przejdź do Sochaczew.pl
166345 odwiedzin
Szokujące wydatki ZWiK na sesji

Sytuacja Zakładu Wodociągów i Kanalizacji a także przebieg inwestycji kanalizacyjnej to miał być gorący punkt ostatniej sesji Rady Miasta. Nie był. Być może dlatego, że, jak się okazało, realizacja przyłączy idzie całkiem nieźle, a kontrowersje są, ale dotyczą finansowania działań spółki w poprzedniej kadencji.

Informacja o aktualnej sytuacji ZWiK znalazła się w porządku obrad na wniosek burmistrza Osieckiego, a była wynikiem medialnych działań opozycji w ostatnich tygodniach. Na temat cen wody i ścieków a także rzekomych zagrożeń i nieprawidłowości przy realizacji największej inwestycji w historii miasta, bo taki wymiar ma budowa niemal 100 km sieci kanalizacyjnej, wypowiadali się w ostatnich tygodniach nie tylko radni opozycji. W radiu Fama wystąpił były wiceburmistrz Jerzy Żelichowski i były prezes ZWiK Marek Pokora. Jerzy Żelichowski w swoim blogu sugerował, że coś dziwnego stało się z blisko trzema milionami kapitału zakładowego spółki. Potem radni Porozumienia Ziemi Sochaczewskiej i Porozumienia Obywatelskiego zażądali zwołania sesji nadzwyczajnej, której jednym z punktów miała być dyskusja na temat ZWiK i zrealizowanej przez spółkę inwestycji. Opozycja chciała zapraszać na sesję ekspertów, a w mediach pojawiały się sugestie, że miastu grozi wręcz bankructwo, jeśli do końca roku do sieci nie przyłączy się 2800 gospodarstw domowych, bo trzeba będzie zwracać Unii pieniądze (blisko 60 mln złotych).

Już 40 proc. przyłączy
Nic więc dziwnego, że władze spółki przygotowały się do sesji bardzo starannie.  Radni i goście mogli zapoznać się z prezentacją „Poprawa gospodarki wodno-ściekowej Miasta Sochaczew”, którą przedstawiali odpowiadająca za realizację projektu kanalizacyjnego Magdalena Kaczorowska oraz prezes ZWiK Stanisław Grażka. Oboje omówili przebieg poszczególnych faz przedsięwzięcia oraz napotkane w trakcie realizacji utrudnienia. Co ważne, okazało się, że realizacja przyłączy idzie całkiem dobrze i sięga 40 proc. wymaganej liczby. W innych miastach, które mają za sobą podobne inwestycje, dane o przyłączach są zbliżone. Głośno tego nie powiedziano, ale wszystko wskazuje na to, że Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska przedłuży dla Sochaczewa termin realizacji tzw. efektu ekologicznego, czyli budowy przyłączy.

Przepłacone umowy
Nie da się ukryć, że najciekawszym elementem prezentacji było zestawienie wydatków ZWiK sprzed czterech lat z obecnymi. Jak mówił Stanisław Grażka, w latach 2007-2010, kiedy prezesem spółki był Marek Pokora, a funkcję burmistrza sprawował Bogumił Czubacki, tzw. inżynierem kontraktu była firma Socotec. Za dozór nad budową 13 km sieci oraz oczyszczalni ścieków zainkasowała wynagrodzenie w wysokości ponad 664 tys. zł, co stanowi prawie 6 proc. wartości prac (ponad 11 mln zł). Być może nie byłoby w tym nic bulwersującego, gdyby w roku 2011 nie nastąpiła zmiana inżyniera. Została nim firma Safege i okazało się, że wszystko można zrobić wielokrotnie taniej. Co prawda Safege zainkasowało prawie 842 tys. zł, ale cena ta obejmowała nadzór nad budową aż 81 km sieci za kwotę  prawie 64  mln zł. To daje wynagrodzenie w wysokości 1,3 proc. wartości prac, czyli niemal pięciokrotnie mniej niż poprzednio.

Dodatkowo, jak informował prezes ZWiK, za czasów prezesury Marka Pokory wypuszczono obligacje o wartości 12 mln zł. Za obsługę tej operacji firma Usługi Doradcze Żak zażądała 372 tys. zł. Z kolei w tej kadencji Creative Finance Investment Consulting za obsługę 22 mln obligacji zainkasowała niecałe 40 tys. zł.  Dziewięć razy mniej!

Ale to jeszcze nie wszystko. W latach 2007-2010 zakład miał zapłacić kaucję za wcześniejszy wykup obligacji w banku BGK oraz opłatę za zabezpieczenie obligacji w wysokości ponad 411 tys.  zł. W obecnej kadencji szefostwo ZWiK wynegocjowało warunki, wedle których nie musi płacić ani grosza. Kontrowersje budzi też tzw. rating (ocena możliwości finansowych spółki), który dla ZWiK sporządziła znana firma Fitch. W sumie jej usługi miały kosztować aż 430 tys. zł. W latach 2011-2013 okazało się, że spółka doskonale radzi sobie bez tych kosztownych i nieobowiązkowych  analiz.

Hojne odszkodowania
Zakładowi zdarzało się też hojnie wynagradzać osoby prywatne za użytkowanie terenu. W poprzedniej kadencji wypłacono im prawie 174 tys. zł opłaty za zajęcie nieruchomości (sytuacja dotyczyła nieruchomości przy ul. Staszica). Co więcej, w tej samej lokalizacji, za przebudowę sieci kanalizacyjnej, ZWiK poniósł koszt blisko 480 tys. zł. Był to więc wyjątkowo drogi fragment inwestycji. Warto dodać, że koszty te poniesiono w wyniku ugody przed sądem, zawartej przez poprzednie władze spółki niemal od ręki. Oczywiście zachowując dziennikarską uczciwość, trzeba podkreślić, że finanse przedsiębiorstwa trudno jest oceniać, nie będąc specjalistą z tego zakresu.

Nic nie zniknęło
Co do rzekomego zniknięcia trzech milionów złotych z kapitału zakładowego spółki wyjaśnienia przedstawił naczelnik wydziału Mienia i Nadzoru Właścicielskiego UM Tomasz Jerzy Ćwiek, który stwierdził, że żadne pieniądze nigdzie nie wyparowały. A dowodem na to jest wypis z Krajowego Rejestru Sądowego, który jednoznacznie potwierdza i pokazuje, jak i kiedy zmieniał się kapitał spółki.

- Zapewniam, że wykonana przez nas operacja podwyższenia kapitału nie była niczym nadzwyczajnym. Było to jawne i zupełnie standardowe działanie. Podkreślam, że KRS jest rejestrem ogólnodostępnym i każdy zainteresowany może zapoznać się z zawartymi w nim danymi – mówił Tomasz Jerzy Ćwiek, odnosząc się w ten sposób do zarzutów opozycji, powołującej się na dziwne zapisy w aktach notarialnych potwierdzających operacje podniesienia kapitału. Sęk w tym, że akty to tylko dokument pomocniczy, a ten, który budził rzekome wątpliwości, sporządzono właśnie na polecenie KRS.

AP

A A A
06.06.2014
godz.08:35
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość