszenia Amici Curiae, które, jak pamiętamy, powołane zostało do walki o sądy zagrożone reformą ministra Gowina. Jak nam wiadomo, prezes stowarzyszenia mec. Wojciech Błaszczyk otrzymał już opinię prawną profesora Błażeja Wierzbowskiego, sędziego Sądu Najwyższego w stanie spoczynku, która potwierdza inne opinie o niekonstytucyjności art. 20 ustawy, dzięki której minister Gowin prowadzi swoją rewolucję sądową.

Zarząd stowarzyszenia postanowił więc opracować nowy projekt ustawy o organizacji sądownictwa i jako projekt obywatelski po zebraniu 100 tys. podpisów wnieść go pod obrady Sejmu. Jego przyjęcie spowodowałoby, że o tworzeniu i likwidacji sądów musiałby decydować parlament, a nie minister sprawiedliwości.

Jeszcze raz warto podkreślić, że udana obrona sądu byłaby wspólnym sukcesem Komitetu Obrony Sądu, stowarzyszenia Amici Curiae, władz miasta i wielu mieszkańców. Tym większym, że z ich determinacji skorzystało wiele innych sądów rejonowych w kraju.

Sławomir Burzyński

A A A
15.05.2012
godz.09:26
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt