przejdź do Sochaczew.pl
Sochaczew
245112 odwiedzin
Redaktor „Ziemi” ostatecznie uniewinniona

Apelacja oskarżyciela prywatnego jest bezzasadna i to w stopniu oczywistym – napisał Sąd Okręgowy w Płocku w pisemnym uzasadnieniu wyroku w sprawie jaką Janusz Szostak wytoczył redaktor naczelnej „Ziemi Sochaczewskiej”. Tym samym  utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego w Sochaczewie, który 18 lipca uniewinnił Jolantę Śmielak-Sosnowską.

Janusz Szostak zarzucił sądowi I instancji obrazę prawa materialnego, prawa procesowego, błąd w ustaleniach faktycznych. Wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania przez inny sąd (poza Sochaczewem).

Sąd Okręgowy w Płocku uznał jednak, że: „Gołosłowne są zarzuty, że oskarżycielowi prywatnemu uniemożliwiono odczytanie aktu oskarżenia, nie odebrano danych osobowych od oskarżonej, nie odebrano przyrzeczenia od świadka…”, a takie zarzuty w apelacji podnosił Janusz Szostak.

W uzasadnieniu czytamy także: „…Analiza artykułu „Tajemnicze przepływy gotówki nie w tej gazecie” opublikowanego przez oskarżoną w tygodniku „Ziemia Sochaczewska” 3 grudnia 2013 r. wskazuje, że sąd I instancji słusznie uznał, iż nie zawiera on treści, które mogłyby poniżyć Janusza Szostaka w opinii publicznej lub narazić go na utratę zaufania potrzebnego do prowadzenia działalności . (…) Janusz Szostak pomija fakt, że artykuł oskarżonej miał zdecydowanie polemiczny charakter i był reakcją na jego tekst zamieszczony w „Ekspresie Sochaczewskim” – „Tajemnicze przepływy gotówki w miejskim tygodniku”, w którym wprost wysuwa określone zarzuty pod adresem Jolanty Śmielak-Sosnowskiej. Odpowiedzią na ten artykuł był tekst prasowy oskarżonej, w którym, de facto, polemizuje z zasadnością zarzutów pod jej adresem …”

Sąd Okręgowy w Płocku tym fragmentem uzasadnienia potwierdził sposób myślenia wszystkich, którzy znają sochaczewski rynek medialny i wiedzą, że to nie „Ziemia Sochaczewska” napada na swoich konkurentów po piórze. I wytacza proces karny o przestępstwo z art. 212 par. 2 k.k., tak mocno krytykowany w środowisku dziennikarskim, również przez Janusza Szostaka.

I to za co? Za jedno zdanie brzmiące następująco: „O tym, że „Express Sochaczewski” wymyślił już niejedną bzdurę, obraził wiele osób i nieraz stawał przed sądem, wiedzą już chyba wszyscy w mieście”. Wydaje się, że każdy inny dziennikarz czy redaktor gazety  machnąłby na takie stwierdzenie ręką, wysmażył polemiczny tekst i dał sobie spokój, ale jak się okazuje, nie Janusz Szostak. Potrzeba było trwającego rok procesu, kilku rozpraw, apelacji, żeby udowodnić, że oskarżona nie złamała prawa.

„W doktrynie przyjmuje się, że „granicą wolności słowa i wolności prasy jest kłamstwo; tam gdzie się ono zaczyna, kończy się wolność prasy” (…).  Trudno jednak zarzucić Jolancie Śmielak-Sosnowskiej, aby w swoim artykule posłużyła się kłamstwem” – czytamy dalej w uzasadnieniu wyroku. Sąd powołał się także na prawo do swobodnej wypowiedzi, prawo do krytyki i wyrażania opinii, które gwarantuje Konstytucja  RP oraz Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Ale widocznie takie zdroworozsądkowe myślenie nie wszystkim przychodzi łatwo, nad czym ubolewamy, bo to psuje stosunki międzyludzkie, naraża na stres i niepotrzebne wydatki. Cieszymy się z wygranej redaktor „Ziemi”, choć jej niewinność była dla nas oczywista od samego początku.

Redakcja

A A A
23.01.2015
godz.08:49
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt