przejdź do Sochaczew.pl
Sochaczew
262199 odwiedzin
Pewność wynika z doświadczenia

Jak placówki edukacji są przygotowane do nowego roku szkolnego, kiedy uczniowie boryszewskiej „dwójki” wejdą na nowe boisko, jak samorząd poradził sobie z obowiązkiem zapewnienia wszystkim czterolatkom miejsc w przedszkolach, czy miasto przygotowuje się już do zapowiadanej przez rząd likwidacji gimnazjów? O nowym roku szkolnym z zastępcą burmistrza Markiem Fergińskim, zarządzającym w Urzędzie Miejskim m.in. sprawami oświaty, rozmawia Daniel Wachowski. 

Ilu uczniów 1 września rozpoczęło naukę w podlegających miastu szkołach podstawowych i gimnazjach?
Niemal 3000. Największa grupa to uczniowie czterech szkół podstawowych, ponad 2100 dzieci. W gimnazjach mamy 700 uczniów, a w przedszkolach miejskich niemal 900 dzieci. Łącznie nasi nauczyciele zapewniają opiekę ponad 3800 uczniom i przedszkolakom. W sumie powstało 36 oddziałów przedszkolnych i 133 oddziały w szkołach podstawowych oraz gimnazjach. Przeciętnie to 22-23 uczniów w jednej klasie, więc nie można powiedzieć, że są przepełnione. W tym roku w kilkunastu miejskich placówkach uczyć będzie ponad 400 nauczycieli. Przez wakacje ciężko pracował cały Miejski Zespół Ekonomiczno-Administracyjny, dyrektorzy placówek, pracownicy obsługi i administracji. To oni wspierali nas w przygotowaniach do nowego roku szkolnego, nadzorowali remonty łazienek, sal, wymianę podłóg. Utrzymanie tej infrastruktury to nieustająca praca.

Z jakimi zmianami weszliśmy w rok szkolny 2016/2017?
Było ich kilka, ale do zmian zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Od września do szkoły mają obowiązek iść siedmiolatki, a nie jak dotychczas sześciolatki. Choć warto odnotować, że mamy aż 65 dzieci, które mimo to poszły do pierwszej klasy rok wcześniej.

Są też dzieci, które rodzice zdecydowali pozostawić w pierwszej klasie na drugi rok.
To mała grupa, kilkanaścioro dzieci. W tym przypadku decyzja należała wyłącznie do rodziców.

Ile klas pierwszych utworzono w sochaczewskich szkołach podstawowych?
W tym roku, ze względu na zmianę wieku szkolnego, nabór był trudniejszy. Utworzyliśmy 7 klas, podczas gdy w poprzednich latach było ich ok. 15. Jednak dzięki innemu elementowi reformy, objęciu obowiązkowym wychowaniem przedszkolnym czterolatków, wzrosła liczba oddziałów w przedszkolach. Utworzyliśmy je w filiach, w budynkach szkół. Obecnie takich grup działających poza siedzibami przedszkoli jest dziesięć – najwięcej, aż pięć, w Gimnazjum nr 2, trzy grupy w Szkole Podstawowej nr 2 oraz dwie w „trójce” przy ulicy Hanki Sawickiej. Dzięki temu wykorzystujemy puste szkolne sale, a nauczyciele zachowują miejsca pracy.

W każdej placówce w wakacje prowadzono remonty, w jednych mniejsze, w innych znacznie poważniejsze.
W Zespole Szkół w Chodakowie kontynuowaliśmy kapitalny remont budynku. W minionym roku, w ramach Sochaczewskiego Budżetu Obywatelskiego, szkoła zdobyła ponad milion złotych na wymianę sieci centralnego ogrzewania, sieci wodno-kanalizacyjnej i elektrycznej. W tym roku z budżetu miasta na kolejny etap przeznaczyliśmy 360 tys. zł, a w przyszłym planujemy kontynuację prac. W Szkole Podstawowej nr 3 remontowano łazienki i, podobnie jak wcześniej w Chodakowie, prace te wykonywano w ramach budżetu obywatelskiego. To inwestycja wartości ok. 100 tys. zł. W pozostałych placówkach wymienialiśmy instalacje wewnętrzne, remontowaliśmy sale lekcyjne, podłogi na korytarzach i w łazienkach. Łącznie na wakacyjne remonty odłożyliśmy 700 tys. zł.

Przy Szkole Podstawowej nr 2 od września miało funkcjonować nowe boisko, ale jak widać prace się przeciągają.
Niestety firmie wyłonionej w przetargu nie udało się w wyznaczonym terminie, czyli przed pierwszym dzwonkiem, zakończyć jego budowy. I wykonawcy i nam zależy, by boisko z odwodnieniem oraz dwutorową bieżnią oddać do użytku jak najszybciej. Z każdym dniem jesteśmy coraz bliżej symbolicznego przecięcia wstęgi.

Wracając do zmian w systemie oświaty, ratusz ma już opracowany plan działań w związku z likwidacją gimnazjów?
Nikt w tej chwili nie ma gotowego scenariusza, bo nie ma jeszcze aktów wykonawczych. Znamy zapowiedzi ministra edukacji, ale z konkretnymi działaniami możemy ruszyć po ukazaniu się przepisów. Chcę jednak już dziś zapewnić, że poradzimy sobie z reformą, a uczniowie, rodzice i nauczyciele mogą spać spokojnie.

Skąd ta pewność?
Wynika z doświadczenia. W 2013 roku do naszych placówek przyjęliśmy setkę sześcioletnich pierwszoklasistów, a dwa lata później, gdy wprowadzono obowiązek szkolny dla tej grupy dzieci, musieliśmy przyjąć aż 300. I poradziliśmy sobie z zadaniem. Kilkanaście lat temu w Sochaczewie było 500 miejsc w przedszkolach, a dziś, w miejskich i niepublicznych, ale w znacznej części finansowanych z budżetu miasta placówkach, jest ich ponad 1500. Dzięki temu spełniliśmy obowiązek zapewnienia miejsc wszystkim - najpierw sześciolatkom, potem pięciolatkom, a od teraz także dzieciom czteroletnim. Szacujemy, że liczba miejsc w sochaczewskich przedszkolach pokrywa aż 96 procent potrzeb. Podobne obawy jak dziś o to, czy się uda, czy wystarczy klas, warunki nauki będą na właściwym poziomie, obserwowaliśmy w chwili powoływania do życia gimnazjów. Pytań były tysiące, ale polskie samorządy na tyle okrzepły po ponad 25 latach funkcjonowania, że z każdym wyzwaniem są w stanie sobie dać radę. Mogę zapewnić, że zrobimy wszystko, by majątek szkół, ich kadrę, budynki, całą infrastrukturę sportową dobrze wykorzystać. Żaden gmach obecnie zajmowany przez gimnazja nie będzie stał pusty. Przecież dzieci nie znikną, przedłużą tylko swój pobyt w podstawówce o dwa lata.

Sugeruje Pan oddziały filialne szkół podstawowych?
Na tym etapie naprawdę niczego nie przesądzamy, ale warto podkreślić, że z filiami mamy pozytywne doświadczenia. Jedenaście lat temu, czyli przed reaktywacją domu kultury w Boryszewie, najmłodsze dzieci nie uczyły się w budynku głównym Szkoły Podstawowej nr 2, lecz w tzw. ZDK-u. Przez lata podobne rozwiązanie stosowano w „czwórce”, gdzie obok siebie funkcjonowała siedziba główna i tzw. mała czwórka przy ul. Niemcewicza. Od lat w przedszkolach tworzymy grupy zamiejscowe i to naprawdę się sprawdza. Dzieci z przedszkola nr 3 z powodzeniem uczą się w jednym budynku z gimnazjalistami z „dwójki”, zajmują tam pięć sal, mijają się ze starszymi kolegami w stołówce. Nie słyszałem, by cokolwiek złego się wydarzyło. Przeciwnie, pani dyrektor Chlebowska podkreśla, że obecność przedszkolaków pozytywnie wpływa na gimnazjalistów, starają się dawać im dobry przykład. Dziś rozważamy różne warianty, ale trudno jeszcze mówić o konkretach. Zapewniam, że przy finansowym wsparciu rządu, na które liczymy, i po ukazaniu się konkretnych przepisów opisujących, jak po reformie ma wyglądać polska szkoła, będziemy gotowi.

A A A
12.09.2016
godz.13:42
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt