przejdź do Sochaczew.pl
154046 odwiedzin
Starosta zapomniał o aferach?

Wygląda na to, że Zarząd Powiatu Sochaczewskiego zapomniał o nieprawidłowościach w działaniach DPS-u i PCPR w roku 2013, mimo że aferą z udziałem byłych dyrektorów placówek żyła cała Polska. Taki wniosek można wysnuć po ostatniej sesji Rady Powiatu.

Najważniejszym punktem piątkowej sesji, w kontekście wydarzeń z początku roku, była informacja o działalności powiatowych placówek pomocy społecznej w 2013 r. Niestety z ust członków zarządu nie padło ani jedno słowo na temat afery w Domu Pomocy Społecznej i Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie, którą żyła cała Polska. Przypomnijmy, że zatrzymano dyrektorki obu placówek. Wobec szefowej DPS zastosowano tymczasowy areszt. Zarzuty dotyczą tego, co działo się w tych placówkach w poprzednich latach, a więc i w 2013 roku. Płocka prokuratura bada kolejne wątki sprawy, a część zarzutów już  się potwierdziła (informujemy o tym na bieżąco na naszej stronie „policyjnej”). Mimo to o sprawie nie wspomniał żaden z etatowych członków zarządu.

Radny Sochaczewskiego Forum Samorządowego Dariusz Dobrowolski zapytał o miejsca pracy byłej dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie Justyny N-S, która w kwietniu opuściła areszt tymczasowy. O ile bowiem straciła ona stanowisko w DPS, to okazuje się, że może wrócić do pracy w pozostałych miejscach, w których jest zatrudniona. Podejrzewana o liczne nadużycia i oszustwa w trakcie zarządzania DPS kobieta, nadal formalnie zatrudniona jest w Zespole Szkół w Erminowie i Zespole Szkół w Teresinie. W pierwszym z wymienionych miejsc ma ona etat nauczycielski i od około 11 lat przebywa na urlopie bezpłatnym. W Teresinie z kolei przedstawiła zwolnienie lekarskie.

Starosta Tadeusz Koryś podkreślał wprawdzie, że obydwa etaty są „nieczynne”, nie potrafił jednak jednoznacznie odpowiedzieć, co zrobią władze powiatu jeżeli Justyna N-S. zdecyduje się wrócić do pracy. Ten scenariusz wydaje się nie dość, że bulwersujący, to jeszcze całkiem prawdopodobny. Wedle władz powiatu nic nie stoi na przeszkodzie, by szefowa placówki, w sprawie której prokuratura prowadzi śledztwo o wyprowadzenie z niej setek tysięcy złotych i okradanie pensjonariuszy, zaczęła pracę z dziećmi. Rozmawialiśmy z dyrektor szkoły w Erminowie Hanną Milcarz. Potwierdziła, że urlop bezpłatny Justyny N-S kończy się w grudniu tego roku.

- Konsultowałam tę sprawę z prawnikiem. Jeżeli pani N-S. po zakończeniu urlopu zdecyduje się na powrót do pracy w Erminowie, będę musiała ją przyjąć, bo w sprawie nie zapadł jeszcze prawomocny wyrok - powiedziała nam dyrektor Milcarz.

Dariusz Dobrowolski poruszył również temat Domu Dziecka w Giżycach. Działalność placówki była już przedmiotem zainteresowania radnych. Zwłaszcza w kontekście rosnących kosztów jej utrzymania.

- Obecnie w Domu Dziecka zatrudnionych jest kilkadziesiąt osób. Tymczasem psycholog i pedagog nie mają nawet pełnego etatu. Dzieci są słabo edukowane. Kończą przede wszystkim szkoły zawodowe. Matury są rzadkością. Czy nie powinniśmy umożliwić im zdobycia lepszego wykształcenia? - pytał.

Jak tłumaczyła dyrektor Domu Krystyna Łapczyńska, główna przyczyna tego stanu rzeczy tkwi w ty, że bardzo często dzieci trafiają do Giżyc późno.

- Kierowani są do nas 15 - 16-latkowie. Są to dzieci po przejściach, mocno zaburzone. Wielokrotnie wymagają leczenia u psychiatry. Dla nich ukończenie szkoły zawodowej to często olbrzymi sukces - mówiła Krystyna Łapczyńska. - Zdarzają się też podopieczni, którzy zdają maturę, a potem idą nawet na studia. Nie są to jednak częste przypadki.

Zdaniem szefowej Domu Dziecka na słabe wyniki w nauce wpływa też fakt, że obecnie rodzeństwa nie są rozdzielane.

 - Kiedyś dzieci upośledzone trafiały do specjalistycznych placówek. Teraz przyjmujemy braci i siostry niezależnie od ich stopnia niepełnosprawności. Część z naszych dzieci uczy się w Zespole Szkół w Erminowie - dodała.

W obliczu tych informacji tym bardziej konieczne staje się zapewnienie podopiecznym odpowiedniego wsparcia ze strony psychologa i pedagoga. Na razie żaden z nich nie zajmuje  się dziećmi z Giżyc w pełnym wymiarze. Krystyna Łapczyńska zapewniała jednak, że czyni starania, by się to zmieniło. - Niedawno zaczął pracować u nas nowy psycholog. Jeżeli się sprawdzi, jego etat może zostać poszerzony - stwierdziła.

Jak się okazało, sprawa dostępu do specjalistów to nie tylko problem Giżyc, ale również rodzin zastępczych.

 - O ile w ramach instytucji takich jak domy dziecka, dostęp do specjalistów jest gwarantowany, o tyle w rodzinach zastępczych najczęściej muszą one organizować taką pomoc same. Dotyczy to zarówno wsparcia psychologicznego, jak i np. rehabilitacji - dodała p.o. dyrektora Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie Katarzyna Kajak. - Aby im pomóc, współpracujemy z Powiatowym Ośrodkiem Interwencji Kryzysowej i Poradnią Psychologiczno-Pedagogiczną.

Agnieszka Poryszewska

Po więcej informacji zapraszamy na ziemia-sochaczewska.pl

A A A
02.07.2014
godz.11:20
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość