przejdź do Sochaczew.pl
140511 odwiedzin
Nowe cegły i nowy piec

W ostatnim czasie wokół plecewickiej cegielni pojawiły się kontrowersje. Najpierw związane z profilem firmy, która kupiła obiekt po jego upadłości, a pod koniec ubiegłego roku dotyczące wprowadzanych przez Cegielnię Plecewice modernizacji. Sprawdziliśmy, czy mieszkańcy okolicznych miejscowości, w tym Sochaczewa, mają się czego obawiać.

Plecewicka cegielnia rozpoczęła pracę w 1967 roku jako przedsiębiorstwo państwowe. Ze względu na złoża bardzo szlachetnej gliny, których w okolicy nie brakuje, pierwszym wytwarzanym tam produktem była dachówka ceramiczna. Kilka lat później, w odpowiedzi na rosnące zapotrzebowanie na wyroby ścienne, została jednak zastąpiona cegłą. W 2002 roku firmę przemianowano na spółkę akcyjną pod nazwą Przedsiębiorstwo Ceramiki Budowlanej Plecewice. W tej formie przetrwała prawie trzynaście lat. Pogłębiające się problemy zakładu doprowadziły go z czasem do upadłości. Nadzieja na wznowienie produkcji pojawiła się z początkiem 2017 roku, gdy zakupem przedsiębiorstwa zainteresowała się firma Segromet, przedsiębiorstwo od 1992 roku zajmujące się rozbiórkami i recyklingiem.

- Przejmując cegielnię martwiliśmy się o to, że lokalne środowisko pomyśli, iż kupujemy kolejny plac rozbiórkowy - wspomina wiceprezes Cegielni Plecewice Rafał Barbachowski. - W końcu prowadziliśmy wcześniej kilka dużych rozbiórek w okolicy. Dlatego od początku staraliśmy się otwarcie mówić o naszych planach. Nakreślać kolejne etapy, którymi chcieliśmy doprowadzić do wznowienia produkcji.

Żart o metalach ciężkich?
Jednak kontrowersje wzbudziło coś zupełnie innego. Jedna z sochaczewskich gazet zasugerowała, że, zajmujący się recyklingiem Segromet, mógłby, przy okazji rekultywacji glinianych wyrobisk, uzupełnić je ziemią skażoną metalami ciężkimi. Dziś właściciele Cegielni Plecewice wspominają tamten okres jako jedno ze swoich największych niedopatrzeń wizerunkowych.

- Tamten artykuł potraktowaliśmy w kategoriach niezłego żartu - wspomina Rafał Barbachowski. - Zawarte w nim tezy były tak niedorzeczne, że wydawało nam się, iż nikt nie będzie w stanie w nie uwierzyć. Z jednej strony stwierdzenie, że chcielibyśmy zakopywać jakieś odpady w naszym zakładzie w Plecewicach jest fizycznie, prawnie i logicznie niemożliwe. Z drugiej, jako lider rynku recyklingu, od zawsze walczymy z nieuczciwą konkurencją, która właśnie takimi praktykami utrudnia rozwój działającym zgodnie z prawem firmom. W każdej chwili można było to łatwo sprawdzić, ale jak się okazało, niektórzy woleli uwierzyć w tanią sensację.

Niezdementowana publicznie plotka ciągnie się za Cegielnią Plecewice do dziś.

Nowy właściciel, nowe cegły
Pierwsza cegła w nowym rozdziale istnienia cegielni zjechała z linii produkcyjnej na początku listopada 2017 roku. Poprzedzające to wydarzenie przygotowania nie należały do najłatwiejszych. Głównym problemem okazał się stan sprzętu, jaki nowi właściciele kupili od syndyka. Niektóre maszyny pamiętały jeszcze lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku.

- Niestety poprzedni właściciele, aż do upadku zakładu, starali się wycisnąć z linii produkcyjnej co jeszcze się da. To tak, jakby latami jeździć samochodem bez przeglądu, zmiany oleju czy klocków hamulcowych. To musiało się niestety źle skończyć - relacjonuje Rafał  Barbachowski.

Mimo wszystko linię udało się naprawić i uruchomić. Produkowanie klasycznych cegieł nie było jednak w żadnym wypadku głównym celem nowych właścicieli cegielni. Niedawno udało się wprowadzić na rynek nowoczesne pustaki wzbogacone wełną mineralną, która pochodzi z recyklingu, domeny macierzystej firmy Segromet. W planach jest uruchomienie linii produkującej ceramikę elewacyjną oraz powrót do produkcji wysokiej jakości dachówek. Docelowo ma to doprowadzić do produkowania gotowych zestawów, z których będzie można postawić elementy ceramiczne całego domu.

Recykling i ekologia
Spacerując po zakładzie, co chwilę można się przekonać, że recykling jest bardzo ważny w filozofii firmy. W Cegielni Plecewice załoga stara się niczego nie marnować. Nieudane cegły są mielone, po czym wracają do mieszanki, z której powstają nowe. Nawet niektóre części zamienne do serwisowanych maszyn trafiają do zakładu z obiektów rozbieranych przez Segromet. Właścicielom doskwiera fakt, że przy obecnej technologii produkcyjnej tylko nieco ponad 25 proc. energii ze stosowanego obecnie paliwa (węgla), zasila produkcję. Reszta „uchodzi nad dachem przez komin”.

Dlatego firma postanowiła zainwestować w nowy piec gazowy wspomagany spalaniem zrębków drewnianych. Ich zastosowanie pozwoliłoby na zwiększenie efektywności energetycznej do blisko 90 proc. A tak się składa, że macierzysty Segromet jest jednym z większych producentów tego paliwa w Polsce. Dla Cegielni Plecewice jest w stanie zarezerwować 10 proc. swojej produkcji, co oznaczałoby zabezpieczenie spółki-córki w to paliwo na długie lata.

- Dążymy do produkcji ceramiki w duchu idei zeroemisyjnej - wyjaśnia Rafał Barbachowski. - Proponowana modernizacja będzie się opierała na wykorzystaniu gazu ziemnego w ponad 80 procentach, a kocioł na biomasę ma pomóc w uniezależnieniu się od wahań cen płynnego paliwa oraz w ograniczeniu jego nadmiernego zużycia. Chcemy nie tylko zwiększyć możliwości produkcyjne, chodzi nam o zredukowanie do minimum emisji gazów cieplarnianych a także szkodliwych pyłów PM10. Obecnie wykorzystywana technologia, oparta na węglu, jest niestety szkodliwa dla środowiska i chcemy to zmienić.

Z myślą o eksporcie
Zmiana technologii wypalania cegieł pozwoli na przeszło dziesięciokrotne zmniejszenie emisji szkodliwych pyłów do atmosfery. Dziś firma musi wnosić do UE niemałe opłaty emisyjne. Jeśli zastosuje biopaliwo, będzie mogła sprzedawać niewykorzystany limit. Nowa instalacja zakłada powstanie turbiny parowej, która wykorzysta powstałą w procesie technologicznym parę wodną i pozwoli w znacznym stopniu uniezależnić się od dostaw energii elektrycznej z zewnątrz.

I co może najważniejsze, dzięki zastosowaniu przyjaznych środowisku technologii, Cegielnia Plecewice będzie mogła starać się o uzyskanie atestu, wymaganego do eksportowania swoich produktów do takich krajów jak Niemcy, Francja czy Wielka Brytania. A na tym skorzystają m.in. mieszkańcy okolicznych miejscowości, bo spowoduje dwukrotne zwiększenie zatrudnienia w zakładzie. Przynajmniej takie plany mają nowi właściciele cegielni.

Sebastian Stępień
sebastian.stepien@sochaczew.pl

A A A
12.02.2019
godz.12:54
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość