przejdź do Sochaczew.pl
101441 odwiedzin
Coś wartościowego do przekazania

Z legendarnym, pochodzącym z Sochaczewa, artystą, „ojcem chrzestnym” polskiej muzyki elektonicznej, Władysławem Komendarkiem, m.in. na temat jego siedemdziesiątych urodzin i zaplanowanym z tej okazji koncercie połączonym z benefisem, rozmawia Iza Strzelecka.

Rozmowę zacznę od serdecznych życzeń z okazji 70-tych urodzin, które całkiem niedawno obchodziłeś. Życzę Ci Władku nieustającej pasji twórczej i siły na kolejne lata działań artystycznych. Czy w jakiś szczególny sposób uczciłeś w tym roku datę swoich urodzin?
Bardzo dziękuję za życzenia. Urodziny obchodzę 10 października. W tym roku wypadło to w środku tygodnia, więc w większym stopniu uczciłem je w sobotę 13. w formie koncertu, który odbył się w Małej Warszawie. Wystąpiło kilka zespołów. Miałem też swój set, w trakcie którego zagrałem na swoim Hammondzie, a nie zawsze jest taka możliwość. Tym razem zarówno obsługa jak i zaplecze techniczne były bardzo profesjonalne, więc mogłem sobie na to pozwolić. Koncert bardzo udany, chociaż był też jeden niemiły akcent. Skradziony został  jeden z obrazów z moim portretem, który namalował sochaczewski artysta Stanisław Werle.

Kolejny koncert z okazji Twoich okrągłych urodzin odbędzie się 24 listopada w sali widowiskowej w Sochaczewskim Centrum Kultury przy ul. 15 Sierpnia 83. Będzie  on połączony z Twoim benefisem. Co publiczność będzie mogła usłyszeć w trakcie tego koncertu?
Rozpocznę grając na fortepianie. Ten akustyczny początek koncertu będzie nawiązywał stylem do muzyki z XIX wieku i poświęcony zostanie stuleciu odzyskania przez Polskę niepodległości. Dalsza część odbędzie się w wersji elektronicznej. Zacznę od utworu „Wędrówka dusz”, który poprowadzi publiczność przez wszystkie etapy mojej twórczości. Będzie to pewnie 1/60 wszystkiego co stworzyłem przez te wszystkie lata, ale postaram się zaprezentować cały przekrój mojej muzyki. Repertuar koncertów w dużym stopniu uzależniam od publiczności, która przychodzi na mój konkretny występ. Zobaczymy, jaką energię dostanę od publiczności tym razem.

Po koncercie odbędzie się spotkanie z Tobą, z udziałem zaproszonych gości i publiczności, w Klubie Kontrast. Wszyscy będą mieli możliwość czynnego udziału w rozmowie z Tobą. Taki kontakt z fanami to dla Ciebie przyjemność, czy po tych wielu latach popularności jest to dla Ciebie już uciążliwe?
Bardzo lubię rozmawiać z ludźmi, cieszy mnie kontakt z publicznością. W pięknym kameralnym Klubie Kontrast są odpowiednie warunki do rozmów z fanami. Już dzisiaj deklaruję, że odpowiem na każde pytanie, które padnie od publiczności.

W trakcie benefisu będzie możliwość kupienia Twoich płyt. Ile ich się uzbierało w trakcie całej Twojej kariery zawodowej. Czy Ty jesteś w stanie to zliczyć?
Z samym Exodusem wydaliśmy 5 płyt CD plus DVD. Później były dziesiątki nagrań dla Programu Czwartego Polskiego Radia i radiowej Jedynki. Następnie nagrałem blisko 30 moich solowych projektów i wciąż powstają nowe. Jest też wiele nagrań, które krążą w Internecie. Radio już nie ma takiej mocy, jak kiedyś. Teraz wszyscy sami chcą decydować o tym, czego słuchać w danym momencie. A redaktorzy muzyczni w dużym stopniu formatują słuchaczy na swój gust, co nie jest dobre. Cenniejsza jest niezależność, zarówno w tworzeniu, jak i w odbiorze.

Na przestrzeni kilkudziesięciu lat Twojej działalności artystycznej dużo się zmieniło. Pojawiły się nowe technologie, które są bardzo ważne w muzyce elektronicznej. One ułatwiają, czy utrudniają tworzenie muzyki?
Mnie pomagają, wiele ułatwiają. Obecnie jest niestety tak, że z byle czego można stworzyć coś ładnego. Jednak ja uważam, że na pierwszym miejscu powinna być jakość. Jeśli ktoś jest mniej zamożny i nie ma dostępu do nowoczesnych technologii, a ma coś wartościowego i prawdziwego do przekazania, to i tak się przebije. Dobra muzyka, niezależnie od dostępu do rozwiniętych technologii, zawsze się wybroni. Do tego trzeba być bardzo upartym i prawdziwym, w tym co się robi. Artyści powinni tworzyć to, co najlepiej czują.

Młodym ludziom kojarzysz się z muzyką elektroniczną. Nieco odleglejsze i mniej znane są dla nich początki Twojej kariery. Możesz trochę opowiedzieć o swoich początkach w grupie EXODUS?
Moją obecność w „Exodusie” wspominam bardzo dobrze. W tamtym okresie był to bardzo ceniony zespół. Graliśmy wspólnie prze 8 lat, to bardzo długo. Był to czas, w którym  nauczyłem się dyscypliny, nabyłem umiejętność pracy w grupie, co wcale nie jest takie proste. Była to niezła szkoła życia dla mnie, zarówno jako artysty, ale też jako zwykłego człowieka. Przez cztery lata współpraca układała się wyśmienicie, byliśmy bardzo zgrani ze sobą. Później zaczęło się psuć.

Co się popsuło Władku? Od lat krążą na ten temat legendy. Zapytam więc u źródła. Dlaczego rozpadł się zespół Exodus?
Była to era punka. Pojawiły się  więc w zespole ciągoty, żeby podążać w tę stronę. Ja lubię muzykę buntowniczą, ale przecież, jak zakładaliśmy zespół, założenie było zupełnie inne. Mieliśmy grać progresywnego rocka, a nie buntowniczą muzykę...

I wtedy to Ty się zbuntowałeś.
Pierwszy odszedł Birula. A do rozpadu zespołu przyczyniły się tak naprawdę poglądy wszystkich członków naszej grupy. Część zespołu chciała się nagle przeprogramować na zupełnie inny rodzaj muzyki i to nie było dobre. Ja do odejścia z zespołu przymierzałem się już wcześniej. Wtedy nadszedł dobry moment.

Władku, słyniesz z dość ekscentrycznego wyglądu. Mam na myśli zarówno twój wizerunek sceniczny, jak i to, w jaki sposób się ubierasz prywatnie. To przemyślana strategia, czy w takich kolorowych, kosmicznych strojach czujesz się po prostu najlepiej?
Wydaje mi się, że przed wielu laty byłem pierwszą osobą w Europie Wschodniej, która zaczęła nosić podziurawione spodnie. Do Wielkiej Brytanii ta moda dotarła dużo później. Pamiętam, że w 1976 roku Puczyński popatrzył na moje spodnie z dziurami i powiedział: „Jak ty się ubierasz? Jak ty wyglądasz?”. Dużo zmieniło się w kwestii mojego wizerunku po śmierci mojej mamy. Nastąpił wtedy przełom, poczułem większą swobodę w dobieraniu strojów. Mam wielki szacunek do sceny. Ważna jest dla mnie nie tylko muzyka, ale też cała oprawa, w tym również wygląd. Wszystkie stroje przygotowuję sobie sam. Coś rozetnę, coś doszyję, przyczepię do tego scalak z komputera i już mam oryginalny strój. Czasami tak sobie szyję kilka miesięcy, oczywiście pomiędzy tworzeniem muzyki. Najważniejszy jest pomysł. I mam przekonanie, że to co mam na sobie jest oryginalne, nikt inny tego nie ma.

Twoje koncerty to często duże widowiska, wymagające ogromnego nakładu pracy. Do tego wielogodzinne rozkładanie sprzętu muzycznego, którego też mało nie jest. Wymaga to wszystko siły i dobrej kondycji. W jaki sposób dbasz o siebie, żeby być w tak dobrej formie?
Dobra kondycja jest niezwykle istotna, ale dodatkowo bardzo ważne jest też skupienie się w trakcie   montażu i instalowania sprzętu na scenie. Potrzebna jest mi do tego cisza. A tak na co dzień, to przyznam się, że odżywiam się bardzo nieregularnie i nie dosypiam. Często mam nawał pracy, odczuwam zmęczenie, chce mi się spać, ale mój mózg pracuje wtedy na intensywnych obrotach i nie mogę zasnąć. Dobrą kondycję psychiczną zawdzięczam temu, że od wielu już lat nie oglądam telewizji. Nie lubię hałasu, więc go ograniczam. W trakcie koncertów mam wystarczająco dużo głośnych bodźców, żeby później fundować sobie to jeszcze w domu.

Te głośne, ciekawe bodźce muzyczne sochaczewska publiczność liczy usłyszeć w trakcie Twojego benefisu połączonego z koncertem 24 listopada w Sochaczewskim Centrum Kultury.
Na pewno będą. Zapraszam wszystkich na ten koncert. Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia.

A A A
21.11.2018
godz.15:26
 

Zapisz się na newsletter

najnowsze zdjęcia
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość