przejdź do Sochaczew.pl
101440 odwiedzin
Chemitex po przejściach

W latach 20. ubiegłego wieku niejaki Józef Korc sprzedał 92 hektary ziemi za niebagatelną wówczas sumę 23 500 dolarów. Tak rozpoczęła się kilkudziesięcioletnia historia Chemitexu.

W grudniu 1928 r. uruchomiono pierwszą produkcję, przy której zatrudnionych było około 400 osób. Tuż przed wybuchem II wojny światowej było ich już 2000. Podczas działań wojennych hale produkcyjne zamieniono na szpital polowy dla rannych polskich żołnierzy. Potem, w czasie okupacji, fabryka znów działała. Po wojnie zaczęła się rozwijać, a włókno wiskozowe eksportowane było do wielu krajów świata. W latach 70. Chemitex pokrywał 1/3 krajowej produkcji włókienniczej. Wtedy też wsiąkło tu w mury i ziemię wiele szkodliwego, również dla ludzi, siarczku.

Sąsiedztwo zobowiązuje

W roku 2000 miasto przejęło za długi część nieruchomości zakładu. Był to rejon wysypiska Chemitexu, a także tereny samej fabryki. Własnością miejską stała się między innymi kotłownia, która zaopatrywała i zaopatruje nadal w ciepło cały Chodaków. Łącznie około 1 hektara 22 arów. Plus, oczywiście, byłe drogi wewnętrzne zakładu, które też są obecnie własnością miasta. Dziś to już drogi publiczne, mające nawet swoje nazwy: ul. Wiskozowa, Włókiennicza czy Chemiczna, które łącznie maja ponad 30 tys. mkw. Zostały one przejęte w 1999 r.

Mniej więcej w tym czasie, najpierw kierownictwo upadającego zakładu, a później syndyk masy upadłościowej rozpoczęli sprzedaż poszczególnych fragmentów wielkiego Chemitexu. Obecnie na tym terenie znajduje się wiele prywatnych firm, które funkcjonują tu, ale rzadko inwestują w rozbudowę nowych siedzib. Wygląda tak, jakby otoczenie ruin po Chemiteksie zniechęcało do takich inwestycji. Trzeba tu jednak uczciwie dodać, że na część z nich, zwłaszcza tych zajmujących się śmieciami i odpadami, nałożono zakaz rozbudowy w kontekście zapewne tworzonego obecnie planu zagospodarowania przestrzennego dla byłego zakładu, który takiej działalności tam nie przewiduje.

Ładniej za płotem

Mimo że większość byłego terenu po Chemiteksie to własność prywatna, władze Sochaczewa myślą o jego uporządkowaniu. Stąd wyburzenia na miejskiej działce, a także decyzja o sporządzeniu wspomnianego planu.

Jest on już na ukończeniu i ma być uchwalony jesienią. Zakłada  na tym terenie jedynie działalność produkcyjno-usługową. Inna z czasem zostanie wykluczona. Ponadto, jak nam powiedziała Beata Fastyn, szefowa referatu obsługi inwestora i działalności gospodarczej, władze miasta preferować będą w tym miejscu produkcję nieuciążliwą dla otoczenia i mieszkańców okolicznych ulic.

- Co prawda - mówi Beata Fastyn - nie możemy narzucać siłą właścicielom znajdujących się na terenie byłego zakładu nieruchomości żadnych pomysłów, ale staramy się skłonić ich do zmiany tego katastroficznego otoczenia. Jednym z instrumentów jest powstający plan zagospodarowania przestrzennego. Staramy się też pośredniczyć i pomagać właścicielom w inny sposób.

Dobrym przykładem jest firma BOTOM, której właściciel pragnie sprzedać działkę o powierzchni ok. 3,5 hektara w centrum starego zakładu, a któremu Beacie Fastyn udało się znaleźć kupca. Pragnie on ulokować w tym miejscu swoją działalność zgodną z wymaganiami sporządzanego planu. Beata Fastyn jest przekonana, że inwestor wybuduje nową siedzibę o odpowiednim standardzie, co być może skłoni jego sąsiadów do rozmyślania nad wizerunkiem własnych firm.

- Dużo łatwiej pracować w komórce, która stoi w rzędzie innych komórek. Ale gdy pojawia się obiekt z nieco wyższej półki, ludzie zaczynają się na ogół zastanawiać, czy przypadkiem u siebie czegoś nie poprawić - dodaje Beata Fastyn.

Więcej w najnowszej "Ziemi"

A A A
16.10.2012
godz.08:15
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość