przejdź do Sochaczew.pl
141088 odwiedzin
W Sochaczewie taniej niż w gminach

Pod koniec maja miasto Sochaczew zawarło przed sądem ugodę z firmą Partner, która jeszcze przez niemal rok ma odpowiadać za nasz rynek śmieciowy. Po wielomiesięcznych negocjacjach, poprzedzonych ostrzeżeniem Partnera, że zerwie umowę i zejdzie z rynku, ratusz od kwietnia zwiększył mu zryczałtowaną stawkę z 420 do 630 tys. zł miesięcznie.

Patrząc na to, co dzieje się rynku śmieciowym w kraju, ugoda powstrzymała skok cen o kilkaset procent, bo tym zapewne skończyłoby się szukanie nowej firmy gotowej zająć się naszym rynkiem odpadów. Wiele gmin już podniosło mieszkańcom opłaty o 200-300 procent i nie są to odosobnione przypadki. Podwyższone wynagrodzenie Partner otrzymuje od 1 kwietnia, a to oznacza, że należy podnieść również opłaty za zgodny z przepisami odbiór, transport, odzysk frakcji nadających się do ponownego wykorzystania oraz składowanie tych odpadów, które w żaden sposób nie będą już przydatne. Wzrost stawki jest nieuchronny.

 

W mieście taniej i częściej

By mieć pieniądze na zapłacenie wyższych faktur, ratusz zmuszony jest podnieść opłaty śmieciowe – od sierpnia za odpady segregowane opłata wynosiłaby 19 zł od osoby, a za niesegregowane 38 zł. Duże rodziny i seniorzy mający powyżej 75 lat zachowają prawo do 50 procentowej ulgi.

- Zrobiliśmy wszystko, by podwyżka była jak najniższa. Najsłabsi będą objęci programem osłonowym wynikającym z Sochaczewskiej Karty Rodziny i Sochaczewskiej Karty Seniora 75+. Odliczą co miesiąc połowę rachunku za śmieci. Dodatkowo burmistrz Osiecki zaproponuje radnym na lipcowej sesji zastosowanie dopłat do systemu z budżetu miasta – mówi wiceburmistrz Dariusz Dobrowolski.

21 czerwca ruszyły dwutygodniowe konsultacje dwóch projektów uchwał rady miejskiej w sprawie ustalenia stawki opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi oraz określenia wzoru deklaracji, w której mieszkańcy wpisują m.in. liczbę osób zamieszkujących pod danym adresem. Konsultacje potrwają do 4 lipca.

 

W gminach średnio 19,40 zł

Fala podwyżek od stycznia przetacza się przez kolejne gminy powiatu sochaczewskiego. Gmina Sochaczew, po dwóch przetargach, do których przystępowały te same dwa podmioty, zmuszona została do zmiany stawki za odpady segregowane z 11 na 28 zł. To wzrost o 155 procent. W Iłowie za śmieci segregowane mieszkańcy płacą od stycznia 13 zł, a za niesegregowane 25 zł od osoby, tj. o niemal 50 procent więcej niż w 2018. Wójt liczył, że na opłacenie rocznego kontraktu wystarczy 540 tys. zł., a otrzymał jedną ofertę na 786 tys. zł. W Brochowie stawki podniesiono niemal o sto procent – z 9,90 do 19 zł. W Teresinie opłaty rosną od sierpnia do 17 zł za odpady segregowane i 40 zł od osoby za niepoddane selekcji. W Młodzieszynie od lipca mieszkańcy płacą za odpady segregowane o sto procent więcej, to jest 20 zł (było 10 zł) a za niesegregowane 40 zł (było 17 zł).

- Średnia stawka za odbiór śmieci posegregowanych w pięciu wymienionych samorządach to 19,40 zł, ale warto przypomnieć, że w gminach standardem jest jedna wizyta śmieciarki na cztery tygodnie. Tam za 19,40 zł odpady zabierane są raz w miesiącu, a w Sochaczewie w tym samym czasie śmieciarka odwiedza wybrane osiedla 8-9 razy – przypomina wiceburmistrz Dariusz Dobrowolski.

Przetargi śmieciowe rządzą się takimi samymi prawami jak postępowania na budowę dróg, z tym tylko, że z remontu ulicy można zrezygnować, odłożyć prace o rok czy dwa, poczekać na spadek cen. Z odbioru odpadów zrezygnować nie można i firmy doskonale o tym wiedzą.

 

Konkurencji brak

Na rynku nie ma prawdziwej konkurencji, bo trudno o niej mówić, gdy do przetargu przystępuje jedna firma, albo dwie, ciągle te same. Zarówno miasto, jak i wójtowie ościennych gmin, gdy ogłaszają przetargi na kolejny okres świadczenia usługi, zachęcają inne przedsiębiorstwa do składania ofert. Odzew jest żaden lub tylko pozorny, bo trudno za realną uznać ofertę trzykrotnie wyższą niż propozycja „konkurenta”. W ten sposób przetarg wygrywa znowu ten sam podmiot. Gmina nie ma wyjścia, musi podpisać umowę, by nie skończyć jak kilka lat temu Neapol zasypany hałdami odpadów leżących na ulicach, w podwórkach, pod nogami turystów.

- Jesteśmy ofiarą rozchwianego rynku, monopolistycznych praktyk i braku narzędzi, by skutecznie kontrolować przepływ śmieci w całym systemie. W tej chwili kilka tysięcy osób produkuje w Sochaczewie odpady i nie zgłasza tego faktu. Tak zwane martwe dusze pozbywają się śmieci na koszt swoich sąsiadów – mówi Dariusz Dobrowolski.

I przypomina, że śmieci co roku przybywa, jest ich więcej w systemie, dlatego każdy wysegregowany odpad to oszczędność.

- Bardzo dużo zależy od zwykłego, uczciwego podejścia. Jeśli pojawia się nowy domownik, trzeba go zgłosić, skorygować deklarację śmieciową. Sami musimy się dyscyplinować, bo od tego zależy ostateczna stawka jaką przychodzi zapłacić mieszkańcowi za gospodarowanie odpadami. Im więcej odpadków trafi do ponownego przetworzenia, tym mniej pojedzie do RIPOK, gdzie za przyjęcie jednej tony należy zapłacić od 370 do 590 zł netto – dodaje wiceburmistrz.

A A A
24.06.2019
godz.16:21
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość