przejdź do Sochaczew.pl
140510 odwiedzin
Sochaczewski zespół podbija rynek

W ostatnich miesiącach stali się muzycznymi gwiazdami młodego pokolenia. Grają na scenach w całej Polsce. Ich debiutancki album ukaże się 26 kwietnia. Wystąpią także na tegorocznych Dniach Sochaczewa. Z Piotrem Zborowskim (wokal), Miłoszem Fergińskim (gitara), Wojciechem Fortuną (perkusja), Konradem Jażdżykiem (gitara basowa) i Piotrem Dąbrowskim (gitara), czyli sochaczewskim zespołem FELIVERS, rozmawia Maciej Frankowski.

Jakie były początki waszego zespołu?
PZ: Pamiętam, że pierwszą wspólną próbę mieliśmy 16 grudnia 2015 roku. Wcześniej znaliśmy się z jednej szkoły, Liceum im. F. Chopina w Sochaczewie, a także indywidualnie występowaliśmy w różnych konkursach muzycznych organizowanych w Sochaczewie.
PD: Chcieliśmy zrobić coś więcej. Każdy z nas marzył, żeby kiedyś założyć własną kapelę.

Pierwsza nazwa zespołu to By the Way
WF: Po którejś z kolei próbie i przed pierwszym koncertem, który zagraliśmy w warszawskim Hard Rock Cafe, wymyśliliśmy taką nazwę dla zespołu. Po pewnym czasie okazało się, że jest wiele kapel, firm, kawiarni o nazwie By the Way. Żeby się wyróżniać, musieliśmy zastanowić się nad czymś bardziej oryginalnym. Nazwa Felivers powstała z dwóch angielskich słów „Fellows” i „Believers”, czyli faceci i osoby wierzące w sukces.
MF: Zmieniliśmy nazwę kapeli tuż przed występem na festiwalu w Węgorzewie w lipcu 2017 roku. Trafiliśmy tam jako laureaci konkursu, wygrywając w internetowym głosowaniu fanów. Gdy przystępowaliśmy do konkursu, nazywaliśmy się jeszcze By the Way. W momencie wyjścia na scenę zostaliśmy już zapowiedziani jako Felivers.

Powiedzieliście już o dwóch koncertach, a gdzie jeszcze występowaliście do tej pory?
PZ: Już pod nazwą Felivers przez ostatnie półtora roku zagraliśmy ok. 40 koncertów. Między innymi dwukrotnie występowaliśmy w łódzkiej Atlas Arenie, raz charytatywnie i ostatnio (27.02.2019) na koncercie „Artyści przeciw nienawiści”. Zagraliśmy na festiwalu „Young Stars” na warszawskim Torwarze, w minione lato byliśmy gościnnie w mini-trasie z Dawidem Kwiatkowskim. Wystąpiliśmy też na konkursie Miss Polski Nastolatek (galę transmitowała telewizja TV4), a także pojawiliśmy się w programach telewizyjnych „Pytanie na śniadanie” i „Jaka to melodia”.

Wspomnieliście o wspólnych koncertach z Dawidem Kwiatkowskim
WF: Występy z Dawidem na jednej scenie były dla nas ogromnym wyróżnieniem. Jest on w porządku osobą, pomagał nam w wielu kwestiach, dał dużo cennych rad. Do dziś mamy z nim bardzo dobre relacje.
MF: Dzięki niemu dostaliśmy szansę pokazania się przed szerszą publicznością, co zaprocentowało zdobyciem dużej grupy fanów. 

Macie wierną grupę fanek. Niektóre z nich potrafią przejechać pół Polski na wasz koncert, albo po to, aby spotkać się z wami przez pięć minut po wywiadzie radiowym. Dostajecie od nich też prezenty. Opowiedzcie o tym.
PZ: Może to trochę głupio zabrzmi, ale prezent, jaki najlepiej wspominamy, to chyba pizza na koncercie w Płońsku.
PD: Fanki uratowały nam życie. Byliśmy wtedy bardzo głodni (śmiech).
MF: Dostajemy dużo pluszaków, różnych opasek, wyrobów rękodzielniczych, słodyczy...
KJ: Dużo dziewczyn robi też rysunki, tak zwane fan-arty. Na przykład od jednej z fanek dostaliśmy, w formie rysunku, złotą płytę za singiel „Nieskończony” - wisi on na ściennie w naszej sali prób.
WF: Na koncerty fanki przynoszą różne banery i transparenty. Bardzo nas to motywuje do dalszej pracy.

Dużą popularność zdobyliście także dzięki mediom społecznościowym. Gdzie można was znaleźć w internecie?
PZ: Najintensywniej działa nasz profil na Instagramie (blisko 26000 obserwujących). Sporadycznie wrzucamy też krótkie filmiki z codziennego życia na TikToka i oczywiście mamy swój kanał na YouTube, który subskrybuje ponad 22000 internautów. Oprócz tego jesteśmy obecni na Facebooku. Na tym portalu prężnie też działa nasza grupa fanowska „Felivers Team”, gdzie jest blisko cztery tysiące aktywnych użytkowników.

26 kwietnia wydajecie debiutancki album, który będzie zatytułowany „Felivers”. Powiedzcie coś więcej o swojej pierwszej płycie?
PZ: Album ukaże się nakładem polskiej wytwórni płytowej My Music, która zajmie się również jego dystrybucją. Krążek oraz wszelkie gadżety związane z zespołem można kupić w internecie na stronie MyMusicShop.pl. Od piątku 26 kwietnia będzie też dostępny we wszystkich salonach Empik.
PD: Na krążku znajdzie się 10 piosenek. Cztery z nich wypuściliśmy już na singlach i nakręciliśmy do nich klipy: „Razem”, „Nasz moment”, „Nieskończony”, „Dobrze”. Pozostałe sześć utworów poznacie po wydaniu płyty. Jeden z nich będzie po angielsku, reszta po polsku.
KJ: Znajdzie się na niej dużo muzycznych eksperymentów, będzie wiele mieszania gatunków. Cały czas szukamy różnych kierunków, nasza muzyka wciąż ewoluuje. Myślę, że fani będą pozytywnie zaskoczeni, bowiem sześć nowych utworów różni się od znanych już singli.
WF: Żeby nie robić wszystkiego „na jedno kopyto” postawiliśmy na różnorodność. Każda piosenka jest fajna na swój sposób i każda z nich będzie w stanie zaciekawić innego słuchacza. 

Wspomnieliście o kręceniu teledysków, macie jakieś wspomnienia z „planów filmowych”?
MF: Największe emocje były chyba przy powstawaniu pierwszego klipu do utworu „Razem”. Nakręciliśmy go, gdy w Polsce był środek zimy. Polecieliśmy do Izraela. Na klipie wygląda jakbyśmy byli na wspólnych beztroskich wakacjach w „ciepłych krajach”, w rzeczywistości wykonaliśmy wówczas kawał kilkudniowej, intensywnej pracy przy powstawaniu zdjęć.
WF: Ja najlepiej wspominam kręcenie ostatniego klipu do piosenki „Dobrze”. Wideo jest utrzymane w amerykańskim stylu. Do udziału w teledysku zaprosiliśmy naszych znajomych i faktycznie rozkręciliśmy fajną imprezę. Zawsze chcieliśmy coś takiego zrobić.

Jakie są wasze inspiracje, kim są wasi muzyczni bohaterowie?
KJ: Każdy z nas wzoruje się na kimś innymi. Wspólnym mianownikiem w ostatnim czasie są zespoły The Vamps i 5 Seconds of Summer. Moim osobistym bohaterem muzycznym jest basista Flea z Red Hot Chili Peppers. Słucham także dużo Bruno Marsa i The Chainsmokers.
WF: Moim idolem jest perkusista The Vamps - Tristan Evans.
MF: Swoją przygodę w grze na gitarze zaczynałem głównie od zespołów metalowych i rockowych, np. Metaliki. Stąd czerpię inspiracje. Idolami gitarowymi są dla mnie też Brian May (Queen) czy Zakk Wylde (Black Label Society).
PD: Jako mały dzieciak oglądałem „Powrót do przyszłości”, gdzie główny bohater grał Chucka Berry’ego. Zainspirowało mnie to, żeby samemu sięgnąć po instrument. Granie zaczynałem jednak od gitary klasycznej, wówczas moim wzorem był Australijczyk Tommy Emmanuel.
PZ: Staram się wzorować na współczesnych wokalistach, przykładowo chciałbym śpiewać tak jak Nate Ruess z zespołu Fun, czy Bradley Simpson ze wspomnianej już grupy The Vamps.

Wystąpicie w swoim rodzinnym mieście na najbliższych Dniach Sochaczewa. Wasz koncert zaplanowano na sobotę 8 czerwca na godzinę 20:15.
PZ: Zagramy koncertowe aranżacje piosenek z naszej płyty, a także kilka coverów. Jakie konkretnie - niech pozostanie to niespodzianką. Postaramy się zaprezentować różnorodność gatunków muzycznych, poprzez ciężkie gitarowe brzemiennie, elektronikę, czy nawet hip-hop.
MF: Graliśmy podczas święta naszego miasta w 2016 roku, jeszcze jako By the Way. Chcemy pokazać wszystkim, jakiego postępu udało nam się dokonać przez ostatnie trzy lata, że nie tylko promowaliśmy się na Instagramie, lecz ćwiczyliśmy i komponowaliśmy nowe piosenki.

Jakie są wasze najbliższe plany koncertowe. Ruszacie w trasę po wydaniu płyty?
PZ: W sezonie letnim będziemy chcieli zagrać jak najwięcej koncertów. Mamy zamiar dotrzeć i pokazać swój materiał przede wszystkim tam, gdzie nas jeszcze nie było. Z kolei jesienią tego roku planujemy zorganizować trasę klubową.

A A A
24.04.2019
godz.12:53
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość