przejdź do Sochaczew.pl
Sochaczew
281593 odwiedzin
Teraz Trojanów

Mieszkańcy tak zwanego Pekinu nie pamiętają, kiedy mieli możliwość rozmawiać z władzami miasta. Niektórzy twierdzą, że takiego spotkania nigdy nie było. Okazja do wylania żali, ale także nadziei na coś lepszego, nadarzyła się w ubiegłym tygodniu. Na zebraniu, jakie w swojej placówce zorganizowała dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, Zofia Berent.

Sprawy organizacyjne, które miały być tematem spotkania, zdominowały problemy egzystencjalne mieszkańców  bloków socjalnych w Trojanowie. MOPS zainteresował się tym osiedlem, tak jak pięć lat temu budynkami na ul. Korczaka. Podjęto wtedy akcję zaktywizowania osiedla, pokazania ludziom, że nie muszą mieszkać w brudnych blokach, w zaśmieconym otoczeniu. Że na osiedlu mogą się odbywać miejskie imprezy z udziałem ich dzieci i że bardzo wiele zależy od samych mieszkańców. W ramach programu, wspólnie z lokatorami odnowiono klatki schodowe, mieszkańcy zbudowali piaskownice dla dzieci, powstały przydomowe ogródki. Miasto wyremontowało chodniki, naprawiło oświetlenie i dach na jednym z budynków. W oknach klatek schodowych pojawiły się firanki i kwiaty. Niedopałki papierosów zaczęły trafiać do koszy, a nie na trawnik.

Na Korczaka wykorzystali szansę

Ludzie wtedy uwierzyli w siebie, w swoje możliwości, zaczęli dbać o otoczenie. Jedni drugim zwracali uwagę, jak powinni się zachowywać. Przykładem, że akcja może wpłynąć na zmianę losu  przynajmniej niektórych ludzi jest niespełna 20-letni Jakub Kuziński – mieszkaniec ul. Korczaka. Po raz pierwszy wystąpił na scenie podczas majówki zorganizowanej na osiedlu. Tam zauważono jego talent wokalny. MOPS pomógł mu się dalej rozwijać. Trafił na zajęcia  muzyczne do Miejskiego Ośrodka Kultury w Boryszewie pod skrzydła Wojciecha Smyka. Teraz śpiewa, gra na gitarze, nagrywa piosenki i startuje w ogólnopolskich konkursach i festiwalach. Przyznał, że nie byłoby to możliwe, gdyby nie zainteresowanie jego osiedlem ze strony pracowników MOPS.

- Pięć lat temu, kiedy zaczynaliśmy nasz projekt na osiedlu Korczaka, wiele osób pukało się w głowę przekonując nas, że to się nie uda. My jednak zaryzykowaliśmy i nie żałujemy. Choć program dawno się skończył, nadal istnieje tam rada osiedla, która na stałe utrzymuje z nami kontakt – mówiła na spotkaniu Zofia Berent.

O tym, że takim osiedlom warto pomagać przekonywała przewodnicząca rady mieszkańców z Korczaka, Marianna Łondka.

- Nadal mamy wiele potrzeb. Chłopcy nie mają boiska, grają w piłkę między blokami. Przydałaby się choćby mała świetlica dla dzieci. One są bardzo zdolne, a nie ma się nimi kto zająć. Mieszkamy jakby na pustyni. Ale po tej akcji sprzed kilku lat nauczyliśmy się inaczej podchodzić do pewnych spraw. Więcej rzeczy robimy sami. Na przykład ogródki przed oknami. Dostaliśmy kilka drzewek, sami je sadziliśmy. Mam nadzieję, że współpraca z MOPS będzie się rozwijać, ale liczymy też na pomoc miasta – mówiła Marianna Łondka.

Zróbmy eksperyment

Podobną inicjatywę jak na Korczaka ośrodek pomocy chce zaszczepić na osiedlu socjalnym w Trojanowie. Stąd pomysł zorganizowania w minioną środę spotkania z mieszkańcami. Zaproszenie do udziału w zebraniu chętnie przyjął burmistrz Piotr Osiecki. Szybko okazało się, że dla mieszkańców to jego obecność była najważniejsza.

Ludzie narzekali między innymi na stan budynków i brak jakichkolwiek prac remontowych. Na wałęsające się po osiedlu psy, uszkodzone od dawna oświetlenie, brak choćby jednej piaskownicy dla dzieci. Matki mówiły o  konieczności zamontowania ograniczników prędkości dla wjeżdżających w osiedle samochodów. Mężczyźni o przeciekających dachach i proszących się o remont komórkach.

Pełen tekst znajdą Państwo w najnowszym numerze "ZS".

Jolanta Sosnowska

A A A
24.04.2012
godz.15:28
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt