przejdź do Sochaczew.pl
141127 odwiedzin
Przedszkolaki na kartę

Nowy rok w sochaczewskich przedszkolach rozpoczął się od dużej zmiany. Już od września pobyt dzieci w placówkach będzie ewidencjonowany w systemie elektronicznym. Przyprowadzenie i odebranie dziecka będzie „sczytywane” za pomocą specjalnej karty, niemal identycznej, jak używane w bankomatach. 

Inicjatorem zastosowania tego rozwiązania w Sochaczewie jest wiceburmistrz Marek Fergiński. System funkcjonuje już z powodzeniem w wielu polskich miastach. Jego wprowadzenie jest powiązane z ubiegłoroczną zmianą sposobu naliczania opłat za pobyt w przedszkolach. Pierwsze pięć godzin jest nieodpłatnych. Po godz. 12.30 za każde kolejne 60 minut naliczana jest opłata zgodnie z uchwałą Rady Miejskiej. Oprócz tego rodzice pokrywają  koszty wyżywienia i zajęć dodatkowych.

- Prowadzeniem obliczeń zajmowały się do tej pory intendentki. Była to mozolna i czasochłonna praca - wyjaśnia Marek Fergiński. - Konieczne było zliczanie najdrobniejszych elementów opłaty. Wszystko robiono ręcznie, łącznie w wypisywaniem tzw. pasków dla rodziców. System był kłopotliwy także dla nauczycielek, które co godzinę musiały sprawdzać obecność. Najważniejsze jest jednak to, że program spowoduje, że nie będzie żadnych wątpliwości co do naliczonej opłaty.

Niestety, do tej pory bywało z tym różnie. Teoretycznie przekroczenie wyznaczonej godziny odebrania z przedszkola o 15 minut nie powodowało konsekwencji w postaci naliczenia opłaty karnej. Zdarzały się jednak sytuacje sporne. Teraz nie będzie już żadnych wątpliwości dotyczących tego czy czas przekroczono o 10 czy 20 minut, albo też czy dziecko wyszło z sali o 14.30, czy jednak o 15.30.

Jedno „kliknięcie” 

Wbrew opiniom, które zaczęły krążyć wśród rodziców, karty mają służyć tylko i wyłącznie ewidencjonowaniu czasu pobytu dziecka w przedszkolu.

- Chcę zdementować nieprawdziwe opinie - mówi naczelnik wydziału edukacji Beata Okraska-Ćwiek. - Po pierwsze, nieprawdą jest, że jeżeli ktoś zapomni karty, nie będzie mógł odebrać dziecka z przedszkola, program posiada bowiem możliwość ręcznego wprowadzania ewidencji czasu pobytu. Nieprawdą jest również to, że każdy z członków rodziny, by odebrać dziecko, musi mieć  oddzielną kartę.

Plotki i przekłamania ucina również wiceburmistrz Marek Fergiński.

- Rodzice musieli zapłacić za kartę 6 zł. Kwota ta pokrywa koszty jej zaprojektowania i wyprodukowania. Jest ona wydawana jeden  raz. Np. trzylatki, które ja teraz otrzymały, będą korzystać z niej do końca przedszkola. Tak naprawdę, przeliczając te 6 złotych na kilka lat, widać, jak symboliczny jest to wydatek. Każde z przedszkoli ma spersonalizowaną kartę, zawierająca np. logo placówki - wyjaśnia. - Służy ona tylko i wyłączne sczytaniu jej przy specjalnym czytniku przy zaprowadzaniu i odbieraniu dziecka z przedszkola. Można ją zostawić np. w szafce dziecka, u nauczycielki czy innym wyznaczonym przez dyrekcję miejscu. W ten prosty sposób nie trzeba zamawiać kolejnych egzemplarzy.

- To zupełnie niepotrzebny wydatek. Wiemy, że niektórzy trochę się pośpieszyli i złożyli zamówienie nawet na klika dodatkowych sztuk. Z drugiej strony karty są bardzo ładne i spotkałam się z opinią rodzica, że stanowić one będą pamiątkę rodzinną - dodaje Beata Okraska-Ćwiek.

E-przedszkole?

Zbierana przez specjalny czujnik dane trafiać będą do bazy poszczególnych przedszkoli. Stamtąd trafią do Miejskiego Zespołu Ekonomicznego. Program firmy Softwell nie tylko wyliczy godziny płatne. Prowadzić będzie on ewidencje wpłat, rozliczać będzie korzystnie z posiłków, a nawet naliczać odsetki i wystawiać upomnienia.  W przyszłości planowana jest dalsza rozbudowa systemu.

- Program oferuje rodzicom  np. możliwość dostępu do danych przez Internet. - mówi wiceburmistrz Fergiński.

Z punktu widzenia samorządu, dużym atutem wprowadzonego rozwiązania jest jego niski koszt. Każde z przedszkoli musiało kupić jedynie licencję (1,1 tys. zł) oraz czytnik (również 1,1 tys. za 1 szt., jeżeli placówka posiada filię, potrzebny był zakup dwóch takich urządzeń). Aktualizacja licencji  na kolejny rok to wydatek rzędu 500 zł.

- Pomimo, że tak naprawdę to inwestycja na lata, nie obciąży ona przedszkolnych budżetów. Jednocześnie znacznie usprawni ich pracę - dodaje Marek Fergiński. - Wszystkim nieprzekonanym do tego pomysłu, chce jeszcze powiedzieć, że jeżeli ktoś zapomni karty, istnieje możliwość ręcznego uzupełnienia danych. Wystarczy tylko zgłosić ten fakt pracownikom przedszkola.

Więcej w najnowszysm numerze "Ziemi".

Agnieszka Poryszewska

A A A
10.09.2012
godz.08:13
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość