przejdź do Sochaczew.pl
Sochaczew
245161 odwiedzin
Proboszcz, czyli specjalista od wszystkiego

Ks. dr Jacek Skrobisz ma za sobą 25 lat kapłaństwa i choć w Boryszewie jest dopiero od czterech lat, parafianie radośnie obchodzili jubileusz swojego proboszcza. Nam opowiada on o kapłańskiej drodze, naukowych dokonaniach i pracy na rzecz parafii.

Nie da się ukryć, że po wielu latach spędzonych we Włoszech, pracy dydaktycznej i naukowej w łowickim seminarium, objęcie parafii z jej codziennymi problemami nie jest proste. Zwłaszcza jeśli jest to parafia skonfliktowana z poprzednim proboszczem. Okazuje się jednak, że tytuł doktora teologii nie musi przeszkadzać w takiej pracy, a szczgólnie w dobrych kontaktach z ludźmi. Ale zacznijmy od początku.

Z Sochaczewa do Rzymu
Ks. Jacek Skrobisz pochodzi z Warszawy, z przemysłowej dzielnicy Służewiec. Jego powołanie zrodziło się w tamtejszej parafii Maksymiliana Kolbe. Seminarium ukończył w Warszawie, skąd w 1991 roku, kilka miesięcy po święceniach, trafił do Sochaczewa. Spędził tu dwa lata. W tym czasie powstała diecezja łowicka i w drugim roku pobytu w Sochaczewie biskup Orszulik zaproponował mu zagraniczne studia. W 1993 r. wyjechał do Rzymu, gdzie spędził blisko 6 lat i gdzie zrobił doktorat z teologii fundamentalnej, podejmującej polemikę z innymi wyznaniami.

Pobyt w Rzymie zaowocował gruntowną znajomością języka włoskiego i angielskiego. Takie były wymogi uczelni. Pracę doktorską pisał po włosku, a że mieszkał w akademiku  z angielskimi klerykami, dobrze poznał także angielski.

W 1999 r. wrócił do Polski i biskup powierzył mu najpierw stanowisko prefekta, a rok później rektora Seminarium Duchownego w Łowiczu. Funkcję tę pełnił do 2010 r. Po 10 latach pracy dydaktycznej w seminarium wyjechał na roczny urlop naukowy do Wenecji. Owocem tego pobytu stała się książka o poprzedniku naszego papieża - Janie Pawle I, wydana w 2012 r.

- Jest to mało znany u nas papież, który funkcję głowy Kościoła sprawował bardzo krótko, ale przez 10 lat był patriarchą Wenecji, gdzie jest znany i ceniony. Wydawało mi się, że przybliżenie tej postaci w Polsce może się przydać. I chyba się przydało, bo biografia rozeszła się bardzo szybko.

 W Wenecji czas spędzał nie tylko w bibliotekach i za biurkiem, szukając materiałów do książki. Pracował także w przyszpitalnej parafii jako jej kapelan. Spotykał się z chorymi, odprawiał msze - jednym słowem sprawował typową dla duchownego posługę.

Dwadzieścia lat później
Po powrocie do kraju został skierowany na probostwo do wiejskiej parafii w Lubani, gdzie spędził zaledwie 16 miesięcy, bo znowu upomniał się o niego Sochaczew - parafia Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Boryszewie, którą objął dokładnie 11 października 2012 r.

Nie ma co ukrywać, że trafił do parafii „po przejściach”, w której konflikt na linii proboszcz - parafianie wymagał interwencji biskupa. Ale obecny proboszcz podchodzi do tego ze spokojem.

- Nie miałem w sobie poczucia misji, że przychodzę do parafii, w której wymieniono proboszcza i ja będę musiał oczyszczać atmosferę. Oczywiście w rozmowie z biskupem, kiedy otrzymałem propozycję objęcia parafii w Boryszewie, pojawił się wątek konfliktu, ale że z Sochaczewem wiązałem dobre wspomnienia, wracałem tu chętnie.

Parafianie zgodnie przyznają, że nowy proboszcz, po objęciu funkcji, nie próbował ich kokietować, czy pokazywać „swojego ja”. Po prostu w kościele zrobiło się normalnie. Był czas na modlitwę i czas na pracę.

 - Nie było fajerwerków na cześć nowego proboszcza, bo wszyscy mieli w pamięci ostatnie wydarzenia.  Było natomiast oczekiwanie na dobrą współpracę. Szybko okazało się, że jest ona możliwa, że mamy do czynienia z dobrym i mądrym człowiekiem - powiedziała nam jedna z parafianek.

- Co do konfliktu, być może zrodził się on dlatego, że ludzie doskonale pamiętali ks. prałata Józefa Kwiatkowskiego, wieloletniego proboszcza boryszewskiej parafii i budowniczego kościoła. Jego następca, ks. Andrzej Gałaj, miał inne podejście, co spowodowało nieporozumienia. Osobiście uważam, że nie ma ludzi niezastępowalnych. Takie podejście mam do siebie i do innych, dlatego zaraz po przybyciu do Boryszewa rozpocząłem normalną pracę duszpasterską. Nie lubię także eskalować problemów. Wolę je rozwiązywać - mówi z kolei ks. Jacek Skrobisz.

O tym, że relacje z wiernymi udało się poukładać, świadczy jubileusz 25-lecia kapłaństwa, obchodzony w maju. W spotkaniu po mszy udział wzięli przedstawiciele samorządu, ale także duża grupa wiernych skupionych w różnych wspólnotach kościelnych.

Przy ołtarzu i na budowie
Oprócz pracy duszpasterskiej ks. Jacek musiał podjąć szereg działań związanych z budynkiem kościelnym, osuszeniem piwnic mających służyć do spotkań grup kościelnych, terenem wokół i za świątynią, gdzie powstał już parking  i nowa plebania na tyłach kościoła.  Proboszcz musiał się także zmierzyć z całym „dobrodziejstwem” przepisów budowlanych i urzędniczą machiną, która temu towarzyszy.

- Przepisy powinny ułatwiać ludziom życie, a nie utrudniać. Podam przykład. Podczas wykonywania parkingu okazało się, że pierwszy rząd stanowisk dla samochodów musi być oddalony od okien plebanii przynajmniej 10 metrów. Nie widziałem, aby dotyczyło to bloków, czy prywatnych domów, gdzie auta stoją niemal pod oknami. Parking mógłby być większy, ale z uwagi na przepisy, musieliśmy zachować zatwierdzoną wcześniej powierzchnię - mówi nasz rozmówca. - W najbliższych miesiącach czeka nas odbiór techniczny dolnego kościoła. Żeby było to możliwe, parafia musi przedstawić kilkanaście różnych zaświadczeń. Ja rozumiem, że swoje wymagania mają elektrycy, gazownicy, strażacy itd., ale kościół wybudowano ponad dwadzieścia lat temu, kiedy obowiązywały inne normy niż dziś - dodaje.

Pytamy, w czym tak naprawdę tkwi problem z odbiorem technicznym, który powinien nastąpić już dawno temu. Okazuje się, że projekt kościoła zawierał więcej elementów niż zrealizowano. Była to np. platforma dla niepełnosprawnych, winda, parking na 90 miejsc. Proboszcz wyjaśnia, że wykonanie wszystkich założeń generuje kolejne koszty, a parafia nie należy do bogatych i w dodatku nadal spłaca poprzednie długi. Problem w tym, że projektu nie można zmienić. Trzeba się ubiegać o kolejne pozwolenia.

- A ksiądz nie jest przecież fachowcem od prawa budowlanego, bhp, czy innych dziedzin technicznych. Co prawda pomaga mi wiele osób, ale to ja ostatecznie swoim podpisem firmuję najtrudniejsze decyzje. Poza tym sprawy techniczne są niezwykle absorbujące. Mogę śmiało powiedzieć, że zabierają mi one 70 proc. czasu, pozostałe 30 proc. musi wystarczyć na pracę duszpasterską. Wspólnie ze mną, od 4 lat realizuje ją ks. Krzysztof Przesmycki, a od roku ks. Robert Sumiński, którzy są również katechetami w Chopinie. W niedziele, od wielu lat, pomaga w parafii ks. Marian Kasztalski, emeryt z Domu Seniora w Sochaczewie - z nutą wdzięczności opowiada ks. Skrobisz.

Dzięki temu wsparciu osobowemu proboszcz nie rezygnuje z bieżących robót, które też są konieczne. W ramach racjonalizowania kosztów w świątyni wymieniono instalację elektryczną na oszczędniejszą, uszczelniono i ocieplono mury górnego kościoła, odnowiono zewnętrzne elewacje. Od dwóch lat parafianie nie skarżą się także na nagłośnienie podczas mszy, co jest efektem zastosowania techniki cyfrowej.

Najbliższe miesiące
Podobnie jak cały kraj, parafia MBNP przygotowuje się do Światowych Dni Młodzieży, ale w Boryszewie będzie to wyglądać nieco inaczej.

- Jestem mocno związany ze wspólnotami neokatechumenalnymi działającymi w kraju i za granicą, więc zaproponowałem przyjęcie w naszej parafii, zamiast kilkunastoosobowej grupy wynikającej z „przydziału regionalnego”, 95 osób z Włoch. Jest to młodzieżowa grupa formacyjna, zajmująca się m.in. ewangelizacją na najbardziej zlaicyzowanych terenach, np. wschodnich Niemiec. Stamtąd właśnie będą jechać autokarami na ŚDM w Krakowie. Spędzą u nas dwa dni - opowiada ks. Jacek.

Chwali przy tym parafian, bo w ciągu jednej niedzieli, kiedy ogłosił potrzebę zapewnienia noclegów, znalazły się miejsca dla tak dużej grupy. Proboszcz twierdzi, że nie spodziewał się aż tak doskonałego odzewu.

Wkrótce po ŚDM parafię w Boryszewie czekają duże zmiany. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, w planach jest dekret zmieniający granice parafii, do której ma zostać przyłączone osiedle Malesin. W tej chwili należy ono do parafii w Kozłowie Biskupim. Na koniec sierpnia zaplanowane są także  zmiany personalne w diecezji łowickiej, związane z odejściem na emeryturę części proboszczów. Tak więc po wakacjach najprawdopodobniej zmienią się granice parafii Boryszew, a ks. Jacek Skrobisz zostanie dziekanem dekanatu w miejsce odchodzącego na emeryturę ks. prałata Stanisława Łubiana, proboszcza w Rybnie.

Nowego proboszcza ma przyjąć także sąsiadująca z Boryszewem parafia w Kozłowie, bo ks. dr Janusz Włodarczyk także wybiera się na emeryturę. W rozmowie z nasza gazetą, kilka miesięcy temu, przyznał, że bardziej naturalna byłaby przynależność Malesina do miasta. To ogromne osiedle domów jednorodzinnych od dawna przejawia większe ciążenie w stronę Sochaczewa niż wiejskiej parafii w Kozłowie.

Czy projektowane zmiany wejdą w życie, przekonamy się pod koniec sierpnia. W każdym razie w ich wyniku parafia Boryszew znacząco podniosłaby swój stan posiadania, a jej proboszczowi doszłyby nowe obowiązki.

Jolanta Sosnowska
jolanta.sosnowska@sochaczew.pl

A A A
08.07.2016
godz.15:47
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt