przejdź do Sochaczew.pl
140513 odwiedzin
Przyjaciel prezydenta Kaczyńskiego

Z Wojciechem Jasińskim, ministrem skarbu w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, szefem PiS na Mazowszu, kandydatem do Europarlamentu rozmawia Robert Małolepszy.

 

Na początku kwietnia był Pan w Sochaczewie na wystawie „Warto być Polakiem” poświęconej śp. prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. Co Pan czuł otwierając ją dla publiczności?

Mogę z dumą powiedzieć, że byłem nie tylko bliskim współpracownikiem, ale i przyjacielem Lecha. Gdy więc uczestniczę w takich wydarzeniach, to oczywiste, że targają mną różne odczucia. Żal, że już Go nie ma, że to się skończyło i to w taki sposób. W takich momentach, jak na filmie przewijają mi się te nasze 22 lata współpracy. Lech Kaczyński mógł jeszcze wiele dla Polski zrobić. Ale jest też duma z tego, że dane mi było Go znać i współpracować z Nim. Obcować z wielkim Polakiem.

Pamięta Pan co robił 10 kwietnia 2010 roku?

To było bardzo prozaiczne. Dostałem SMS-a. Byłem u szewca odebrać buty z naprawy. Od razu pojechałem do Warszawy. Miałem lecieć z Jarosławem do Smoleńska. Ostatecznie zostałem jednak w Polsce.

Jaki ma Pan pogląd na to co wydarzyło się w Smoleńsku?

Po tylu kłamstwach, jakie zostały wypowiedziane w tej sprawie, trudno uwierzyć, że to była zwykła lotnicza katastrofa. Po demolowaniu wraku samolotu, po kłamstwach Rosjan, ale też niektórych Polaków, mamy prawo mieć wątpliwości. Przecież do dziś wciąż nie wiemy co się stało. Dlaczego samolot rozpadł się na tak wiele części. Nikt nie może dziś z całą pewnością wykluczyć, że w samolocie nie doszło do wybuchu. Dlaczego do dziś nie odzyskaliśmy wraku? W tej sprawie zbyt wiele osób działa w złej wierze.

Jak poznał się Pan z Lechem Kaczyńskim?

Na studiach prawniczych, w grupie piątej Wydziału Prawa UW. To był rok 1967. W tej grupie był też oczywiście Jarosław.

Przyjaźniliście się już wtedy?
Byliśmy bliskimi kolegami. Po studiach nasze drogi się rozeszły. Od kiedy Lech został szefem NIK, zacząłem dla Niego pracować. Najpierw jako dyrektor Delegatury NIK w Warszawie, od 1994 jako dyrektor Zespołu Finansów i Budżetu, następnie Departamentu Budżetu Państwa NIK. I tak już zostało, gdzie szedł Lech, tam i ja. Aż do momentu, gdy zostałem ministrem skarbu.

Jakim był szefem?
Był państwowcem. Miał w sobie etos pracy dla Polski. Był wychowany w obowiązku pracy dla kraju, którą rozumiał jako służbę. Dla mnie najważniejsze było to, że miałem poczucie pracy z kim lepszym od siebie. Był wymagający, zawsze sprawdzał prace swoich podwładnych, ale też był bardzo lojalny. Nawet jeśli się popełniło błąd, brał go na siebie. Praca z Nim to była dla mnie sama radość.

A jakim był człowiekiem?

Bardzo wrażliwym na innego człowieka. Wręcz do przesady, co niektórzy niestety, wykorzystywali. Potrafił łagodnie mówić o trudnych sprawach. Lubił się śmiać, był towarzyski. Miał dobry dowcip. Szukał kontaktu z ludźmi, był zawsze bardzo ich ciekaw. Chciał zrozumieć każdego. Potem, gdy został prezydentem, mimo że był rasowym politykiem, ciągle się dziwił, że niektórzy ludzie mogą posunąć się do aż takich draństw wobec niego. Ale do końca pozostał optymistą. Lech to był typ smutnego optymisty, Jarosław jest wesołym pesymistą.

Dziś widać, że w wielu sprawach prezydent miał rację…

W większości spraw. Dopiero kryzys na Ukrainie uzmysłowił politykom PO, czy lewicy, jak bardzo się mylili, jakimi durniami byli przez te lata. Żaden jednak dziś nie posypie nawet głowy popiołem. To Lech Kaczyński mówił, że potrzebna nam silna armia, że Polska musi być upodmiotowiona, że musimy mieć własną, mocną gospodarkę. Że państwo musi być silne, by móc opiekować się słabszymi, a polityka musi służyć całemu narodowi.

Z jakim programem idzie Pan do Europarlamentu, co z dorobku Lecha Kaczyńskiego chciałby Pan tam zabrać?

Wszystko. Lech Kaczyński był wielkim Europejczykiem. Doskonale zdawał sobie sprawę, jakie są silne i słabe strony Unii. Co musimy robić, by ją zachować, by jak najwięcej osiągnąć dla naszego kraju. Polska musi być silnym podmiotem w Unii, a Unia musi być związkiem silnych państw.

Niektórzy uważają, że Unia powinna dążyć do coraz większej integracji, może nawet do stworzenia jednego państwa…

Unia Europejska jeśli chce przetrwać, nie może niszczyć tożsamości narodowych członków. Tylko zjednoczona Europa silnych państw ma szansę przetrwać i utrzymać się w globalnej, konkurencyjnej grze. Lansowane przez lewactwo teorie jednego, europejskiego państwa, to utopia, głupota wręcz. Polak, Niemiec i Francuz nigdy nie będą mówili jednym językiem. Każdy z tych wielkich narodów ma swoją historię, swoje interesy. Straszna historia Jugosławii dobitnie pokazała, że takie projekty prędzej czy później muszą się rozpaść.

Jakie ma Pan pomysły na rozwój gospodarczy Unii i Polski?

Jeśli zostanę wybrany, chciałbym pracować na rzecz reindustrializacji, czyli odbudowy przemysłu zarówno w Polsce, jak i w Europie. Jako Unia zaczynamy przegrywać walkę konkurencyjną. Przyznaje to choćby profesor Jerzy Hausner, który jak wiadomo nie jest z obozu związanego z PiS. O takie rzeczy, o ochronę własnego przemysłu, własnych miejsc pracy trzeba walczyć w Europarlamencie, bo tam zapadają często decyzje, przed którymi my w Polsce już obronić się nie możemy.

Co jeszcze można zrobić w Europarlamencie dla Polski?

Musimy walczyć o naszą podmiotowość. Gdyby Polska miała mocniejszą pozycję w Unii, to i nam byłoby lepiej. Lepiej byłoby także tym, którzy muszą z kraju emigrować. Bo jeśli kraj ma pozycję, to i jego obywatele, bez względu na to, gdzie są, są bardziej szanowani. My o tę pozycję w Unii walczymy za słabo. Politykom dziś rządzącym wystarcza, że ktoś ich na Zachodzie poklepie po plecach. A to nie oto chodzi. Europarlament to miejsce, gdzie wszystkie nacje walczą o swoje interesy. Kto tego nie rozumie, nie rozumie niczego.

Polska jest w Unii od dziesięciu lat. Jak Pan ocenia ten czas?
Wiele udało się zrobić, ale moim zdaniem można było osiągnąć dwa razy więcej. Choćby oszczędności na rolnictwie to są oszczędności na Polakach. Należy od nowa zacząć pracować nad wspólną polityką rolną. Pakiet klimatyczny też nie jest dla Polski korzystny, ucierpi nam nim nasza gospodarka. Czy to nie dziwne, że w Polsce budowane są najdroższe autostrady w Europie.

Do Europy zawsze jeździło się przez Sochaczew. Nasze miasto jest Panu bliskie?
Znam Wasze miasto i okolice od lat. Pochodzę z Gąbina. Do Sochaczewa miałem więc zawsze blisko, przez Wasze miasto ruszałem w Polskę. Mogę wiele powiedzieć o tym, jak Sochaczew zmienił się przez te lata.

I zmienił się?
Bardzo. Dziś Sochaczew to całkiem przyjemne miasto. Oczywiście jak wszędzie, wiele jeszcze jest do zrobienia, ale nie musicie się wstydzić. Ulice są czyste, kwiaty, ładna zieleń. To naprawdę rzuca się w oczy. W Sochaczewie bywam co najmniej raz w miesiącu, więc sporo widzę.

Jak Pan ocenia kondycję PiS na Ziemi Sochaczewskiej?

W powiecie sochaczewskim PiS jest największą siłą. Mamy sześciu radnych. Wyniki wyborów do parlamentu, czy prezydenckich pokazują, że Ziemia Sochaczewska jest przywiązana do wartości, które wyznajemy – patriotyzmu, solidarności społecznej, do rodziny. Trochę gorzej wypadamy w samorządach gminnych.

Czy to nie dziwne, że w powiecie PiS cieszy się największą popularnością, współrządzi w mieście, a w gminach ustępuje pola innym ugrupowaniom?

W małych miejscowościach jest tak, że ludzie, chociaż nas popierają, co widać przy urnach, trochę boją się deklarować to publicznie. Mówiąc wprost, nie chcą się narażać rządzącym od lat elitom. To jest problem w wielu mniejszych miejscowościach w Polsce.

A jak radzi sobie PiS w samym mieście Sochaczew?
Bardzo dobrze. Przecież współrządzimy w mieście. Z Sochaczewa pochodzi poseł Maciej Małecki.

Na koniec pytanie właśnie o naszego sochaczewskiego posła. Jak sobie radzi, jako debiutant w sejmie?

Maciej Małecki, pomimo że jest debiutantem, jest bardzo dobrym posłem. Jest aktywny w terenie jak i na forum sejmowym. Jest bardzo pracowity i rzetelny. Dziś jest bardzo dobrym posłem, a kiedy nabierze doświadczenie będzie jeszcze lepszy.

A A A
22.05.2014
godz.08:01
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość