przejdź do Sochaczew.pl
Sochaczew
240395 odwiedzin
Do roboty!

Mobbing w Tesco w Teresinie


„W naszych działaniach kierujemy się systemem wartości, który wyznacza sposób prowadzenia naszego biznesu. Jego rdzeniem jest zasada,
że traktujemy innych tak, jak sami chcemy być traktowani” - można przeczytać na oficjalnej stronie Tesco. Czyżby były to jedynie puste słowa? Podobno w magazynach Tesco w Teresinie do perfekcji opracowano sztukę łamania praw pracowniczych.

Mobbing oznacza prześladowanie podwładnego lub współpracownika w miejscu pracy. Zazwyczaj skutkuje: poniżeniem, ośmieszeniem lub zaniżeniem jego samooceny. To oficjalna definicja mobbingu. Po tym, co usłyszeliśmy od pracowników Tesco, możemy stwierdzić, że jeżeli ktoś chciałby zobaczyć go w praktyce, powinien zajrzeć do Teresina.

Pomoc pracownikom zaoferował wiceprzewodniczący rady miejskiej Marcin Cichocki. Jak nam powiedział, nie chce zdradzać szczegółów niedawnej wizyty inspektorów pracy w zakładzie. Powód jego decyzji jest prosty. Z raportu o wynikach tej kontroli wywnioskować można, kto poinformował go o nieprawidłowościach. Osoby te boją się o swoje miejsca pracy. Marcin Cichocki nie chce narażać ich na szykany i zwolnienie. Również z nami pracownicy zgodzili się rozmawiać pod warunkiem pełnej anonimowości.

 - Zaczęły do mnie napływać niepokojące sygnały od mieszkańców Sochaczewa zatrudnionych w Tesco Teresin – mówi Marcin Cichocki. - Dotyczyły one prawdopodobnego naruszania przepisów prawnej ochrony pracy oraz nadużyć w postaci działań noszących znamiona mobbingu.  Wystosowałem pismo do Państwowej Inspekcji Pracy z prośbą o sprawdzenie, czy działania mobbingowe faktycznie miały miejsce. - Kontrola PIP obejmowała wiele zagadnień. Ze względu na charakter sprawy nie mogę zdradzić wszystkich szczegółów. Inspektor pracy przeprowadził np. badanie opinii pracowników Centrum Dystrybucji  Teresin co do atmosfery pracy. Miało formę anonimowych ankiet. Wyniki jasno wskazują, iż pewne działania mogą cechy działań mobbingowych. Spośród 30 ankietowanych osób, aż 9 je wskazało. Warto podkreślić, że przepisy prawa nakładają na pracodawcę obowiązek przeciwdziałania mobbingowi i dlatego mam nadzieję, że już wkrótce zostaną wdrożone procedury antymobbingowe. Ze swojej strony mogę obiecać, że będę monitorował sprawę.

 

Obóz pracy

Pracownicy z którymi rozmawialiśmy byli mniej dyplomatyczni.

- Pracownicy oceniają Tesco jako obóz pracy. Przykładów są na to są setki. Na początku roku zwolniono większość osób z ochrony, a w późniejszym czasie, z administracji. Następnie stanowiska pracy stworzono od nowa, bazując na  pracownikach z agencji pracy - opowiada jeden z pracowników magazynu Tesco (imię i nazwisko do wiadomości redakcji). - Jedynym argumentem wyboru pracowników, z którymi należy rozwiązać umowy o pracę,  było skorzystanie ze zwolnienia lekarskiego.  Wypowiedzenie wręczono kobiecie, która pracowała w firmie około siedmiu lat. Ta pani samotnie wychowuje dziecko.  W  czasie całego swojego zatrudnienia tylko raz była na zwolnieniu lekarskim. Otrzymała je po przebytej operacji. Zawsze była sumiennym i rzetelnym pracownikiem. Jej kierownik był zadowolony z pracy, jaką wykonywała. To wszystko nie miało już znaczenia, bo poszła na zwolnienie.

- W magazynie zlikwidowano ciepłe napoje. Pracownicy mogą jedynie pić zimną wodę z dystrybutora. Idzie zima i na w hali magazynowej panują niskie temperatury.  Pracownicy są ograniczani nawet w korzystaniu z toalety. Wszystko to przez to, że w magazynie panuje pogoń za wyrobieniem norm, które są wciąż podwyższane – opowiada inny rozmówca.

Teoretycznie Tesco nie popiera mobbingu w miejscu pracy. Skonstruowane został nawet specjalne procedury antymobbingowe.

- Tesco postępuje według poprawnej politycznie linii. Tak naprawdę, sprawy łamania praw pracowniczych zgłaszane kierownictwu są wyciszane.  Jedyne konsekwencje ponosi osoba zgłaszająca problem – powiedział nam pragnący zachować anonimowość pracownik teresińskiego magazynu. – Przeprowadzane są  tzw. rozmowy wspierające lub wyjaśniające.  Zakładowa procedura antymobbingowa polega na  wypełnieniu zgłoszenia i przesłaniu go  do centrali. W Teresinie sprawa kończy się zwolnieniem takiej osoby, zanim procedura zdąży wejść w życie.

 

Rozmowa pożegnalna

Pracownicy magazynu są karani za najdrobniejsze uchybienia w wykonywaniu obowiązków.  Rozmowy są z nimi prowadzone z wykorzystaniem manipulacji i z wywieraniem presji.

- W przypadku pracowników którym zarzuca się jakieś wykroczenie organizowane są tzw. przyjęcia ustnych wyjaśnień. Trwają one od 1,5 do 3 godzin. Podczas wyjaśnień na pracowników wywierana jest presja dotycząca  napisania oświadczenia w którym przyznaje się on do zarzutów wysuwanych przez kierownika personalnego – opowiada nasz rozmówca. - Spotkania takie na początku są prowadzone w sposób uprzejmy.  Z biegnącym czasem pracownikowi zarzuca się coraz więcej wykroczeń. Wprowadzana jest nerwowa atmosfera. W spotkaniu takim zazwyczaj uczestniczy około czterech osób, łącznie z osobą, która składa wyjaśnienia. Po pewnym czasie,  trzy pozostałe  osoby na zmianę zarzucają pracownikowi krzykiem kłamstwo, wykroczenia itp. Wprowadzają go w coraz większe zmieszanie i wywołują stres. Gdy osoba składającą wyjaśnienia się zbuntuje, rozmowa znów staje się uprzejma. Z czasem znów przeradza się w nagonkę.  To wszystko ma na celu zdezorientowanie pracownika. Finał jest zawsze ten sam. Pracownik podpisuje  to, czego chcą przełożeni. Następnie  zostaje on  odesłany do pracy  lub domu z stwierdzeniem, że dowie się co dalej. Tak naprawdę decyzja została już podjęta. Podpisane oświadczenie jest równoznaczne ze zwolnieniem takiej osoby.

 

Udało się otworzyć toalety

Pierwszy raz pracownicy zbuntowali się w styczniu. Wtedy zrzeszyli się w Wolnym Związku Zawodowym „Sierpień 80”.

- Mieli dość mobbingu i łamania ich praw pracowniczych. Za rzekome przestoje dostawali „hurtowo" nagany. Nawet po kilkadziesiąt osób dziennie. Po założeniu związku osoby, które do niego wstąpiły zaczęły być szykanowane: dostawały najcięższe prace, nagany,  mówiono im, aby wypisały się ze związków, bo przy redukcji etatów będą pierwsi do zwolnienia - mówi Elżbieta Fornalczyk z WZZ „Sierpień 80”. - Do sądu trafiła  sprawa jednej z kobiet. Jest przewodniczącą komisji oddziałowej. To nienaganie pracująca pracownica. Została oskarżona o pomawianie jednej z kierowniczek zmianowych.

Ta pracownica to  Ewa Ciechanowska. Aktualnie, w związku  z ciążą, przebywa na zwolnieniu lekarskim. Wraz z mężem Piotrem prowadzą działalność związkową w Tesco.   

- Zarzuty wobec mojej żony są „wyssane z palca”. Prawdziwy problem pracowników Tesco polega na czymś innym. Warunki pracy są bardzo ciężkie. Narzucane nam normy są nie do  wyrobienia. Brakuje wózków elektrycznych. Nawet kobiety ciągną paleciaki powyżej 450 kg, a mężczyźni  nawet powyżej 800 kg - mówi Piotr Ciechanowski. - Poza tym palety są zbyt wysokie (paleta powinna mieć 160 cm, a nie 220 cm  wysokości). Jeżeli pracownik nie chce tak wysoko pakować towaru, dostaje notatkę służbową lub naganę.  

- Doprowadziliśmy do rozmów z pracodawcą.  Udało się załatwić kilka rzeczy, takich  jak otwarcie toalet w magazynach.  Zmniejszono też  liczbę dawanych nagan - mówi Elżbieta Fornalczyk.

Nie pomogło to na długo. Poza tym, jakiekolwiek sygnały w internecie  dotyczące mobbingu w Tesco są skutecznie usuwane.

-  Większość wpisów na forum zostało usuniętych lub opatrzonych komentarzem „usunięto przez administratora”. Forum wyczyszczono około 20 kwietnia. Nowe wpisy są dopiero od 12 października. Nawet w wyszukiwarce nie można znaleźć opinii o Tesco - mówi nasz anonimowy rozmówca. - Należy mieć bezpośredni link (www.gowork.pl/opinie_czytaj,6979,0,0,0 - przyp. red.)

Rodzina albo praca

Jeden z wpisów, który odnaleźliśmy brzmiał:

„Gdy o uzwiązkowieniu dowiedziało się kierownictwo magazynu w Teresinie, jeden z jego bossów miał powiedzieć: „Wy chyba nie zdajecie sobie sprawy, jakie konsekwencje was czekają za wstąpienie do związku zawodowego”.

Inne zarzuty przedstawione przez pracownika:

„Tesco uczy się od klasyków. Dużo bierze od Orwella i czerpie pomysły z „Big Brother’a”. W szatniach, w których przebierają się pracownicy są kamery.
Od nagan są odwołania, lecz nie chcą ich przyjmować grupowo. Każą pracownikowi osobiście je złożyć w sekretariacie. Stanowi to duży problem dla pracowników pracujących na nocnych zmianach, kiedy biuro jest nieczynne. Specjalnie muszą jechać za dnia, by złożyć odwołanie, które i tak raczej nie będzie uwzględnione”.

Kolejny cytat:

„Do rangi legendy urosły też zmienne nastroje jednej z kierowniczek. Według swego widzimisię potrafi zamknąć na klucz elektryczne paleciaki i pracownicy zmuszeni są wówczas ciągnąć towar na tych ręcznych. A normy są nieubłagane – 1200 kartonów lub 1000 skrzynek na warzywach i owocach. Pracownicy płacą też z własnej kieszeni nawet za niezawinione uszkodzenie sprzętu, i to nawet po kilka tysięcy złotych! 3 tys. zł zapłaciła ostatnio jedna z kobiet, której ze zbyt luźnej kabury wyleciał skaner i najechała na niego wózkiem elektrycznym. Kasa jest pobierana, lecz często sprzęt ten nie jest naprawiany. – Gdzie znikają te pieniądze?”.

Zdaniem pracowników w Teresinie pracownicy są traktowani nierówno. To jedna z podstawowych przesłanek mobbingu.

- Pracownicy są postawieni przed wyborem: rodzina albo praca. Dzieje się tak nawet, jeśli mówimy o drobnych zamianach w grafiku, które nie mają żadnego wpływu na wykonywaną pracę.  Stanowisko pracy może być przecież „obstawione” inną osobą. Z drugiej strony są też wybrane osoby, które mogą zamieniać się bez żadnych konsekwencji. Pozostałym odmawia się argumentując, że zamian nie ma – mówi Piotr Ciechanowski. – Utrudnia nam się wizyty u lekarza czy w urzędzie. Wszyscy ostatniej nadziei upatrują w urlopie na żądanie. Te dni trzymane są na wypadek np. gdyby w zimie nie chciał odpalić samochód itp. Nie ma możliwości, by wziąć wolny dzień chociażby wtedy, gdy dziecko zachorowało.  

 

Światło końcowe

Pracownicy nieustannie podlegają ocenie. Charakterystyczne dla Tesco jest przyznawanie im „świateł”.

- Zielone oznacza, że dobrze wykonywało się swoje obowiązki, żółte – średnio. Najgorsze jest czerwone światło. Oznacza ono że pracownik był, krótko mówiąc, beznadziejny – mówi Paweł Ciechanowski. – Na koniec każdego miesiąca otrzymujemy „światło końcowe”. Jeżeli przełożeni określą pracę danej osoby kolorem czerwonym, może to oznaczać nawet zwolnienie z pracy. 

Paweł Ciechanowski przyznaje że działacze WZZ spotykają się z nieprzyjemnościami ze strony kierownictwa. Zdarzają się też „kadrowe przekupstwa”.

- Związkowcy, co do zasady nie awansują. Kiedy tworzyliśmy nasze struktury, ludzie zaczęli się do nas przyłączać. Potem oferowano im przeniesienie na inne stanowisko i wypłatę wyższą o 300 zł. Niektórzy wypisali się ze związku i wzięli te posady. Teraz związek zrzesza około 70 osób – mówi.

Sytuacja jest ukrywana przed zarządem Tesco. Jak ustaliliśmy w WZZ „Sierpień 80”, jest to praktykowane w całym kraju.

- Przed każdą wizytą przedstawicieli zarządu, trwają długie przygotowania. Mają na  celu ukrycie stanu faktycznego. Szefostwo nie może się dowiedzieć, w jaki sposób funkcjonuje Centrum Dystrybucji. Wszyscy myślą, że tam jest wszystko dobrze.  To nieprawda.  W Tesco panuje współczesne niewolnictwo. Wszyscy, którzy mogliby pomóc zamykają oczy i uszy – mówi Elżbieta Fornalczyk. – Najgorsze jest to, że nie zauważa go sam pracodawca. Problem coraz bardziej narasta. Mobbing dotyczy również  kierowników. Mają narzucane normy sprzedaży wystawionego towaru, pustych miejsc itp. Są tak wysokie, że nie są w stanie ich wyrobić. W konsekwencji  wyzyskują podwładnych. A wszystko po to, by w podsumowaniu ogólnym, czyli ocenie jego  stoiska  było wszystko dobrze.

Opinię tą potwierdza NZZ „Solidarność” Pracowników Tesco. Jego przedstawiciele również zadeklarowali pomoc osobom z Teresina.

- Łamanie praw pracowniczych zauważamy w punktach Tesco na terenie całego kraju - mówi Maria Bem. - Związki zawodowe mają przede wszystkim  pomagać pracownikom, którzy są zwalniani. Pomagamy przy przywracaniu do pracy lub wywalczaniu odszkodowania za  bezprawne zwolnienia. W Tesco toczy się wiele rozpraw pomiędzy pracownikami a firmą. Dużą część tych spraw wygrywają pracownicy, co pokazuje ze Tesco nie jest uczciwym pracodawcą. Oprócz tego mamy możliwość zgłaszania wszelkich nadużyć do centrali Tesco, co też może przynieść pozytywny rezultat. Ludzie pracujący dla związków pomagają pracownikom tłumacząc im ich prawa.

 

Tesco milczy

Opisując tę sprawę, chcieliśmy poznać stanowisko pracodawcy. O komentarz poprosiliśmy rzecznika prasowego Tesco Michała Sikorę. Nie odniósł się on do naszego pisma.

Maksyma założyciela Tesco Jacka Cohena brzmiała: „Nie możesz robić interesów siedząc”. Chyba niektórzy kierownicy sieci zrozumieli ją jako „Nie możesz robić interesów nie gnębiąc”.  Innych.

Agnieszka Poryszewska

A A A
15.11.2011
godz.13:00
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt