przejdź do Sochaczew.pl
207448 odwiedzin
Czy schronisko „Azorek” zniknie?

Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami nie dopuszcza myśli, że schronisko Azorek mogłoby zostać zamknięte, dlatego rozpoczęło batalię o jego zachowanie w dotychczasowym miejscu. Losem psów TOnZ zainteresowało posła Marka Suskiego, działającego od lat w Parlamentarnym Zespole Przyjaciół Zwierząt, przygotowało też petycję do władz gminy i od kilku dni zbiera pod nią podpisy. 

Zdaniem Aldony Kmiecińskiej, kierującej sochaczewskim oddziałem Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, radni gminy Sochaczew pozostają głusi na apele lokalnej społeczności. Nie chcą dokonać zmian w planie zagospodarowania przestrzennego, który już niebawem wykluczy możliwość funkcjonowania „Azorka” zlokalizowanego w miejscowości Kożuszki Parcele. Jeśli sprawdzi się czarny scenariusz, to za pół roku psi azyl trzeba będzie zamknąć.

Przypomnijmy, że miejskie schronisko dla bezdomnych zwierząt „Azorek” funkcjonuje od 17 lat. Do czerwca 2013 roku za jego prowadzenie odpowiedzialny był Zakład Gospodarki Mieszkaniowej. Po tym, jak znowelizowana przez sejm ustawa o finansach publicznych wykluczyła możliwość utrzymywania schroniska przez zakład budżetowy miasta, od lipca 2013 roku opiekę nad schroniskiem sprawuje sochaczewski oddział Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Obiekt leży z dala od zabudowań, blisko lasu, to idealna lokalizacja na dom dla porzuconych zwierząt. Za siedem miesięcy „Azorek” może zostać jednak zamknięty przez zapisy w planie zagospodarowania.

Szansa na zmianę decyzji
Urząd Miejski złożył wniosek do planu o przedłużenie funkcjonowania schroniska do 2020 roku, ale został on odrzucony przez gminnych radnych, którzy uchwalili dokument nieuwzględniający „Azorka”. Jednakże prawnicy Urzędu Wojewódzkiego dopatrzyli się w gotowym planie niezgodności z obowiązującym prawem i wojewoda mazowiecki go uchylił. W związku z tym wystąpiła konieczność jego ponownego opracowania.

- Gdy tylko się o tym dowiedzieliśmy, od razu napisaliśmy kolejną petycję z prośbą, żeby uwzględnić lokalizację schroniska w jego obecnym miejscu, ale nie spotkaliśmy się z żadnym odzewem. Wszystko zależy teraz od decyzji tamtejszych radnych. Uginają się oni pod presją jednej czy dwóch osób mających działki sąsiadujące ze schroniskiem, a powinni działać zgodnie z zasadą pro publico bono, a więc dla dobra wspólnego.  Wierzę, że radni w gminie zrozumieją, że nie jest to problem naszego towarzystwa, ale wszystkich mieszkańców i wszystkich gmin. Faktycznie zapewniamy dach nad głowa nie tylko bezdomnym czworonogom z Sochaczewa, ale z całego, liczącego 80 tysięcy mieszkańców, powiatu - mówi prezes Kmiecińska.

Sześć psów rocznie?
Jedyną jednostką samorządu terytorialnego w powiecie sochaczewskim, która finansuje schronisko, jest Urząd Miejski. Na funkcjonowanie „Azorka” ratusz przeznacza 200 tysięcy zł rocznie. Zapewnienie opieki nad bezdomnymi zwierzętami należy jednak do zadań własnych każdej gminy. To obowiązek, a nie dobra wola. Dotyczy on nie tylko miasta, ale i ościennych samorządów.
- Proponowaliśmy samorządom z naszego powiatu zawarcie międzygminnego porozumienia w sprawie budowy jednego wspólnego schroniska. Zorganizowaliśmy w tej sprawie trzy spotkania, ale nie doszło do żadnego porozumienia. Nie pojawiali się na nich przedstawiciele władz gmin, ale osoby, które nie miały upoważnienia do podejmowania konkretnych decyzji. Moim zdaniem gminy cały czas zamiatają sprawę pod dywan i wolą podpisywać umowy na pięć, sześć psów rocznie ze schroniskami oddalonymi od Sochaczewa o kilkadziesiąt kilometrów, a to nieporozumienie – twierdzi Aldona Kmiecińska.

„Azorek” rocznie przyjmuje średnio 100 nowych podopiecznych i nie dzieli ich na psy miejskie i z terenu gminy. Miskę z karmą dostaje każdy zwierzak. Dysponuje 135 miejscami dla psów i 15 dla kotów.

- Kilkadziesiąt lat zajmuję się porzuconymi zwierzętami i wiele widziałam. Nieraz jechaliśmy do psów przywiezionych z gmin do miasta, zostawianych na podzamczu, nad rzeką. Były przerażone hałasem, tłumem, wbiegały na jezdnię. Nieraz były przywiązywane do bramy „Azorka”, w oczekiwaniu, aż my się nimi zajmiemy – komentuje prezes sochaczewskiego TOnZ.
Z psami do urzędu

Schronisko jest bardzo dobrze ulokowane, znajduje się tam już od 17 lat. Jak przekonuje A. Kmiecińska, jest wyposażone w pełną infrastrukturę i z powodzeniem mogłoby pełnić funkcję schroniska powiatowego. Administratorzy schroniska apelują za naszym pośrednictwem do opinii publicznej, do sochaczewian, którzy wciąż mogą przemówić do sumień osób decyzyjnych w tej sprawie.
- Nasze apele, niestety, są nieskuteczne, dlatego o pomoc poprosiliśmy Marka Suskiego, posła kilku kadencji, walczącego o prawa zwierząt. Nasi wolontariusze od kilku dni zbierają wśród znajomych i przyjaciół podpisy pod apelem do władz gminy. Gdy zostaniemy postawieni pod ścianą, to nie zawahamy się wejść z naszymi podopiecznymi na sesję rady gminy. Może wtedy nas zauważą. Dziś bezpańskie psy nie wałęsają się po mieście, bo są skutecznie odławiane i umieszczane w schronisku, leczone, sterylizowane, lecz gdy tego zabraknie, może to spowodować realne zagrożenie dla mieszkańców  – zaznacza Aldona Kmiecińska.

TOnZ deklaruje wsparcie
Pod koniec 2014 roku w stolicy odbyły się ogólnopolskie uroczystości z okazji 150-lecia Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. W podsumowaniu działalności podkreślano, że w kraju jest tylko kilka schronisk prowadzonych przez oddziały TOnZ, a jedno z nich to „Azorek”. Kilka tygodni później w Warszawie odbył się walny zjazd towarzystwa, a cztery osoby odebrały wtedy medale 150-lecia TOnZ.  Jedną z nich była Aldona Kmiecińska.

- Szkoda byłoby roztrwonić ten potencjał, przerwać współpracę trwającą niekiedy kilkanaście lat. Łatwo coś zniszczyć, trudniej zbudować  – deklaruje Aldona Kmiecińska.

Podkreśla jednocześnie, że zamknięcie „Azorka” byłoby najgorszym możliwym rozwiązaniem, dlatego teraz wszystko zależy od dobrej woli radnych gminy Sochaczew.

- Apeluję do nich, by jeszcze raz przemyśleli, co się stanie z naszymi zwierzętami po zamknięciu schroniska, a przede wszystkim, co się stanie z psami z gminy Sochaczew, gdy nas zabraknie – mówi prezes.

Prosi jednocześnie każdego, kto chciałby zbierać podpisy pod petycją, o kontakt drogą mailową: Ali12@op.pl

Daniel Wachowski
daniel.wachowski@sochaczew.pl

A A A
17.02.2016
godz.10:21
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość