przejdź do Sochaczew.pl
Sochaczew
245195 odwiedzin
Egzamin czyni mistrza

Dobry fach w ręku potrafi być prawdziwą żyłą złota.  Uczniowie sochaczewskich szkół, by go zdobyć, mają często pod górkę.

 

Egzamin zawodowy organizowany przez komisje egzaminacyjne dotyczy absolwentów technikum oraz zasadniczej szkoły zawodowej. Zarówno w technikum, jak i w szkole zasadniczej egzamin składa się z dwóch części: pisemnej i praktycznej. Na część pisemną składa się test złożony z 50 pytań „ukierunkowanych zawodowo” oraz 20 pytań dotyczących działalności przedsiębiorstwa. Aby zaliczyć tę część, należy zdobyć 50 proc. poprawnych odpowiedzi z pytań zawodowych  oraz 30 proc. z „przedsiębiorstwa”.

Na część praktyczną, dla absolwentów technikum, składa się projekt do wykonania na papierze w ciągu trzech lub czterech godzin zegarowych. Odbywa się ona najczęściej  w szkole macierzystej. Absolwenci zasadniczej szkoły zawodowej mają do wykonania zadanie w warsztacie pracy mieszczącym się niekoniecznie w szkole.  Oznacza to, że zdający musi liczyć się z dojechaniem na egzamin do miejscowości, w której znajduje się ośrodek egzaminujący w danym zawodzie. Aby zdać tę część należy zdobyć 75 proc. punktów.

 

Nie tak łatwo zdać

Zadania są identyczne w cały kraju,  co pozwala na porównanie wyników. W skład komisji do etapu pisemnego wchodzą nauczyciele ze szkoły macierzystej oraz obcej. W części praktycznej uczestniczą egzaminatorzy ze szkół zewnętrznych.

- Na  zdawalność  egzaminu zawodowego składa się szereg czynników. Są to: możliwości ucznia, poziom kształcenia czy złożoność zadania - mówi wicedyrektor Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Praktycznego Maciej Wódka. -  Absolwenci „osiemdziesiątki” osiągają  wyniki egzaminacyjne powyżej wyników w regionie, np. zdawalność dla technika mechanika w roku poprzednim była na poziomie 95 proc.

Mechanicy są dumą szkoły. Podobne do ich wyników osiągnięcia nie są jednak regułą. Według CKE średnia zdawalność egzaminu zawodowego wynosiła niecałe 50 proc. Podobnie poszło technikom-elektronikom. Nauczyciele przyznają, że gorzej radzą sobie uczniowie szkół zawodowych. Zdobycie tytułu wykwalifikowanego robotnika jest poza zasięgiem wielu absolwentów. Chyba, że na egzamin wybiorą się do Cechu Rzemiosł Różnych.

 

Przede wszystkim rzemiosło

W cechu mówią o 90-procentowej zdawalności. Działa tam 6 komisji egzaminacyjnych: fryzjerska, blacharska, stolarska, lakiernicza, cukiernicza  oraz w zawodzie mechanik pojazdów samochodowych.

- Funkcjonujemy tu 30 lat. Resortowo należymy do Izby Rzemieślniczej w Łodzi - mówi dyrektor sochaczewskiego Cechu Rzemiosł Różnych Magdalena Szyprowska. - Nasze komisje mają stały skład. Wchodzą do nich osoby posiadające tytuł mistrzowski oraz odpowiednie przygotowanie pedagogiczne. My również organizujemy część praktyczną i teoretyczną.

Duże szanse na zdanie egzaminu zachęcają uczniów do rezygnacji z egzaminu w szkole. W cechu większy nacisk kładzie się na konkretne umiejętności niż na teorię.

- Uważam, że egzamin przygotowywany przez komisje egzaminacyjne jest zwyczajnie za trudny - mówi Magdalena Szyprowska. – Wymagania, np. z matematyki, mogą być dla młodzieży wygórowane. Stawiamy na to, żeby dany uczeń poradził sobie w codziennej pracy. Najważniejsze jest dla nas to, co ktoś potrafi, a więc rzemiosło. Nie zawsze egzaminy przebiegają bez utrudnień.  Bywa, że w naszym cechu nie ma odpowiedniej komisji zawodowej i absolwenci jeżdżą na egzaminy do cechów oddalonych o wiele kilometrów. Finał takiej podróży nie zawsze jest pomyślny.

- Wielokrotnie widziałam, jak młodzież wracała rozżalona decyzją komisji. Zapewniam, że egzamin u nas to nie jest formalność. Trzeba po prostu umieć wykonać określone prace - wyjaśnia pani dyrektor.

 

 

Ustawianie poprzeczki

Dla uczniów zasadniczej szkoły zawodowej zdanie egzaminu w OKE stanowi niemały problem. Zdaniem Marka Teklińskiego z Rolniczego Centrum Kształcenia Ustawicznego, obecne zasady egzaminowania w szkołach są jednak uczciwe.

- Nasi uczniowie nie zdają egzaminów w cechu rzemiosł - mówi. - Wszystkie zawody, których uczymy; technik agrobiznesu, ogrodnik, ekonomista oraz technik żywienia i gospodarstwa domowego są pozacechowe. Średnia zdawalność wynosi 67-68 proc. W ubiegłym roku 80-procentową zdawalność miało technikum żywienia i gospodarstwa domowego. Z kolei tylko 50 proc. absolwentów zdało egzaminy umożliwiające uzyskanie tytułu technika agrobiznesu.

Według Marka Teklińskiego, w „ogrodniku” uczniom łatwiej jest zdać część teoretyczną. Pomimo wysoko ustawionej poprzeczki, warto jest podjąć wysiłek.

- Kryteria egzaminowania określiłbym jako rozsądne. Zamiast polemizować z tym, czy są wygórowane, wolałbym inaczej sformułować pytanie: co byłoby, gdyby poprzeczkę postawiono niżej? – zaznacza.

 

Egzamin jak sito

Egzamin, który zdają wszyscy, to żaden egzamin. To prawda stara jak świat i nie ma sensu z nią polemizować. Z drugiej strony, po co organizować egzamin, który zdaje 1/5 przystępujących, a takie też zdarzały się w historii OKE.

W obecnej sytuacji najwięcej zależy od samych uczniów. To oni muszą zdecydować, czy chcą podjąć większy wysiłek i dzięki temu zdobyć tytuł zawodowy oraz  gwarantowany przez OKE suplement dyplomu w języku angielskim. Mogą też zdobyć tytuł czeladnika w sposób prostszy, a więc w cechu. I tak to, ile warte są uprawnienia „na papierze” zweryfikuje rynek pracy.

Agnieszka Poryszewska

A A A
28.04.2012
godz.08:57

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt