przejdź do Sochaczew.pl
206052 odwiedzin
Robimy rzeczy na lata

Na drogach w Chodakowie i centrum miasta prawdziwy boom inwestycyjny. Na asfaltowanie ulic osiedlowych radni dorzucili z nadwyżki budżetowej 1,2 mln zł. Trwa remont mostu, a za chwilę w Zespole Szkół kuchenne rewolucje za 400 tysięcy zł. PEC znowu obniżył ceny, a Dni Sochaczewa mają wrócić na podzamcze. Czym jeszcze żyje nasza lokalna społeczność? Z burmistrzem Piotrem Osieckim rozmawia Daniel Wachowski.

Spotykamy się w ważnym dla Pana momencie, na kilkanaście dni przed sesją absolutoryjną, gdy radni podsumowują rok pracy burmistrza. Rada otrzymała już pełne sprawozdanie z realizacji budżetu za 2015 rok?
Tak, podobnie jak Regionalna Izba Obrachunkowa i komisja rewizyjna. Obydwa organy wydały już pozytywne opinie.

Najważniejsze liczby ze sprawozdania?
Chcę podkreślić, że to był pierwszy budżet, w którym nie zaciągaliśmy nowych zobowiązań, nie wzięliśmy nawet złotówki kredytu, a spłacaliśmy zobowiązania z poprzednich lat. Mimo to udało się zrealizować wszystkie zaplanowane zadania i projekty inwestycyjne, a dodatkowo jeszcze skończyliśmy rok kilkumilionową nadwyżką budżetową. Część tej zaoszczędzonej kwoty, ok. 1,8 mln, podzieliliśmy na sesji 24 maja, wprowadzając zupełnie nowe zadania. Niemal 300 tys. wydzieliliśmy na oświetlenie uliczne, w tym aż 110 tys. na doświetlenie ulicy Warszawskiej na odcinku od ronda do ulicy Żytniej. W tym miejscu ulica jest szeroka, klienci centrum handlowego chodzą poboczem. Postawimy tam lampy, a w drugim etapie wydzielimy miejsce na chodnik i ścieżkę rowerową.

Znalazła się tam również pomoc dla służb i placówek.
100 tysięcy przekazaliśmy strażakom na zakup wozu gaśniczego i jeszcze 100 tys. policji na dodatkowe patrole i zakup samochodu. Poważne kwoty jeszcze w te wakacje zainwestujemy w osiedlowe place zabaw, doposażenie siłowni i ich ogrodzenie. Dwie nasze jednostki - Sochaczewskie Centrum Kultury oraz Muzeum Ziemi Sochaczewskiej - pozyskały ponad 400 tys. dotacji na remonty. By mogły z nich skorzystać, miasto musi zadbać o wkład własny, dlatego 75 tys. dostało SCK, a 40 tys. muzeum. Prace o wartości niemal 550 tysięcy przeprowadzimy w obydwu tych jednostkach jeszcze w tym roku.

400 tys. wydzielono też na generalny remont kuchni i stołówki w chodakowskim Zespole Szkół. Skąd taka duża kwota?
Wynika z zakresu prac, jakie planujemy. To nie będzie malowanie ścian, ale generalny remont kuchni o powierzchni pięćdziesięciu metrów i osiemdziesięciometrowej stołówki, w której każdego dnia obiady je około 200 uczniów. Kuchnia będzie powiększona o niewykorzystywane dotąd pomieszczenia, wymienimy w niej całą instalację elektryczną. Do budynku doprowadzimy gaz sieciowy, bo obiady będą gotowane nie na węglowej, ale kuchni gazowej. Mam nadzieję, że główne prace uda się przeprowadzić w wakacje i oddamy dzieciom zupełnie nowe pomieszczenia, nową kuchnię  i stołówkę spełniającą standardy XXI, a nie XIX wieku.

Największa przydzielona na majowej sesji kwota to 1,2 mln na remonty ulic, na program „Drogi zamiast błota”. Jest już lista ulic, które dzięki temu zastrzykowi gotówki otrzymają asfalt?
Z radnymi miasta mamy taką niepisaną umowę, że listę dróg tworzymy na bieżąco w oparciu o jasne kryteria oceny. Liczy się przede wszystkim czas oczekiwania. Jeśli przy jednej ulicy domy stoją od dwudziestu lat, a przy drugiej od pięciu, to wybór jest jasny. Badamy, która ulica wymaga ciągłych napraw, bo tłuczeń jest rozjeżdżamy czy wypłukiwany w czasie intensywnych opadów deszczu. Sprawdzamy też, czy w danej drodze jest miejska infrastruktura - kanalizacja deszczowa i jeszcze ważniejsza - sieć sanitarna, oraz czy wszyscy właściciele domów już wybudowali przyłącze do niej. Jeśli tak, droga trafia na czoło listy. Gdy sąsiedzi ociągają się i nadal liczą, że jakoś to ze ściekami będzie, droga musi niestety na asfalt poczekać. Oczywiście staramy się wszystkie dzielnice obdzielić równo i w jednym roku po kilka dróg utwardzić w centrum, Chodakowie, Karwowie, Malesinie, Rozlazłowie.

Istotnym punktem sesji było rozpatrzenie petycji z żądaniem budowy czasowego mostu w śladzie ulicy Toruńskiej. Miałby on stanąć na czas remontu mostu przy kościele. Jakie jest Pana zdanie w tej sprawie?
Od 2014 roku zgromadziliśmy bardzo bogatą dokumentację wskazującą jasno, że inwestowanie kilkuset tysięcy złotych w przeprawę, która i tak nie rozładuje ruchu w centrum miasta byłoby nieracjonalne, niemądre, niecelowe. Radni mieli podobny punkt widzenia i jednogłośnie odrzucili petycję. Przyznam, że ani ja, ani radni, nie spodziewaliśmy się fali krytyki w sytuacji, gdy naprawdę dobrze przygotowaliśmy się do tej inwestycji. Przeprowadziliśmy badania terenu, eksperci ocenili stan konstrukcji, opracowaliśmy dokumentację remontu i wreszcie zdobyliśmy rządową dotację pokrywającą połowę kosztów. Co istotne, żądania i oczekiwania najczęściej padają z ust osób mieszkających nie w Sochaczewie, ale w ościennych gminach. Fakty są takie, że mieliśmy wybór - nic nie robić i czekać, aż dojedzie do tragedii, albo sięgnąć po kilkumilionową dotację i zabezpieczyć konstrukcję na długie lata. Przypomnijmy sobie, jak kilka lat temu kobieta wpadła samochodem w dziurę na moście w Trojanowie. Przeprawę natychmiast zamknięto i to na 14 miesięcy. My nie proponujemy zamknięcia, ale ruch wahadłowy i nie 14 miesięcy, ale trzy razy krótszy okres. Jeśli zgodnie z projektem wzmocnimy konstrukcję mostu na Bzurze, kolejny remont trzeba będzie wykonać dopiero za 20-30 lat.

Tylko że mieszkańcy zastanawiają się, jak przetrwać czas remontu.
Przetrwaliśmy zamknięcie mostu na Utracie w dzielnicy Trojanów, remont ulicy Warszawskiej, Traugutta, Staszica, placu Obrońców Sochaczewa, to przy odrobinie dobrej woli przetrwamy i most. Nie budujmy atmosfery zagrożenia, katastrofy, bo to nieprawda. Jesienią zobaczymy piękny most, z oświetleniem, ścieżką dla rowerów, wysepkami dla pieszych, dzięki prawoskrętowi z mostu łatwiej będzie skręcić w ulicę Gawłowską. Jeśli będziemy cierpliwi i będziemy się wspierać, to na efekt poczekamy krócej, niż się może wydawać. Dodatkowo, aby ułatwić komunikację lewobrzeżnej części miasta z centrum, sfinansowaliśmy dodatkowe patrole policji w godzinach porannego i popołudniowego szczytu. Policjanci będą pomagać w rozładowaniu ruchu przez ponad trzy godziny dziennie, do końca roku szkolnego.

W trakcie sesji znowu zaproponował Pan radnym, żeby z budżetu miasta wspierać remonty dróg, które do nas nie należą. Dokładaliśmy się do ulicy Staszica, teraz chce Pan z naszych podatków wpierać Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich w remontach Chodakowskiej, Chopina i 15 Sierpnia.
Tak, bo mieszkańców nie interesuje, czy dziura w jezdni jest miejska, powiatowa czy wojewódzka. Kilka tygodni temu przeznaczyliśmy 100 tys. na projekt kompleksowej przebudowy ulicy Chodakowskiej, gdzie powstać ma m.in. ścieżka rowerowa. Teraz zabezpieczamy pieniądze na dokumentację remontów ulicy Chopina i 15 Sierpnia, odcinka od obwodnicy do granic miasta. Nie spotkałem osoby, która powiedziałaby, że to zły kierunek.

Do zarządzanej przez powiat ulicy Staszica dołożyliśmy 1,8 mln zł. Dla miasta to duże pieniądze.
Duże, ale było warto. Mieszkańcy chcą jeździć po prostej, bezpiecznej drodze. Tak jest od pięciu miesięcy na Staszica, a jesienią tak będzie na moście przy kościele i skrzyżowaniu z ulicą Gawłowską. My dofinansowaliśmy projekt powiatu w 2015 roku, a pani starosta w 2016 odwdzięczyła się nam przy moście. Dzięki partnerstwu nasz wniosek zyskał uznanie wojewody i remont mostu, budowa ścieżki rowerowej, chodników, oświetlenia, wykonanie prawoskrętu w Gawłowską w połowie zostanie sfinansowane z dotacji.

Podobno wspólnie z powiatem będzie Pan teraz remontował Trojanowską?
Chcę pokreślić, że współpraca z samorządem powiatowym bardzo dobrze się rozwija. Pierwszy efekt, ulica Staszica, jest symbolem przełamania tego, że się nie da. Od czasu powstania powiatów w 1999 roku mówiło się, że Staszica trzeba gruntownie przebudować. Przez 15 lat tylko się mówiło. W 2015 roku, dzięki współpracy miasta i powiatu, udało się dokonać niemożliwego. To prawda, że przymierzamy się do remontu ulicy Trojanowskiej. Jest duża szansa, że w 2017 roku ulica zyska nowe chodniki, ścieżkę rowerową, oświetlenie, asfalt.

Za kilka dni na rondzie w Chodakowie, zarządzanym przez MZDW, ekipy mają wylewać asfalt. Do końca lipca MZDW chce też wymienić nawierzchnię na fragmencie ulicy Piłsudskiego - od Warszawskiej do Olimpijskiej. Ostatnio aktywność Mazowieckiego Zarządu Dróg jest w naszym mieście bardzo widoczna.
Ostatnia sesja potwierdziła w sposób zdecydowany i konkretny bardzo dobrą współpracę, która zaczęła się nawiązywać z właścicielem najważniejszych dróg w Sochaczewie, czyli z Mazowieckim Zarządem Dróg Wojewódzkich. Należy pamiętać, że Wyszogrodzka, Chopina, Chodakowska, Piłsudskiego, al. 600-lecia i część ulicy 15 Sierpnia to drogi marszałka. My, przekazując pomoc rzeczową, biorąc na siebie w stu procentach koszty związane z opracowaniem dokumentacji dróg, chcemy zachęcić MZDW do inwestowania w Sochaczewie i wygrać wyścig, który prowadzą wszystkie samorządy z terenu województwa mazowieckiego, wyścig o inwestycje na swoim terenie.

Ale kierowcy narzekają, że ledwo kończy się jedna przebudowa, urzędnicy fundują kolejne korki.
Zdaję sobie sprawę, że jedno rozkopane rondo w Chodakowie, drugie przy wiadukcie, do tego ruch wahadłowy na moście koło kościoła św. Wawrzyńca, wywołują nerwowość, zmuszają kierowców do omijania placów budów. Zawsze w takiej sytuacji proszę o wyrozumiałość i cierpliwość. Utrudnienia nie wynikają z awarii. Są związane z planowaniem i mają poprawić naszą infrastrukturę drogową, komfort jazdy, bezpieczeństwo. Pamiętajmy też, że robimy coś na lata, nadrabiamy kilkudziesięcioletnie opóźnienia.

Bardzo ważne spotkanie odbyło się z radami osiedli wchodzących w skład największej w  mieście spółdzielni mieszkaniowej. Dlaczego było potrzebne?
Cieszę się, że do niego doszło, bo pokazało, jak wiele niedomówień i nieprawdziwych informacji funkcjonuje w środowisku spółdzielców. Mam na myśli ceny ciepła, podgrzania wody, ceny za dostarczoną wodę zimną i odebranie ścieków. Okazało się, że są bardzo duże rozbieżności w tym, co spółdzielnia płaci, naszemu Zakładowi Wodociągów i Kanalizacji, a ceną, jaką później są obciążani mieszkańcy. To oczywiście sprawa wewnętrza spółdzielni, do rozstrzygnięcia w gronie spółdzielców. My możemy tylko głośno mówić, że z naszej strony robimy wszystko, by ceny wody, ciepła, stawki za odbiór ścieków były jak najniższe, nie rosły. To się udaje, bo np. cena wody od pięciu lat jest taka sama, nie wzrosła nawet o grosz i wynosi 4,08 zł brutto za 1m3. W przypadku Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, dzięki spadkom cen paliw na światowych giełdach, w tym roku stawki obniżono średnio o 10%.

A co z realizacją postulatów, jakie zgłaszali mieszkańcy podczas jesiennych spotkań z Panem?
Spotkanie z radami osiedli traktuję jako rozszerzenie pola dialogu prowadzonego z mieszkańcami. Jesienią odbyłem serię spotkań we wszystkich dzielnicach Sochaczewa, wysłuchałem wielu propozycji. Od razu chcę zapewnić, że wszystkie uwagi i propozycje zostały spisane i niezapomniane. Niektóre z nich czekają na realizację, niektóre już są wykonane lub na etapie projektowania. Mam na myśli asfaltowanie dróg, montaż oświetlenia ulicznego, progów spowalniających, uruchomienie stref zamieszkania czy montaż ogrodzenia wokół osiedlowych placów zabaw. Podczas spotkań mówiłem, że nie jesteśmy w stanie wszystkich problemów rozwiązać w jednym roku,  ale z czystym sumieniem mogę zapewnić, że jeszcze bardziej przyspieszamy choćby ze wspomnianym programem asfaltowania dróg.

Przed nami Dni Sochaczewa i drugi raz zaprasza Pan wspólnie z przewodniczącym rady Sylwestrem Kaczmarkiem na sesję inaugurującą święto miasta na wzgórze zamkowe.
To moim zdaniem doskonały pomysł. Wzgórze zaczyna żyć, odbywają się tam koncerty, pikniki historyczne, wydarzenia artystyczne czy religijne, jak choćby niedawna Góra Błogosławieństw. W ten sposób spełnia się marzenie, by zamek przywrócić mieszkańcom. Teraz widać, że wzmocnienie wzgórza i zabezpieczenie ruin to nie był kaprys. Projekt naprawdę służy ludziom. Wiemy doskonale, choćby z raportów monitoringu, że na wzgórzu odbywają się ślubne sesje fotograficzne, komunijne, zespoły kręcą teledyski. Mamy też pierwszy wniosek od młodej pary, by ślub cywilny USC zorganizował im właśnie na wzgórzu zamkowym.

Ale prace na wzgórzu miały być tylko pierwszym z kilku etapów rewitalizacji podzamcza i terenów nad Bzurą. Czeka muszla, widownia, ulica Podzamcze, pobliski park.
Systematycznie, krok po korku wdrażamy te plany w życie. Już 18 czerwca, wspólnie ze stowarzyszeniem Motocykliści Sochaczewa otwieramy plażę miejską. Kilka dni temu złożyliśmy wniosek o dotację unijną na kolejny etap rewitalizacji podzamcza obejmujący muszlę koncertową. Przez najbliższe dwa lata Dni Sochaczewa z pewnością będą się odbywały na terenie MOSiR, ale jeśli nasz wniosek zyska dostateczną liczbę punktów i zakwalifikuje się do realizacji, Dni wrócą na podzamcze. To nie tylko moje marzenie, ale wielu mieszkańców Sochaczewa. Ostatnio przeprowadzona na ponad 500 osobach ankieta wykazała, że 92 procent pytanych czeka na remont muszli. W przypadku tego obiektu nie można jednak mówić o remoncie, ale wyburzeniu i budowie zupełnie nowej konstrukcji, bardzo atrakcyjnej, wkomponowanej w historyczną przestrzeń, scenie wraz zapleczem dla artystów, garderobami. Mówimy też o zupełnie nowej widowni.

A co z parkiem?
Jeśli chodzi o park przy ul. Traugutta, to w trakcie ostatniej sesji wydzieliliśmy 50 tys. zł na projekt jego przebudowy. Dokumentacja będzie gotowa w tym roku.

Mówił Pan, że marzy o Dniach Sochaczewa na podzamczu, a np. facebook żyje opinią o Pana niechęci do tego miejsca.
To nieprawda. Jak każdy widzę wielkie plusy obecnej lokalizacji, podobnie dostrzegam zalety podzamcza. Chcę jednak podkreślić, że zapraszając gości do domu, świętujemy w najpiękniejszym pokoju, a nie w korytarzu. W muszli odbyło się wiele fantastycznych imprez, ale z każdym rokiem budynek coraz bardziej odstawał od otoczenia. Przypomnijmy sobie kramnice dawniej i dziś, czy zamek dawniej i dziś. Ja tak samo traktuję muszlę, nie chcę się jej wstydzić, stąd do końca czerwca złożymy wniosek o wsparcie unijne na jej odbudowę, na kwotę ponad 3,5 mln zł.

Kiedy w takim razie święto miasta wróci na podzamcze?
Przenosząc Dni Sochaczewa na stadion MOSiR miałem świadomość, że to lokalizacja tymczasowa. Naprawdę wierzę, że w 2018 roku połączymy inau-
gurację Dni Sochaczewa z otwarciem amfiteatru.
Korzystając z okazji pragnę zaprosić wszystkich mieszkańców na tegoroczne Dni Sochaczewa. Zobaczymy, czym żyły nasze placówki kultury, czego nowego nauczyli się młodzi wokaliści i tancerze, co pokażą nam przedszkolaki. Będzie znowu zlot zabytkowych pojazdów, koncerty zespołów ze szkoły muzycznej, Sochaczewskiego Centrum Kultury i oczywiście gwiazd estrady z formacją ENEJ na czele. Bardzo ciekawy będzie przemarsz z placu Kościuszki na teren MOSiR-u, parada radości, młodości. Dokładny program drukują lokalne gazety, jest też na stronie Sochaczew.pl.

A A A
09.06.2016
godz.23:30
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość