przejdź do Sochaczew.pl
152885 odwiedzin
Na Spartańskiej po spartańsku

Zadzwoniła do redakcji „Ziemi” pani Marianna z ul. Spartańskiej, by zwrócić uwagę na trudną i niebezpieczną sytuację drogową mieszkańców tej ulicy.

Ulicą Spartańską zjeżdżamy z wiaduktu nad torami PKP na teren po byłym PZGS-ie. Stanowi ona w tym miejscu ostry zakręt aż do rozjazdu z ul. Gwardyjską. Niestety, jej pobocze nie ma chodnika dla pieszych i miejscami jest tak zarośnięte, że niemożliwością jest przejść. Na dodatek nie ma tu oświetlenia, więc wieczorem robi się bardzo niebezpiecznie. Pani Marianna mieszka sama, jest osobą starszą, nie posiadającą samochodu. W związku z tym, idąc pieszo po jezdni, musi omijać chaszcze i stojące w pasie drogi tuż przy asfalcie trzy tablice, które kompletnie uniemożliwiają przejście poboczem. Mieszkańcy mają tu więc iście spartańskie warunki.

 - W końcu któregoś razu, gdy szłam tamtędy, nagle zza zakrętu wyjechał samochód i mnie potrącił - opowiada pani Marianna. - Długo potem leżałam w łóżku, a z domu miesiąc nie wychodziłam. Potłuczenia bardzo bolały.

Ponadto pani Marianna, jak mówi, sama kosi trawę w pasie przy jezdni na całej długości ogrodzenia jej działki, bo uważa, że tak trzeba. A jest tego kilkadziesiąt metrów! W zimę zaś odśnieża.

 - Na całość nie mam siły, więc czasem daję parę złotych kręcącym się tu złomiarzom, to mi skoszą albo odśnieżą. Zresztą gdyby nie bardzo jasne oświetlenie wejścia do sklepu meblowego na rogu Spartańskiej i Gwardyjskiej, to by pewnie te tablice już dawno wynieśli - dodaje.

Jak nam jednak powiedział szef wydz. infrastruktury miejskiej i ochrony środowiska UM Wiesław Kowala, pani Marianna obowiązku koszenia i odśnieżania nie ma. Występuje on tylko wówczas, gdy przy płocie znajduje się chodnik. Ale jeśli go nie ma, obowiązek ten spada na służby miejskie. Tyle, że te o Spartańskiej zapomniały. Jak obiecuje naczelnik Kowala, to się teraz zmieni.

Nadal pozostaje jednak problem tablic blokujących poruszanie się pieszych. Stoją tu od dawna, ale, jak twierdzi Wiesław Kowala, ani w jego wydziale infrastruktury miejskiej, ani w wydziale mienia nie ma śladu, by te firmy występowały kiedykolwiek o pozwolenie na ustawienie plansz w pasie drogowym ulicy. Naczelnik Kowala obiecuje rychłe podjęcie działań, aby właściciele plansz przenieśli je w inne miejsce, tak by nie utrudniały miejskiego ruchu. Ma zostać również skoszona trawa i chaszcze, aby mieszkańcy i inni  użytkownicy drogi mogli, choć bez chodnika, twardym poboczem dotrzeć do ul. Żyrardowskiej.

Więcej w kolejnym numerze "ZS".

Sławomir Burzyński

A A A
01.10.2012
godz.09:18
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość