przejdź do Sochaczew.pl
146523 odwiedzin
Kontrowersje wokół wystawy

 

Wystawa, która zawisła na ogrodzeniu kościoła parafii św. Wawrzyńca poruszyła sochaczewian. Jej ostry przekaz spotkał się z krytyką, także ze strony przeciwników aborcji. - Nie można sprawy aborcji zamiatać pod dywan – twierdzą z kolei autorzy wystawy.

Do naszej redakcji napływały głosy od zbulwersowanych mieszkańców, a właściwie mieszkanek. Ekspozycja najbardziej poruszyła kobiety. Wśród nich znalazła się oczekująca narodzin dziecka Ewa Buczek.

 

Epatowanie okrucieństwem

- Zastanawiam się, co kierowało twórcami wystawy – pyta pani Ewa. -  Jestem przeciwniczką  aborcji, ale publiczne pokazywanie takich zdjęć uważam za makabryczne. Czy ci, którzy zawiesili baner pomyśleli, że tamtędy przechodzą małe dzieci?  Co mamy im powiedzieć,  jak wytłumaczyć te krwawe obrazy? Uważam, że nie jest to temat na rozmowę z 3 czy 5-latkiem. Sama jestem w ciąży i kiedy zobaczyłam te fotografie, zrobiło mi się słabo.

Z kolei Joanna Zasławska zwróciła uwagę na jeszcze inny, wyjątkowo bolesny,  aspekt tej sprawy.

 - Nie chcę zabierać głosu w sprawie aborcji. Uważam, że ten temat każdy powinien rozstrzygnąć we własnym sumieniu - stwierdziła. - Chciałabym natomiast wypowiedzieć się w imieniu rodzin, które straciły dzieci. Proszę spróbować sobie wyobrazić, co, widząc taką wystawę, czuje kobieta, która poroniła. Co mogą czuć rodzice, którym umarło dziecko? Poza tym, pokazywanie takich fotografii, to także brak szacunku dla tych nienarodzonych dzieci.

- Wszystkim, którzy twierdzą, że oglądanie takich fotografii może mieć negatywny wpływ na dzieci, polecam odwiedzenie naszej strony internetowej  www.stopaborcji.pl. Znaleźć można tam opinię psychologa, z której wynika, że to nieprawda. Opinia ta zawiera także wskazówki, jak rozmawiać na ten temat z dziećmi w wieku od 4 lat wzwyż – powiedział nam Mariusz Dzierżawski, przedstawiciel Fundacji Pro – Prawo do życia, która wystawę prezentowała dotychczas w 80 polskich miastach.

(...)

 

Cel uświęca środki?

- Wiele jest na tym świecie okrucieństwa i cierpienia, na które się nie godzimy. Na dziennikarskich zdjęciach, człowiek zabity na wojnie jest zasłaniany, bo widok ten może tylko wzbudzić tanią sensację i zranić uczucia. Czy płód to nie człowiek? -  czytamy dalej. - Kiedy ktoś ujawnił zdjęcia z katastrofy smoleńskiej, natychmiast odezwały się zewsząd słuszne głosy potępienia. Czy w przypadku walki z aborcją obowiązuje zasada, że cel uświęca środki? Nie wiem, kto wyraził zgodę na umieszczenie takich zdjęć w centrum Sochaczewa, ale ja nie życzę sobie ich oglądać. Chyba, że chodzi o to, aby odwracać głowę, przechodząc lub przejeżdżając obok kościoła.

Inaczej o całej sprawie myśli proboszcz parafii św. Wawrzyńca, ks. Piotr Żądło, który wyraził zgodę na rozwieszenie wystawy na parafialnym ogrodzeniu.

- Mówimy o trudnym i bolesnym temacie. Wymaga on pokazania brutalnej prawdy - powiedział nam. - Parafia popiera prezentowaną wystawę, nie jest jednak jej organizatorem. Po więcej informacji odsyłam do jej twórców z Fundacji Pro - Prawo do Życia.

Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro przekonuje, że tak ostry przekaz przynieść może same korzyści. Jak nam powiedział, z badań prowadzonych przez „Prawo do Życia” wynika, że 80 proc. osób uważa, iż pokazywanie takich zdjęć to dobry pomysł.

- Głosy niezadowolonych są nieliczne. Nie brałbym w ogóle pod uwagę wpisów w Internecie. Z doświadczenia wiem, że są one autorstwa lobby proaborcyjnego - dodaje.

 

Tajemnicze znikniecie

(...)

W miniony czwartek Mariusz Dzierżawski powiedział nam, że fundacja nie zamierza rezygnować z prezentowania tej kontrowersyjnej ekspozycji. - Będzie ona wisieć tak długo, aż wszyscy sochaczewianie, którzy mają jeszcze wątpliwości, staną się zdeklarowanymi przeciwnikami aborcji.

Tymczasem pod koniec tygodnia wystawa zniknęła. Ks. Piotr Żądło powiedział nam, że parafia św. Wawrzyńca nie była zaangażowana ani w jej zawieszenie, ani usunięcie. Podkreślił, że  udostępniała jedynie ogrodzenie, na którym była umieszczona. Z kolei przedstawiciele fundacji "Prawo do Życia" nie potrafili nam odpowiedzieć, czy to jej pracownicy usunęli banery. - Prowadzimy kilka projektów w całej Polsce. Nie skupiamy się tylko na Sochaczewie  - usłyszeliśmy. 

 Więcej w najnowszej "Ziemi". 

Agnieszka Poryszewska

 

A A A
26.03.2013
godz.08:39

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość