przejdź do Sochaczew.pl
146031 odwiedzin
Wspomnienia Ireneusza Panfila: Plebiscyt i słuchawkowe radio

W czerwcu 1946 roku pierwsze referendum w Polsce Ludowej, przeprowadzone przez tymczasowy rząd prezydenta Bieruta. Liczą się głosy 3 x tak albo 3 x nie, a pytania brzmią:

I. Czy jesteś za zniesieniem Senatu?
II. Czy chcesz utrwalenia w przyszłej Konstytucji ustroju gospodarczego zaprowadzonego przez reformę rolną i unarodowienie podstawowych gałęzi gospodarki krajowej z zachowaniem ustawowych uprawnień inicjatywy prywatnej.
III. Czy chcesz utrwalenia zachodnich granic Państwa Polskiego na Bałtyku, Odrze i Nysie Łużyckiej?

Ja w tym referendum nie głosowałem, bo byłem niepełnoletni. Głosował tylko mój ojciec, ale 3 x nie. Był niezadowolony, że mówi się tylko o granicach zachodnich Polski, a o tych przedwojennych nic się nie wspomina. A gdzie nasz Lwów i Wilno - pytał ojciec. Mama też nie brała udziału w referendum, bo nie było po wojnie jeszcze takiej powszechnej praktyki, żeby kobiety chodziły głosować. Mój ojciec w wyborach do Sejmu głosuje na Stanisława Mikołajczyka z PSL-u. A że w wielu lokalach wyborczych brakuje celowo kart do głosowania, to wycina kartkę z kalendarza ściennego.

W Polsce powojennej 1947 roku następuje elektryfikacja wsi, powstają gospodarstwa kolektywne, do których nie bardzo się wieś garnie. Gospodarze muszą oddawać kontyngenty żywności dla miast, a niektórzy nie mają z czego. Toteż dorabiają w miastach pracą zarobkową, a z czasem wieś zacznie uciekać do miasta. Podjęto również walkę z analfabetyzmem w Polsce poprzez nauczanie starszych wiekiem obywateli. Moja babcia też nie umiała czytać ani pisać. Podpisywała się krzyżykami.

W 1947 roku przyjeżdża do Chodakowa były prezes Fabryki Sztucznego Jedwabiu Józef Krzyżanowski, który zbudował ją w 1929 roku. Ale nawet nie wpuszczono go na teren zakładu. Próbował dostać się przez płot od strony alejek, gdzie znajduje się obecnie Pasaż Duplickiego, ale pobił go tam napuszczony „ormowiec”. Taka była wdzięczność i podziękowanie, za to że przed wojną wielu ludziom dał pracę i wydźwignął z biedy.

Jak już wspomniałem, od grudnia 1945 roku pracuję w Fabryce Sztucznego Jedwabiu. Pracują ze mną świeżo przyjęci Władysław Godlewski i Władysław Kembłowski. Pan Godlewski dowiedział się, że swego czasu zrobiłem sobie radio słuchawkowe. Zaczął mnie męczyć, abym mu takie radio skonstruował. Powiedziałem, aby dokupił części w sklepie radiowo-elektrycznym pana Miklina, który znajdował się w Sochaczewie, w domu Kobka przy ulicy Warszawskiej. Gdy już pan Godlewski skompletował te części, to zawołał mnie do siebie, aby je wszystkie połączyć na kawałku sklejki. Drutu miedzianego ze spalonej izolacji użyłem do rozwieszenia anteny za oknem. Kazałem panu Godlewskiemu przynieść średniej wielkości surowy ziemniak. Kiedy go przekroiłem, w górną część ziemniaka włożyłem oprawkę z kryształkiem radiowym, w boczną część - wtyczki od słuchawek, w drugą część boczną - antenę i uziemienie, którego drut wsadziłem do kwiatka stojącego na oknie. Zacząłem szukać odpowiedniego punktu w kryształku, aby usłyszeć najbliższą stację radiową. Pan Godlewski długo potem nie mógł się nadziwić, że w tak prosty sposób umożliwiłem mu odbiór audycji Polskiego Radia z Warszawy.

A A A
02.09.2019
godz.07:23
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość