przejdź do Sochaczew.pl
95173 odwiedzin

Joanna Krakowian

A A A

 

smutny wiersz

 

oddłuż ręce

zostaw zmysłowość

 

przekraczasz próg cerkwi

i zamykasz powieki

 

teraz widzisz jasno

że mały czarny kamyk

połknięty z głodu

 

jest duszą

 

która cię nigdy do końca nie wypełni

 

 

półwysep Synaj

 

skończoną liczbą

siedemdziesiąt siedem

całuje kamień

w nadziei

 

tyle razy już skalna niecka

miała podejść krwią

ile razy cherub

zawracał się w drodze

 

moje serce jest jak namiot

nabrzmiały wiatrem

 

ręce jak misa oliwy

 

tylko horyzont

przecina miękki los

wszystko to posag

pustkowia

 

 

teoria wrażeniowa

 

przerażające są

powracające zapachy

gdy nagle wrogi umysł

dłonią wietrzną wachluje ku sobie

w zachwycie

 

i duma z oddalenia

przed ekspresja wspomnień

obrócona w niwecz powietrza

zostaje popłochem

 

kołowrotki czasu

zawijają przędzę do stanu motyla

narząd poznania staje się

bardziej metafizycznym cudem

niż fotosynteza

 

- wytropił pamiątkę po dachu

rozpuszczonym jak wonność

w bladym lśnieniu

człowieka-

 

tylko gdy żyje

przerażająco świeża jest

dźwięczna nuta serca

 

brzydko II

mówię ci, że umieram

cały dzień błąkam się

szukając kolejnych butelek z okrętem

 

mam usta czerstwe

jak chleb z nocnego sklepu

- bardziej nadają się do żucia

niż do całowania

i ta duma z turpizmu na żywo

przesłania mi cały sufit

 

schodzę bez zegarka

w pomarańczowej pościeli

kolorze katastrof i pożarów

było ich czterdzieści

i cztery niedopałki

 

chcesz zagaić romantycznie

że włosy mi jeszcze pachną

szamponem, zwłoki

i tak się obmywa

 

mówię ci, że umieram

zupełnie poważnie

 

nasłuchujesz

przykładając mi ucho do piersi

jak do torów

 

wydarzenia

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość