przejdź do Sochaczew.pl
Sochaczew
240897 odwiedzin
Stawiam na współpracę lokalnych samorządów

Jaki był 2015 rok dla sochaczewskiego samorządu? Z jednej strony żyliśmy cenami śmieci, z drugiej jednak udało się przebudować ulicę Staszica, zająć II miejsce w kraju wygrywając  Podwórko NIVEA, zdobyć 10 mln na umocnienie skarpy Bzury oraz 3 mln na remont ul. Płockiej i mostu. O minionym roku i planach na kolejne, z burmistrzem Piotrem Osieckim rozmawia Daniel Wachowski.

Które z ubiegłorocznych wydarzeń uznałby Pan za najważniejsze, mające największe znaczenie dla naszej małej ojczyzny?
Gdybym miał wybrać jedno, byłaby to modernizacja ulicy Staszica. Mamy w centrum miasta kolejną, kompleksowo przebudowaną drogę z pięknym oświetleniem, ścieżką rowerową, wymienioną całą infrastrukturą podziemną. Wyremontowano jedną z najważniejszych arterii miasta, wykorzystywaną nie tylko przez mieszkańców Sochaczewa, ale całego powiatu. Co więcej, inwestycja potwierdziła bardzo dobre zjawisko, do tej pory niespotykane w naszym powiecie. To wzorowa współpraca samorządu powiatowego i miejskiego. W poprzedniej kadencji Staszica urosła do symbolu braku tej współpracy. Okazuje się jednak, że można. Nowa pani starosta zupełnie inaczej patrzy na samorząd, jest otwarta na rozmowy i już planujemy kolejne projekty drogowe. W 2016 roku razem przebudujemy część ulicy Płockiej, między placem Kościuszki a ulicą Gawłowską, wyremontujemy też most. Wojewoda podjął decyzję o przyznaniu miastu 3 mln zł dotacji na ten cel, przy czym wartość całej inwestycji to ok. 6 mln. W tegorocznym budżecie powiat odłożył też pieniądze na projekt przebudowy ul. Trojanowskiej i ma moją deklarację, że pomożemy w jej naprawie. Znowu będziemy wspólnie zwracali się o środki zewnętrzne i mam nadzieję, że Trojanowska zmieni się nie do poznania w 2017 roku.

Na całej długości? To prawie 2,8 km.
Tak, na całej długości, od skrzyżowania z ulicą Staszica aż do granic miasta. Będzie nowa nawierzchnia, ścieżka rowerowa łącząca się z tą wybudowaną w ulicy Staszica, chodniki. Wybiegamy z panią starostą jeszcze dalej i chcielibyśmy zmodernizować kilka ulic łączących centrum z Boryszewem. Rozmawialiśmy o ulicy 15 Sierpnia na odcinku od obwodnicy do Liceum Ogólnokształcącego, o Licealnej, Towarowej, Sienkiewicza i Księcia Janusza, czyli drogach znajdujących się bezpośrednio przy dworcu PKP. W 2017 roku ma powstać dokumentacja projektowa, a prace w terenie to 2018 rok. Mam świadomość, że wybiegamy w planach kilka lat do przodu, ale w samorządzie tak trzeba.

Wróćmy do 2015 roku. Podczas grudniowej sesji mówił Pan, że na finiszu są rozmowy dotyczące dotacji na zabezpieczenie osuwiska przy ul. Traugutta.
Przez kilka miesięcy przekonywaliśmy Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, że samorząd sam nie udźwignie tak ogromnego projektu. Tuż przed świętami z sukcesem zakończyliśmy negocjacje i mamy obiecane 10 mln dotacji na wzmocnienie osuwiska. Dokumentacja jest przygotowana, wniosek został złożony, umowę z NFOŚ zawrzemy w tym roku, być może jeszcze w styczniu. Gdy dostaniemy pieniądze, prace na skarpie przeprowadzimy w dwóch kolejnych latach. Warto podkreślić, że jak do tej pory na dokumentację ani roboty w terenie miasto nie wyłożyło złotówki ze swego budżetu, wszystko finansuje Narodowy Fundusz. Przy okazji warto powiedzieć, że Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego nałożył na Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej, czyli zarządcę skarpy przy ul. Kolejowej, obowiązek wykonania umocnienia brzegów Bzury. RZGW ma zabezpieczyć tamtejsze osuwisko. Mam nadzieję, że RZGW nie będzie się od tej decyzji odwoływał i jak tylko warunki atmosferyczne pozwolą, przystąpi do prac. Czeka na to ratusz, ale najbardziej czekają mieszkańcy ulicy Kolejowej.

Chodaków czeka też na dwie obiecane inwestycje – remont hali sportowej i ocieplenie gmachu Sochaczewskiego Centrum Kultury.
I wszystko w tych sprawach idzie w dobrym kierunku. Zadania są zapisane w budżecie, dokumentacja techniczna powstała w minionym roku, a do końca stycznia złożymy wniosek o dotację na te prace.

Chodaków zmienia się
z roku na rok, także za sprawą Sochaczewskiego Budżetu Obywatelskiego.
W II edycji SBO zwyciężył remont Zespołu Szkół. Przeprowadzony latem 2015 roku i placówka zaczęła być modernizowana nie tylko z zewnątrz, ale i od środka. Ponad milion złotych wydaliśmy na wymianę instalacji wewnętrznych oraz ułożenie kostki na tyłach gmachu. W III edycji SBO wygrało pięć projektów, w tym budowa plaży miejskiej z pomostem dla kajaków nad Bzurą i powstanie boiska przy Szkole Podstawowej nr 2. Budżet obywatelski, podobnie jak pięć systemów zniżek opisanych w naszych Kartach Rodziny, Seniora, Dawcy Krwi, Mieszkańca i Weterana. Wszystkie one mają głębszy sens i cel. Wierzę, że takie programy i projekty sprawią, że coraz mocniej będziemy się utożsamiać z miastem, z naszą małą ojczyzną, a jak ważne jest bycie wspólnotą, pokazało „Podwórko Nivea”. Mieszkańcy murem stanęli za swoim wnioskiem i mamy efekt. Podwórko przy ul. Żwirki i Wigury służy dzieciom kolejny miesiąc, a my możemy być dumni, że w głosowaniu zajęliśmy II miejsce w kraju. Okazało się, że razem możemy dużo. Warto też wspomnieć, że w 2015 r. podjęliśmy decyzję o wspólnej walce o środki unijne. Do partnerstwa „Mazowiecka Dolina Bzury” przystąpiło miasto, powiat, gminy Młodzieszyn, Nowa Sucha, Brochów i Sochaczew. Razem możemy modernizować najważniejsze drogi, budować ścieżki rowerowe, ciekawą ofertę i bazę turystyczną. Miasto w ramach „Doliny…” chce  m.in. zrewitalizować tereny nad Bzurą, udostępnić je mieszkańcom do wypoczynku, ożywić tę część miasta. Mam na myśli nowy amfiteatr, widownię, bulwary nad rzeką, chodniki, przystań kajakową.

Wylicza Pan inwestycje, projekty drogowe, budowlane, ale znaczącym elementem pracy samorządu jest człowiek, edukacja, pomoc rodzinie…
Oczywiście i w tych dziedzinach także wiele się wydarzyło. 1 stycznia ruszył nowy program Sochaczewska Karta Mieszkańca, adresowany do każdego, kto jest członkiem naszej wspólnoty i tu rozlicza się z podatków. Karta to system ulg i zniżek z jakich można skorzystać np. na pływalni, w autobusie ZKM czy w strefie płatnego parkowania. Karta ma podkreślić, że doceniamy każdego, kto dokłada się do utrzymania miejskiej infrastruktury. Z przykładowych 10 złotych podatku dochodowego, a ten płaci każdy zatrudniony, niemal 4 złote wracają do kasy miasta i to my, sochaczewianie, w największym stopniu składamy się na oświatę, drogi, kulturę, wspólnie dotujemy basen, biblioteki i komunikację miejską.

Drugi nowy program to Sochaczew Honorowym Dawcom Krwi.
Jest to program doceniający ludzi ratujących życie innych, czyniących to nie dla pieniędzy, ale z potrzeby serca, anonimowo, honorowo. Program ruszył 1 stycznia. W tym przypadku zniżki i ulgi, jakie zaproponowałem, a radni miasta jednogłośnie je poparli, sięgają nawet 100 procent. Dawcy z największą ilością oddanej krwi mogą np. za darmo jeździć autobusami i za darmo wchodzić na nasz basen.

O Sochaczewską Kartę Mieszkańca można się starać od kilkunastu dni. To najbardziej otwarty i powszechny ze wszystkich pięciu programów.
To prawda i nie ukrywam, że jestem bardzo ciekawy, ile tych kart wydamy w ciągu pierwszego roku, jak zostanie odebrany nowy system ulg. Patrząc na zainteresowanie kartami dużej rodziny czy kartą seniora, mam powód do optymizmu.

W tej dziedzinie zapewne tak, ale mniej optymistycznie mieszkańcy patrzą np. na drogi osiedlowe. W trakcie Pana jesiennego cyklu ośmiu spotkań z mieszkańcami utwardzenie uliczek przewijało się cały czas.
To fakt, bo stan dróg, jaki zastałem pięć lat temu, pozostawiał, delikatnie mówiąc, wiele do życzenia i stąd pomysł wdrożenia programu „Drogi zamiast błota”. Od 2011 roku utwardziliśmy niemal 50 km miejskich ulic, także tych czekających na asfalt od kilku dekad. W 2016 roku program będzie kontynuowany, by do końca obecnej kadencji zamknąć temat dróg i zapewnić mieszkańcom dogodne dojście i dojazd do domów oraz działających tam rodzinnych firm.

Od 2015 roku w ramach „Dróg…” ratusz remontuje też chodniki.
Wymieniamy chodniki, a tam gdzie można powstają zatoczki parkingowe. Ostatnio kilka stanowisk powstało przy ul. Toruńskiej. Nie jest to łatwe, bo główne ulice na terenie miasta, w tym Wyszogrodzka, Chodakowska, Chopina, al. 600-lecia, Piłsudskiego, Żyrardowska, 15 Sierpnia na odcinku od obwodnicy do Malesina, to drogi wojewódzkie pozostające pod opieką Mazowieckiego Zarządu Dróg. Na razie marszałek zapowiada przebudowę rond, chce w 2016 zająć się mostem na Pisi, ale mam nadzieję, że w latach 2017-2018 samorząd wojewódzki życzliwiej spojrzy na stan swoich ulic i chodników. Ostatnio rozmawiałem na ten temat z radnym wojewódzkim Adamem Orlińskim. Zapewniał, że zabiega, aby środki na ten cel zostały zabezpieczone w budżecie samorządu wojewódzkiego.

Skoro mówimy o samorządzie wojewódzkim, to w rękach marszałka pozostaje sprawa naszych śmieci. Chodzi o przypisania miasta do tańszej instalacji odbierającej odpady z Sochaczewa lub wyrażenie zgody na wożenie śmieci do województwa łódzkiego. Zapadły już jakieś decyzje?
Na razie nie, choć zwracaliśmy się o to do marszałka już jesienią. Ostatnio powtórzyliśmy twarde dane, zgłaszając uwagi do tworzonego właśnie wojewódzkiego planu gospodarowania odpadami. W minionym roku problem ze śmieciami, monopolem na tym rynku, dał nam się we znaki. Nie trzeba być prorokiem, by przewidzeć, że tak to się skończy. Zanim reforma śmieciowa weszła w życie, samorządy zwracały uwagę, że ustawa jest nieszczęśliwie napisana, nie rozwiązuje problemów, śmieci cały czas są w lasach, a ich wywóz kosztuje coraz więcej, zarówno samorządy, jak i mieszkańców. Mam nadzieję, że nowy Sejm i rząd zmienią te niemądre, nieracjonalne zapisy. Dziś nasze śmieci musimy wozić 60 km do Płońska, na najdroższe w regionie wysypisko. Nie mamy wyboru. System śmieciowy wtedy będzie dobrze działał, jeśli będzie akceptowany społecznie, a będzie akceptowany, gdy cena stanie się rozsądna. Dziś ceny nie proponuje, ale dyktuje oferent. Samorządy nie mają żadnego wpływu na stawki i, przy jednej firmie startującej w przetargu, muszą ją zaakceptować. Mieszkańcy zaczynają myśleć, jak zaoszczędzić i mamy to, co mamy. Lasy wcale nie stały się czyste.

I po raz pierwszy od lat samorząd zapisał w budżecie dopłatę do systemu śmieciowego.
Nie było innego wyjścia, bo zamiast 12,80 zł osoba segregująca płaciłaby 15 zł miesięcznie. Niestety będzie to nas kosztowało milion złotych. Chcę jednak zaznaczyć, że wydatki miasta są pod ścisłą kontrolą. W 2016 mniej wydamy, niż wpłynie na konto miasta, bo drugi rok z rzędu w budżecie od razu zapisaliśmy nadwyżkę, którą przeznaczamy na spłatę wcześniejszych zobowiązań. O ponad 2 mln zł obniżymy zadłużenie samorządu i dzięki temu szerzej otworzymy sobie drzwi do środków z nowego budżetu UE. Wspólnota nigdy nie daje 100 procent dotacji, zawsze trzeba pokazać wkład własny, a przy projektach za kilkanaście milionów może to być kwota nawet 2-4 mln.

Ostatnio Zakład Wodociągów i Kanalizacji rozbudował swoją sieć sanitarną i koszty niemal w połowie pokrył z dotacji programu Infrastruktura i Środowisko.
To właśnie doskonały przykład wykorzystania wsparcia unijnego. Spółka za prawie 4 mln położyła na osiedlu za wiaduktem ponad 2,5 km rur, a za wypracowane oszczędności zakupiła specjalistyczną kamerę do monitoringu kanałów, pozwalającą wykrywać awarie. Ponad 300 osób może teraz za odbiór ścieków płacić nawet o kilkadziesiąt procent taniej, bo nieczystości nie trafią już do oczyszczalni PKP, lecz do naszej, miejskiej, gdzie ceny są znacznie niższe. Inwestycję nadzorował prezes ZWiK Artur Michalski, który w spółce rozpoczął pracę w maju, lecz niestety w ostatnich dniach rozstał się z nami. Niestety dla spółki, bo mieliśmy fachowca znającego doskonale tę branżę, człowieka o dużym potencjale menadżerskim. W grudniu Artur Michalski wygrał konkurs na stanowisko wiceprezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej i trudno oczekiwać, by odrzucił taki awans zawodowy.

Nie da się pominąć jeszcze jednej sprawy. Gmina Sochaczew i ZKM nie porozumiały się w sprawie obsługi linii autobusowych wychodzących poza miasto.
Dla mnie decyzja o zerwaniu współpracy przez gminę Sochaczew z Zakładem Komunikacji Miejskiej była pewnym zgrzytem. Ktoś przeliczył dobre relacje na złotówki, a trzeba wprost powiedzieć, że nasz samorząd przez wiele lat dokładał do tej współpracy. Pieniądze od wójta za kursy ZKM wykonywane po obszarze gminy nie pokrywały wszystkich kosztów. Pamiętajmy, że nie tylko komunikacja, ake też ośrodki kultury, kluby sportowe, basen, muzeum, a nawet miejskie przedszkola, gdy pozostają nam wolne miejsca, są dostępne dla każdego mieszkańca ziemi sochaczewskiej. A przecież każda z tych instytucji jest dotowana z kasy miasta. Szkoda, że władze gminy podjęły decyzję o zakończeniu współpracy z ZKM zważywszy, że na identycznych zasadach działamy z gminą Brochów i Nowa Sucha, a obydwie podpisały porozumienie z ZKM na 2016 rok. Czy tak ma wyglądać współpraca samorządów? Miasto nadal wykazuje dobrą wolę. Utrzymaliśmy kursy do Żelazowej Woli oraz przez Żuków do Szpitala Powiatowego. To 40 tys. km rocznie po terenie gminy.

Gmina opiera się na prostym rachunku ekonomicznym. Nowy przewoźnik wozi pasażerów taniej.
ZKM przedstawił gminie bardzo korzystną ofertę, licząc stawkę za jeden przejechany kilometr tylko po kosztach, bez grosza zysku. Propozycje ZKM dla Nowej Suchej, Brochowa i gminy Sochaczew różnią się, to fakt, ale inna jest sprzedaż biletów na trasie Sochaczew – Zosin, Sochaczew – Kozłów i zupełnie inna na trasie PKP – Chodaków. Gmina Sochaczew, wybierając PKS, pewnie zaoszczędzi, ale czy zapewni swoim mieszkańcom ten sam poziom usług? Już teraz słyszymy, że przepełnione autobusy PKS nie zatrzymują się na przystankach.

Gmina przystąpiła jednak wraz z miastem oraz Nową Suchą i Brochowem do projektu transportowego. Jesienią ogłoszono, że cztery samorządy chcą razem złożyć unijny wniosek o pieniądze na zakup autobusów.
We wrześniu spotkaliśmy się z wójtami w ratuszu i podpisaliśmy list intencyjny. Kolejnym krokiem miało być podjęcie stosownych uchwał przez radę miasta i rady gmin. Trzech partnerów uporało się z tym w kilka tygodni, bo jak najszybciej należy opracować dokumentację i wniosek o środki unijne. Tylko gmina Sochaczew zwlekała z decyzją do 16 grudnia. Dla mnie ten projekt jest bardzo ważny, bo w budżecie UE i mazowieckim Regionalnym Programie Operacyjnym są pieniądze na ekologiczny transport publiczny. A czas gra tu decydującą rolę.

A A A
20.01.2016
godz.08:45
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt