przejdź do Sochaczew.pl
166346 odwiedzin
Złom pozwala dorobić

 

Coraz częściej punkty skupu złomu stają się dla naszych mieszkańców źródłem dodatkowego zarobkowania. Jak się okazuje, korzystają z nich nie tylko ci najbiedniejsi.

Z obserwacji właściciela skupu przy ul. 15 Sierpnia Piotra Pawłowskiego wynika, że minęły już czasy, kiedy złom przynosili tylko ludzie z tzw. marginesu, często zresztą kradziony. Dzisiaj większość jego klientów to przeciętni obywatele, którzy zaglądają tu najczęściej po to, aby zdobyć parę złotych do pierwszego. Widać to wyraźnie wtedy, gdy rosną przed skupem kolejki pod koniec miesiąca, kiedy zaczyna brakować gotówki.

Recykling przed pierwszym

 - Przynoszą najróżniejsze rzeczy - mówi Piotr Pawłowski. - Przeważnie drobiazgi, bo nie mają już skąd brać. Najczęściej po porządkach przeprowadzonych w piwnicach czy garażach. Ale zdarzają się też garnki, zwłaszcza te aluminiowe. Bywały też żeliwne kaloryfery, zlewy lub wanny - najczęściej wtedy, gdy spółdzielnia wymieniała na nowe. Wszystko dobre, żeby dorobić do pierwszego.

Jest jednak i inna kategoria klientów skupów złomu. Jak twierdzi pan Piotr, to ludzie zamożni, którzy dawno już porzucili wstyd i przywożą tu dobrymi samochodami z przyczepką wiele żelaznego złomu. Często pozostałości po budowie domu lub innych inwestycjach. Poniewiera się na podwórku, to lepiej przywieźć i dostać parę złotych, niż wrzucić do pojemnika na śmieci i zapłacić za wywóz. Czysta kalkulacja. Jego zdaniem coraz więcej naszych obywateli myśli kategoriami proekologicznego recyklingu. To dobrze, bo i oni mają wygodę, i on na utrzymanie zarobi.

Prosperita dla złomiarzy

Ludzie przychodzą więc bez wstydu, zwłaszcza, że ceny metali są u nas w Sochaczewie, jak mówi pan Piotr, jedne z najwyższych w Polsce. Nie są one ustalane przez żadne instytucje, a dyktuje je rynek. Natomiast w naszym mieście konkurencja skupów jest wyjątkowo duża i coraz bardziej agresywna. Mamy już ich bowiem kilkanaście. Nawet starostwo przestało wydawać kolejne koncesje. Ostatni otrzymał ją więc podobno aż od marszałka. Nic zatem dziwnego, że ceny skupu rosną, podobnie jak liczba złomiarzy w Sochaczewie. Skoro można na tym zarobić...

Jak pan Zbyszek, który przez pięć lat zajmował się zbieraniem złomu. Mówi, że praca była ciężka, ale pozwalała mu wiązać koniec z końcem. Zbierał praktycznie wszystko - od starych akumulatorów po zwykłe telewizory czy radia. Najwięcej tego było na dzikich wysypiskach. Czyścili więc z kolegami przy okazji lasy. Urządzenia rozbierali na fragmenty. Oddzielnie metal, oddzielnie szkło czy plastik.

 - Dziś wszystko da się sprzedać, nawet szkło, bo są też takie skupy - mówi pan Zbyszek. -  Za jeden akumulator, po rozebraniu go na części, można było uzyskać do 25 zł. Gdy zaś opadła woda na terenie zalewowym, bez trudu znajdowało się dwa, trzy telewizory wyrzucone wcześniej do rzeki. Myśleli, że zatoną, a one mają przecież pusty w środku kineskop i pływają. Zdarzały się też stare lodówki.

Oczywiście zbierał również puszki po piwie. Za cały ich worek można było dostać nawet do 50 zł. Tyle, że jak się dowiedzieliśmy w punkcie skupu, ostatnio ceny puszek znacznie spadły.

Wiecej w kolejnym numerze "ZS", który ukarze się już 18.09.

Małgorzata Pałuba

A A A
13.09.2012
godz.09:39
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość